Ciemność zgęstniała – 73

Ciemność zgęstniała… Pochłonęła wszystkie kolory i całe światło. Na szczęście nie trwało to długo… W najczarniejszych czasach, w najmniej oczekiwanym miejscu, pojawiło się światło. Początkowo było malutkie. Rosło jednak z każdą chwilą, przynosząc nadzieję i apetyt na normalne, zwyczajne życie, w którym głównym problemem będzie, jaki rodzaj chleba kupić na śniadanie.

Apetyt na zwykłe życie, bez wojen i ważnych wydarzeń, które zmieniają codzienny rytm. Nie każdy musi być bohaterem i nie każdy chce. Ciemność nie daje wyboru. Trzeba trzeba się dobrze spisywać i udawać lepszego niż się jest.
Światło daje bezpieczeństwo i możliwość wyboru. A to nie są przywileje, to prawa każdego człowieka, zarówno do określenia siebie, jak i określenia poziomu bohaterstwa w swoim życiu.

Autor: Ewa Damentka

Sala pełna jest – 27

Sala pełna jest elegancko ubranych ludzi. Wśród nich wiele znanych postaci. Konferansjer zabawia publiczność i zapowiada kolejne osoby, które wychodzą na scenę, wyczytują nazwiska laureatów i wręczają im dobrze znaną światu statuetkę. W pewnej chwili w sali gaśnie światło. Pracownicy szuka elektryków, ale chyba nigdzie ich nie ma. Nagle ze ściany wychodzi duch, który początkowo przestraszył bawiące się osoby. Jednak zaczyna tańczyć i wykonuje dziwne i śmieszne ruchy. Po chwili ludzie się uspokajają i zaczynają się śmiać. Kiedy zapaliło się światło, duch zniknął.

dla Andrzeja napisał Sokolik

Wiosenny las – 72

Wiosenny las przyciągał spacerowiczów delikatną zielenią drzew, świeżą młodziutką trawą i orzeźwiającym zapachem. Aż chciało się wziąć głębszy oddech…

Leśną dróżką szedł młody mężczyzna i cieszył się z życia. Był leśniczym i kochał swój zawód. Właściwie traktował go jak hobby i nie wyobrażał sobie, aby mógł zajmować się czymkolwiek innym.

Autor: Gwiazdeczka

Sala pełna jest – 26

Sala pełna jest elegancko ubranych ludzi. Wśród nich wiele znanych postaci. Konferansjer zabawia publiczność i zapowiada kolejne osoby, które wychodzą na scenę, wyczytują nazwiska laureatów i wręczają im dobrze znaną światu statuetkę. W pewnej chwili figurka Oskara wyślizguje się z trzymającej ją dłoni i zeskakuje na podłogę. Zaczyna rosnąć i wkrótce oczom zebranym ukazuje się postawny mężczyzna ubrany w połyskliwy strój. Kłania się i melodyjnym głosem oznajmia: „nie mogę pozwolić, by wręczono mnie twórcom filmu, którego nie widziałem. Dzisiaj protestuję tylko ja. Za rok to samo zrobią inne statuetki. Posługujecie się nami. Wykorzystujecie nasze imię. Żądamy szacunku i współpracy. Chcemy oglądać wszystkie filmy i chcemy, by nasz głos był brany pod uwagę przy wyborze laureatów. Żądamy też, by zostały wprowadzone dodatkowe kategorie – filmy, aktorki, aktorzy, piosenki… i inne konkurencje, w których wygranych wskazują tylko Oskary”. Rozgląda się uważnie i uśmiecha do zebranych gości. „Miło było was poznać” – mówi i podskakuje, przemieniając się znowu w statuetkę, która zgrabnie wślizguje się do wcześniej trzymającej ją dłoni.
Na sali zapada długa cisza. Nikt nie wie, jak się zachować. Kim
jest ten gość? Czy to działo się naprawdę…? Pierwszy oprzytomniał konferansjer i proponuje, by nagrodzić brawami twórców tego numeru, a następnie przechodzi do sprawnego prowadzenia dalej części wieczoru marzeń.

dla Ireny napisała Ewa Damentka

Ciemność zgęstniała – 72

Ciemność zgęstniała… Pochłonęła wszystkie kolory i całe światło. Na szczęście nie trwało to długo… W najczarniejszych czasach, w najmniej oczekiwanym miejscu, pojawiło się światło. Początkowo było malutkie. Rosło jednak z każdą chwilą, przynosząc nadzieję i starą, dobrze znaną melodię. Jednak teraz towarzyszyły jej nowe słowa:

Znowu w zielone gramy, znowu się uśmiechamy

Znowu też naszym bliskim bezpieczeństwo zapewniamy

Znowu nadzieja przyszła, że już nigdy się nie damy

a każdego z tych bandytów z jego mocy wyłuskamy.

Znowu w zielone gramy, znowu się uśmiechamy,

w „nudne” i spokojne życie z wielką ulgą podążamy.

Nie wiadomo, skąd brały się słowa, znał je każdy… A kolejni szarzy ludzie, wychodzili ze swoich schronów śpiewając: „Znowu w zielone gramy, znowu się uśmiechamy…”.

Ludzi było już coraz więcej. Światło rozjaśniało ich. Szarość znikała, wracały kolory na twarzach i blask w oczach. Ze wszystkich piersi wyrywała się potężna pieśń: „Znowu w zielone gramy…”

dla DarkIty napisała Ewa Damentka

Sala pełna jest – 25

Sala pełna jest elegancko ubranych ludzi. Wśród nich wiele znanych postaci. Konferansjer zabawia publiczność i zapowiada kolejne osoby, które wychodzą na scenę, wyczytują nazwiska laureatów i wręczają im dobrze znaną światu statuetkę. W pewnej chwili do sali wlatuje gromada ptaków.

To urocze jemiołuszki. Lata stadem po sali, zabawnie podśpiewując. Zagląda w każdy zaułek i przypatrują się w locie zgromadzonym tu ludziom. Niektórzy wyciągadłonie w ich kierunku, a wtedy ptaszki przysiada na nich na chwilę, patrząc ludziom prosto w oczy.

Cała ta scena wygląda zjawiskowo. Na tle przepychu sali i bogato wystrojonych gości jemiołuszki wygląda jak gdyby były tworem animacji komputerowej, a nie prawdziwymi ptakami. Zachowują się jednak zupełnie naturalnie. Tak jakby co dzień odwiedzały tego typu miejsca, co dodaje niezwykłości temu zdarzeniu.

Po chwili latające istoty wyfruwają z sali, zostawiając odurzonych niezwykłym spotkaniem gości przybyłych na galę rozdania Oskarów.

Autor: Gwiazdeczka

Wiosenny las – 71

Wiosenny las przyciągał spacerowiczów delikatną zielenią drzew, świeżą młodziutką trawą i orzeźwiającym zapachem. Aż chciało się wziąć głębszy oddech…

Leśną dróżką szedł młody mężczyzna i jego wierny przyjaciel pies Azor. Lubili spacerować po lesie, a dziś było wyjątkowo pięknie. Ufali sobie i byli praktycznie nierozłączni. Kochali przyrodę i czerpali z niej garściami.

Autor: Gwiazdeczka

Młoda kobieta – 300

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła. Coś takiego dla księżniczek? A gdzie one są? Wchodzę i co widzę – śmieszne, martwe twarze, oczy bez wyrazu, pozy wymuszone! Wnętrze przesadnie wystylizowane. Nic ciekawego. Uciekam!

Autor: AnnaM

Sala pełna jest – 24

Sala pełna jest elegancko ubranych ludzi. Wśród nich wiele znanych postaci. Konferansjer zabawia publiczność i zapowiada kolejne osoby, które wychodzą na scenę, wyczytują nazwiska laureatów i wręczają im dobrze znaną światu statuetkę. W pewnej chwili jedna z laureatek, widząc stojącą przed nią figurkę, krzyczy: „Toż to mój wuj Oskar”, wywołując salwę śmiechu na widowni.

Autor: Danuta Majorkiewicz