Stare Miasto kusiło – 17

Stare Miasto kusiło turystów rozmaitymi atrakcjami. Nawet dla swoich mieszkańców bywało zaskakujące, o czym przekonał się pewien mężczyzna, który pewnego wieczora postanowił pospacerować dobrze sobie znanymi uliczkami. Od niechcenia przeszedł przez jedną ze staromiejskich bram i trafił do nieznanego sobie zakątka – wszystko tu wyglądało inaczej niż powinno. Gdy obejrzał się za siebie, bramy nie było. Stał na środku dużej przestrzeni. Mały dotąd zakątek wydawał mu się dużo większy i piękniejszy. Tak dzieje się, gdy otwieramy przestrzeń w sobie.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Ciemność zgęstniała – 75

Ciemność zgęstniała… Pochłonęła wszystkie kolory i całe światło. Na szczęście nie trwało to długo… W najczarniejszych czasach, w najmniej oczekiwanym miejscu, pojawiło się światło. Początkowo było malutkie. Rosło jednak z każdą chwilą, przynosząc nadzieję i pomału przywracając kolory każdej kolejnej rzeczy na którą padło. Rozświetlało delikatnie mrok, budując wiarę, że świat staje się piękny, jasny, przyjazny.

Autor: Gwiazdeczka

Młoda kobieta – 314

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do środka. Zobaczyła sympatyczną kawiarenkę obsługiwaną przez miłych ludzi. Zapytała, skąd wzięła się nazwa lokalu. Odpowiedzieli, że początkowo to był żart, a teraz podtrzymują nazwę, bo są zadowoleni, gdyż intryguje ludzi i przyciąga wielu klientów.

Autor: Ewa Damentka

Stare Miasto kusiło – 16

Stare Miasto kusiło turystów rozmaitymi atrakcjami. Nawet dla swoich mieszkańców bywało zaskakujące, o czym przekonał się pewien mężczyzna, który pewnego wieczora postanowił pospacerować dobrze sobie znanymi uliczkami. Od niechcenia przeszedł przez jedną ze staromiejskich bram i trafił do nieznanego sobie zakątka – wszystko tu wyglądało inaczej niż powinno. Gdy obejrzał się za siebie, bramy nie było. Stał na środku pokładu statku płynącego po morzu. Kiedy wyjrzał za burtę i rozejrzał się dookoła, w dali zobaczył znane sobie Stare Miasto. Płynął, podziwiając jego przepiękną panoramę. Kiedy statek zbliżał się trochę do brzegu, mógł dostrzec urokliwe uliczki, którymi tak lubił spacerować. Nigdy wcześniej z tej perspektywy nie oglądał miejsca swego zamieszkanie. Był zdumiony, jak inaczej ono wygląda oglądane z tej perspektywy.

Nie przypominał sobie także, żeby obok miasta było morze. Wiedziałby o tym z pewnością, jako jeden z jego najstarszych mieszkańców. Poddał się jednak urokowi chwili i w milczeniu płynął i uśmiechał się do siebie. Wiedział, że jego miasteczko bywa zaskakujące, ale takiej wycieczki się nie spodziewał.

Autor: Gwiazdeczka

Sosnowy las – 36

Sosnowy las porastał całe wzgórze. Na jego szczycie wyrosło szczególnie okazałe drzewo, które znacznie przewyższało pozostałe. Na wzgórze przybywali turyści, aby podziwiać to niecodzienne zjawisko.

Naukowcy nie potrafili wyjaśnić, jak to jest możliwe, żeby wzrastające na tym samym wzgórzu przez lata drzewo mogło tak bardzo przewyższyć pozostałe.

Zastanawiające było to, że pozostałe sosny były również zdrowe, silne i poza tym, że znacznie mniejsze, były tym samym gatunkiem, co gigantyczna sosna pośrodku wzgórza. Można się było spodziewać, że olbrzym zabierze im mimowolnie wszystkie cenne składniki potrzebne do rozwoju. Nic takiego nie miało tu jednak miejsca, a wszystkie drzewa cieszyły się dobrym zdrowiem.

Pewien chłopczyk przytulił się do wielkiej sosny i po chwili powiedział do swoich kolegów, że wszystkie drzewa darzą ją ogromnym szacunkiem. To powoduje, że myślą o dobru każdego z nich i wspierają się wzajemnie.

Miłość pozwala utrzymać ich harmonię i siły witalne.

Mimo tego, że naukowcy nie potwierdzili tego twierdzenia, chłopiec i jego koledzy byli przekonani o jego prawdziwości i postanowili wziąć przykład w drzew.

Stanowili silną grupę przyjaciół przez całe swoje życie i zawsze kiedy któryś z nich miał kłopoty, reszta pomagała mu je przezwyciężyć.

Nazwali się „Drużyną ze Wzgórza” i mogą być przykładem prawdziwej przyjaźni opartej na szacunku i miłości dla wszystkich ludzi.

Autor: Gwiazdeczka

Stare Miasto kusiło – 15

Stare Miasto kusiło turystów rozmaitymi atrakcjami. Nawet dla swoich mieszkańców bywało zaskakujące, o czym przekonał się pewien mężczyzna, który pewnego wieczora postanowił pospacerować dobrze sobie znanymi uliczkami. Od niechcenia przeszedł przez jedną ze staromiejskich bram i trafił do nieznanego sobie zakątka – wszystko tu wyglądało inaczej niż powinno. Gdy obejrzał się za siebie, bramy nie było. Stał na środku wielkiego tortu. Obok stała figurka kobiety w białej sukni. On z kolei miał na sobie elegancki garnitur. Rozejrzał się dookoła. Tort był przyozdabiany przez kilku cukierników. Po chwili wniesiono go uroczyście na wielką salę i postawiono na stole. Wokół uwijało się wiele osób. Nakrywali do stołów, zawieszali ozdoby. Wszyscy się spieszyli, żeby zdążyć na czas. Chyba im się udało, bo w pewnej chwili odetchnęli z ulgą, a kilka osób nawet usiadło, żeby chwilę odpocząć.
Do sali weszła młoda para i ich goście. Jedli, tańczyli, bawili się. W pewnej chwili przyszła pora na tort. Mężczyzna z przerażeniem patrzył na olbrzymi nóż, którym młodzi mieli przekroić tort, na którym stał. Zamknął oczy i modlił się. Usłyszał świst i poczuł powiew lekkiego wiatru. Obok niego zrobiła się przepaść, a odkrojony kawałek tortu powędrował na talerz. Jeszcze wiele razy przeżywał podobny horror. Za którymś kolejnym cięciem sam znalazł się na talerzu wraz z kawałkiem tortu. „Czy mnie zjedzą teraz” – zastanawiał się gorączkowo. Jednak nie było tak źle. Gość weselny wyciągnął go z ciasta i odrzucił na bok. Mężczyzna trafił na wolne krzesło w pobliżu. Gdy jego figurka dotknęła siedziska krzesła, on sam znowu przemienił się w mężczyznę. Ktoś nalał mu kieliszek wina, ktoś inny podsunął kawałek tortu. Jeszcze potem został wciągnięty w taneczny wir. Był zaskoczony, zmęczony, zmieszany. Nie wiedział, co myśleć o tej sytuacji.

Na koniec skorzystał z podwózki, jaką zaproponowali weselni gości, i wylądował przed swoim własnym domem. Długo stał na dworze, zanim zdecydował się wejść. Obejrzał dokładnie całe mieszkanie i uspokojony poszedł spać. Spał, długo, bardzo długo, a po przebudzeniu się nie był pewien, czy ta przygoda rzeczywiście się mu przydarzyła, czy też była tylko snem.

Autor: Ewa Damentka

Stary pojazd – 56

Stary pojazd cicho turkotał, podskakując na kocich łbach. Przewoził nasz urobek – diamenty i nefryty, które wydobywaliśmy z wnętrza Tajemnej Góry. Wieźliśmy je do naszego banku. Złożyliśmy w depozycie, a potem sprzedaliśmy kupcom.

W naszej Górze mamy wystarczająco dużo diamentów i nefrytu. Starczą nam na wiele stuleci. Wymieniamy je na złoto, bo je lubimy i też jest dobrą walutą.

Wiedzą o tym rozbójnicy, którzy od wielu lat próbują nas okraść – najpierw z przewożonych diamentów, a potem ze złota.

Jednak jak dotąd nigdy to im się nie udało. Nie mieli szans. Zawsze byliśmy dobrze przygotowani. Wybaczcie, że szczegóły zostawimy dla siebie, ale ręczę wam, że w przyszłości też nie musicie się o nas martwić.

A my wracamy do kopania diamentów i nefrytów, bo zwyczajnie lubimy to robić.

Autor: Krasnoludek

Młoda kobieta – 313

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła, a raczej wsiadła, do swojego samochodu, który zaparkowała tuż pod klubem. Stąd dyskretnie obserwowała wchodzące i wychodzące osoby. Zauważyła, że chociaż ludzie najczęściej wchodzili parami, to z klubu wychodzili tylko mężczyźni. Nie zauważyła żadnej wychodzącej kobiety. Dyskretnie zadzwoniła do swojego przełożonego i poinformowała go o swoim spostrzeżeniu. Kapitan odpowiedział, że podobną obserwację przekazali mu ludzie udający robotników kanalizacyjnych, którzy trzymali dyżur na tyłach budynku. Również nagrania z dronów latających nad ulicą nie pokazały żadnej wychodzącej z klubu kobiety. „Mała teraz kolej na ciebie, co minutę masz naciskać pipek w twojej kieszeni. Jeśli przerwiesz lub zmienisz tempo, to wchodzimy do lokalu”- powiedział. „Dobrze panie kapitanie” – odpowiedziała służbiście. Wysiadła z samochodu. Podeszła do drzwi klubu i weszła do środka. Nieśmiało zapytała kelnera, czy jest tu zamknięta czy otwarta impreza, bo chciałaby wejść na kawę i ciasteczko. Kelner zmierzył ją spojrzeniem i powiedział, że dla niej zawsze znajdzie się miejsce. Podążyła za nim i usiadła przy wskazanym stoliku. Zdziwiona skomentowała głośno jego uprzejmość, mówiąc, że chyba się nie dziwi, skoro tu tak mało kobiet. Kelner lekko się skrzywił i zapewnił ją, że to nie ma znaczenia. Pomyślała, że dzięki jej uwadze, kapitan, będący na podsłuchu, dostał ważną wiadomość. Kobieta udawała, że skupia się na karcie dań, ale gdzieś wewnątrz siebie czuła, jak strach walczy w determinacją, by do końca dobrze wykonać swoje pierwsze policyjne zadanie.

Autor: Ewa Damentka

Stare Miasto kusiło – 14

Stare Miasto kusiło turystów rozmaitymi atrakcjami. Nawet dla swoich mieszkańców bywało zaskakujące, o czym przekonał się pewien mężczyzna, który pewnego wieczora postanowił pospacerować dobrze sobie znanymi uliczkami. Od niechcenia przeszedł przez jedną ze staromiejskich bram i trafił do nieznanego sobie zakątka – wszystko tu wyglądało inaczej niż powinno. Gdy obejrzał się za siebie, bramy nie było. Stał na środku placu, który był przygotowany pod coroczną, cykliczną imprezę. Na jej potrzeby pewne elementy zdemontowano, a inne zbudowano. Dała się odczuć też atmosfera przygotowywania. Czas kolejnego pobytu owego człowieka na Starym Mieście to był właśnie czas tej imprezy. Stare Miasto charakteryzuje się piękną zabudową, a w tym dniu było dodatkowo miejscem bardzo dobrej muzyki i dobrej zabawy.

Autor: Adam

Sosnowy las – 35

Sosnowy las porastał całe wzgórze. Na jego szczycie wyrosło szczególnie okazałe drzewo, które znacznie przewyższało pozostałe. Wyglądało majestatycznie, jakby było królem lasu i wzgórza, a może nawet całego obszaru, które widziało.

Niejeden śmiałek chciał się do niego dostać, jednak las to utrudniał, jakby je chronił przed intruzami. Leśne ścieżki zmieniały się w labirynt. Drzewa znienacka pojawiały się w miejscach, w których wcześniej ich nie było. A blisko olbrzymiego drzewa wyrastał gęsty żywopłot, którego nie dało się przejść. W okolicznych wioskach opowiadano, że las strzeże swoich tajemnic i swojego króla.

Jak dotąd nikomu nie udało się podejść do tego drzewa, choć wielu próbowało. Może to i dobrze? Myślę, że światu przyda się parę tajemniczych miejsc, które rozpalają wyobraźnię i uczą ludzi pokory. Uczą, że są sprawy, które warto uszanować.

Jak na razie drzewo jest bezpieczne. Wzgórze, na którym rośnie od pokoleń jest uważane za święte miejsce, więc okoliczni ludzie z niechęcią patrzą na śmiałków, którzy chcą je sprofanować swoją ciekawością.

Autor: Ewa Damentka