Stare Miasto kusiło – 13

Stare Miasto kusiło turystów rozmaitymi atrakcjami. Nawet dla swoich mieszkańców bywało zaskakujące, o czym przekonał się pewien mężczyzna, który pewnego wieczora postanowił pospacerować dobrze sobie znanymi uliczkami. Od niechcenia przeszedł przez jedną ze staromiejskich bram i trafił do nieznanego sobie zakątka – wszystko tu wyglądało inaczej niż powinno. Gdy obejrzał się za siebie, bramy nie było. Stał na środku zdumiony, że zmienił spojrzenie na ten zakątek. Ucieszyło go to. Bo znaczyło, że dokonał zmiany.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Stary pojazd – 55

Stary pojazd cicho turkotał, podskakując na kocich łbach. Przewoził marzenia. Specjalizował się w dostarczaniu marzeń tam, gdzie były potrzebne. Kiedy przejeżdżał obok miejsc lub ludzi, marzenia wylatywały z powozu i zespalały się z człowiekiem lub miejscem, któremu były przypisane. Były wysyłane przez dobre duszki, które opiekowały się Ziemią. Uznały, że ludzie stali się zbyt przyziemni, więc posyłały marzenia wszędzie tam, gdzie było możliwe. Dzięki temu kiedyś nadszedł czas, że Ziemia znowu stała się Rajem.

Autor: MI

Młoda kobieta – 312

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do środka. Zobaczyła tam koleżanki ze szkoły, które dekorowały salę. Zaprosiły ją do pomocy. Wkrótce sala była gotowa i chwilę potem zaczęło się spotkanie pt. „Kobieto, odkryj w sobie księżniczkę, anonimową księżniczkę”. Wykładowczyni przez dwie godziny tłumaczyła, czemu warto zostać anonimową księżniczką. Młoda kobieta była już prawie przekonana. Uznała jednak, że na razie nie przystąpi do Klubu Anonimowych Księżniczek, tylko wróci do domu i na spokojnie przemyśli całą sprawę.

Autor: Ewa Damentka

Stare Miasto kusiło – 12

Stare Miasto kusiło turystów rozmaitymi atrakcjami. Nawet dla swoich mieszkańców bywało zaskakujące, o czym przekonał się pewien mężczyzna, który pewnego wieczora postanowił pospacerować dobrze sobie znanymi uliczkami. Od niechcenia przeszedł przez jedną ze staromiejskich bram i trafił do nieznanego sobie zakątka – wszystko tu wyglądało inaczej niż powinno. Gdy obejrzał się za siebie, bramy nie było. Stał na środku pięknej polany, na której rosły niezliczone ilości różnokolorowych kwiatów, a słońce karmiło je swoimi promieniami. Był zachwycony. Nigdy wcześniej tu nie był. Zastanawiał się, jak to możliwe, że w sercu Starego Miasta mógł uchować się taki piękny kawałek przyrody. Zaczął spacerować po polanie, wodząc opuszkami palców po koniuszkach roślin.

Był szczęśliwy, że odkrył to miejsce. Kochał Stare Miasto i jego uliczki, ale tutaj odkrył w sobie coś, czego wcześniej nie doświadczył. Jedność i harmonię ze światem i naturą. Przestało mieć dla niego znaczenie, jak i dlaczego tu jest. Cieszył się każdym najmniejszym kwiatkiem i promieniami słońca. Pomyślał, że pokaże polanę swoim przyjaciołom i zobaczy, czy też tak wspaniale się tu poczują.

Pomyślał o tym, jaki świat jest piękny i różnokolorowy. Był wdzięczny, że może na nim żyć i spacerować uliczkami Starego Miasta oraz być gościem tak pięknej i słonecznej polany.

Autor: Gwiazdeczka

Sosnowy las – 34

Sosnowy las porastał całe wzgórze. Na jego szczycie wyrosło szczególnie okazałe drzewo, które znacznie przewyższało pozostałe. Bardzo źle się z tym czuło, bo nie chciało się tak wyróżniać. Próbowało kulić się ze wszystkich sił, żeby być podobnym do pozostałych sosen. Opuszczało gałęzie i schylało koronę. Ostatecznie jednak nic to nie dało. Za każdym razem, kiedy chciało wziąć głęboki oddech, wracało do swojej okazałej postaci.

Czasami tak bardzo zniżało się do pozostałych, że mocno chorowało. Niektóre gałęzie łamały się, a liście traciły swoją zieloną barwę.

Choroby przechodziły, a drzewo powoli zbierało w sobie siłę do życia. Któregoś razu było tak słabe, że myślało, że zbliża się jego koniec i uschnie.

Wola życia była jednak silniejsza i drzewo przetrwało, by w końcu zdecydować się, że od tej pory będzie patrzeć w stronę nieba i słońca i żyć pełnią życia.

Od tamtego momentu z roku na rok rosło zdrowo i wzbudzało podziw każdego, kto je zobaczył.

Autor: Gwiazdeczka

Stare Miasto kusiło – 11

Stare Miasto kusiło turystów rozmaitymi atrakcjami. Nawet dla swoich mieszkańców bywało zaskakujące, o czym przekonał się pewien mężczyzna, który pewnego wieczora postanowił pospacerować dobrze sobie znanymi uliczkami. Od niechcenia przeszedł przez jedną ze staromiejskich bram i trafił do nieznanego sobie zakątka – wszystko tu wyglądało inaczej niż powinno. Gdy obejrzał się za siebie, bramy nie było. Stał na środku dziedzińca. Ujrzał na nim studnię, przy której stała młoda atrakcyjna kobieta ubrana w długą, zwiewną suknię z cienkiego delikatnego materiału, koloru kremowego, przyozdobioną motywem drobnych, delikatnie różowych kwiatków z prawdziwymi listkami. Mężczyzna zachwycił się pięknem młodej niewiasty w ten sposób, że momentalnie stanął jak słup soli. Jej piękno stanowiło dla niego mistyczne przeżycie. Natomiast ona wpatrywała się w niego zdenerwowana tak niebywałym zauroczeniem. Było jej głupio, że ktoś się nią zachwycił.

dla Daniela napisał AMK

Stary archiwista – 70

Stary archiwista kończył pracę i uważnie rozejrzał się po całym pomieszczeniu. Jego uwagę przyciągnęło migotanie czerwonego światełka na jednej ze ścian. Podszedł bliżej i zobaczył przycisk, którego wcześniej tam nie było. Zaciekawiony wcisnął go. Ściana rozsunęła się. Za nią były nieznane mu, lekko uchylone drzwi. Otworzył je szerzej i zobaczył świerszcza w kominie, który cudnie grał na starych dobrych skrzypkach. Mężczyzna wzruszył się tym widokiem, a płynąca muzyka ukoiła jego serce.

Autor: Gwiazdeczka

Młoda kobieta – 311

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do świata swoich marzeń. Kiedy przekroczyła próg klubu zobaczyła swoich starych przyjaciół z dzieciństwa, swoje zabawki, ogródek i ukochany zamek, w którym bawiła się godzinami. Teraz zamek urósł, albo ona zmalała, bo weszła do niego bez trudu. Zwiedzała znajome komnaty i witała się ze służbą. Spędziła tam dużo czasu. Oprzytomniała, gdy ktoś delikatnie przytrzymał jej głowę i odpiął zapięcie czarodziejskich okularów. Zdezorientowana popatrzyła na młodego człowieka, który pokazał jej okulary i przypomniał: „pierwsza przejażdżka gratis, na koszt firmy. Każda kolejna to 100 zł za godzinę”. Młoda kobieta uśmiechnęła się i przecząco pokręciła głową. „Dla mnie to za mocne” – powiedziała i wyszła z lokalu, nieświadoma faktu, że młodzieniec z obsługi patrzył na nią ze zdziwieniem i szacunkiem. Trochę z żalem powiedział: „Żegnaj księżniczko”, jednak, mówiąc to, miał nadzieję, że to nie jest pożegnanie, że kiedyś jeszcze spotkają się, nie w czarodziejskim lokalu, tylko w realnym życiu.

Autor: Ewa Damentka

Stare Miasto kusiło – 10

Stare Miasto kusiło turystów rozmaitymi atrakcjami. Nawet dla swoich mieszkańców bywało zaskakujące, o czym przekonał się pewien mężczyzna, który pewnego wieczora postanowił pospacerować dobrze sobie znanymi uliczkami. Od niechcenia przeszedł przez jedną ze staromiejskich bram i trafił do nieznanego sobie zakątka – wszystko tu wyglądało inaczej niż powinno. Gdy obejrzał się za siebie, bramy nie było. Stał na środku małej wysepki leżącej na środku oceanu. Wysepka była piaszczysta. Wyglądała, jakby była wzięta z dziecięcych rysunków – rosła na niej jedna palma, która jednak dawała bardzo mało cienia. Skwar był okrutny i mężczyzna szybko zaczął marzyć o chłodnej kąpieli. Jednak nie wszedł do wody, gdyż w pobliżu zobaczył kilka trójkątnych płetw. Myślał, że to rekiny i bał się, że go pożrą.

Zdziwił się, gdy właściciele tych płetw zaczęli robił salta w powietrzu. Uśmiechnął się z ulgą, bo rozpoznał delfiny. Wszedł do morza i popłynął w ich kierunku. Delfiny otoczyły go i trącały nosami. Jeden podpłynął blisko niego, jakby chciał się przytulić. Mężczyzna objął go i poczuł, że delfin ustawił się pod nim, tak jakby chciał, żeby na nim usiąść. Gdy mężczyzna skorzystał z zaproszenia delfiny wyruszyły w podróż. Dowiozły mężczyznę na wielką wyspę pełną owoców, cienia i… wielu zdezorientowanych ludzi.
Okazało się, że wszyscy zostali niespodziewanie przeniesieni na malutkie wysepki i delfiny uratowały ich. Teraz, nie wiedząc, jak wrócić do swoich domów, ludzie zaczęli zagospodarowywać wyspę. Pobudowali domy, zbudowali łodzie. Założyli rodziny… Wszyscy w wolnych chwilach pływali i tańczyli razem z delfinami..

Autor: Ewa Damentka

Sosnowy las – 33

Sosnowy las porastał całe wzgórze. Na jego szczycie wyrosło szczególnie okazałe drzewo, które znacznie przewyższało pozostałe. Urosło tak duże, bo było bardzo ciekawe świata. Wiedziało, że drzewa nie mogą podróżować, więc chciało być jak najwyższe, żeby móc swobodnie obserwować okolicę oraz zmiany, jakie w niej zachodziły pod wpływem pór roku.

Autor: Ewa Damentka