Stare Miasto kusiło – 9

Stare Miasto kusiło turystów rozmaitymi atrakcjami. Nawet dla swoich mieszkańców bywało zaskakujące, o czym przekonał się pewien mężczyzna, który pewnego wieczora postanowił pospacerować dobrze sobie znanymi uliczkami. Od niechcenia przeszedł przez jedną ze staromiejskich bram i trafił do nieznanego sobie zakątka – wszystko tu wyglądało inaczej niż powinno. Gdy obejrzał się za siebie, bramy nie było. Stał na środku i przyglądał się owemu zakątkowi. Przyglądał się tak, jak czasami miał odwagę, by stanąć przed lustrem i przyglądać się sobie, by siebie poznać.

Gdy odważył się zobaczyć swój prawdziwy obraz, odczuwał radość i chęć dalszego poznawania.

Przyglądał się owemu zakątkowi i dotarło do niego, że wszystko wokół jest zmienne, w zależności od jego aktualnego nastawienia i nastroju.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Stary archiwista – 69

Stary archiwista kończył pracę i uważnie rozejrzał się po całym pomieszczeniu. Jego uwagę przyciągnęło migotanie czerwonego światełka na jednej ze ścian. Podszedł bliżej i zobaczył przycisk, którego wcześniej tam nie było. Zaciekawiony wcisnął go. Ściana rozsunęła się. Za nią były nieznane mu, lekko uchylone drzwi. Otworzył je szerzej i zobaczył mężczyznę na rozstaju dróg, który próbował wybrać jak najlepiej kierunek swojej dalszej wędrówki.

Autor: Gwiazdeczka

Młoda kobieta – 310

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła w świat fantazji. Lokal był baśniowo przyozdobiony. Z sufitu na cienkich żyłkach zwieszały się figurki wróżek i elfów. W jednym kącie stał czarownik, a w innym kącie sali Baba Jaga warzyła coś w małym kociołku, z którego ulatywała para. Kelnerzy przebrani byli za księżniczki i królewiczów. Jeden z nich podszedł do kobiety i zaproponował dyskretny stolik ukryty między palmą a klekoczącym szkieletem. Zaraz też przyniósł firmowy poczęstunek – nietoperza zapiekanego w cieście i krew smoka w wielkim kielichu. Kobieta zerknęła na innych gości i zobaczyła, że zajadają się tymi przysmakami. Zdziwiło ją, że nietoperza nie jedzą nożem i widelcem, tylko łyżeczką. Wbiła się swoją łyżeczką w nietoperza i zobaczyła, że jest to apetyczny tort uformowany jak nietoperz. Krew smoka okazała się dobrym winem. Kobieta rozluźniła się. Nadal miała mieszane uczucia, ale uznała, że chyba nic złego się jej nie stanie w lokalu w centrum miasta.

Autor: Ewa Damentka

Stare Miasto kusiło – 8

Stare Miasto kusiło turystów rozmaitymi atrakcjami. Nawet dla swoich mieszkańców bywało zaskakujące, o czym przekonał się pewien mężczyzna, który pewnego wieczora postanowił pospacerować dobrze sobie znanymi uliczkami. Od niechcenia przeszedł przez jedną ze staromiejskich bram i trafił do nieznanego sobie zakątka – wszystko tu wyglądało inaczej niż powinno. Gdy obejrzał się za siebie, bramy nie było. Stał na środku skalistego wzgórza. Początkowo zaskoczenie zastąpiła ciekawość. Co to za miejsce i jakim cudem się tu znalazł? Krajobraz był przepiękny i w niczym nie przypominał przytulnych uliczek, którymi spacerował.

Było dziko i tajemniczo i mężczyzna odkrył, że bardzo mu się to podoba. Zaczął badać wzgórze i podziwiał spektakularną naturę. Dotykał skał i przyglądał się wyrastającym gdzieniegdzie drzewom, które wyglądały, jakby miały zaraz spaść, jednak ich korzenie mocno trzymały się podłoża.

Zszedł trochę niżej i ujrzał strumyk, który wartko płynął z góry. Woda była bardzo zimna i krystalicznie czysta. Nad głową mężczyzny od czasu do czasu przelatywał ptak, głośno świszcząc. On jednak nie czuł strachu, tylko chłonął nieznaną mu dotąd magię tego miejsca. Był zdumiony, że taki mieszczuch jak on, czuje się tu jak ryba w wodzie. Przyszło mu nawet na myśl, żeby tu zamieszkać. Powoli nadciągał zmierzch. Zrobiło się potwornie zimno, a mężczyzna przypomniał sobie swoje ciepłe mieszkanko. Pomyślał, że chyba wystarczy, jeżeli będzie czasem odwiedzał to miejsce, ale na co dzień zostanie wierny swoim dobrze znanym uliczkom i Staremu Miastu, w którym się wychował.

Autor: Gwiazdeczka

Sosnowy las – 32

Sosnowy las porastał całe wzgórze. Na jego szczycie wyrosło szczególnie okazałe drzewo, które znacznie przewyższało pozostałe. Któregoś dnia na wzgórzu pojawił się drwal i ściął drzewo. Nie było to proste, ponieważ drzewo było mocne, ale w końcu udało mu się.

Widok był bardzo smutny. Leżało teraz pośród sosen bez życia. Jak jeździec, który spadł z konia i nie wstaje. Mężczyzna wywiózł ścięte drzewo, a sosny posmutniały. Dopiero teraz uświadomiły sobie, jakie było dla nich ważne. Zawsze czuły od niego wsparcie i ochronę.

Sosny przepłakały już wiele dni i nocy, gdy wydarzyło się coś niezwykłego. Z pnia po ściętym drzewie zaczęła wyrastać młoda gałązka, która bardzo szybko rosła i mężniała. Jak w przyspieszonym tempie wypuszczała listki i kolejne gałązki. Pięła się w górę, a sosny oniemiały z wrażenia i radości. Po paru dniach gałąź była gruba i uformował się z niej pień, który coraz bardziej poprzypominał ścięte drzewo.

Wkrótce, niczym wańka-wstańka, drzewo odrodziło się w całej okazałości. Było jeszcze większe i mocniejsze. Kiedy z daleka dostrzegł je drwal, własnym oczom nie wierzył. Przestraszył się tak bardzo, że poprzysiągł sobie, że już nigdy nie wytnie żyjącego drzewa.

Autor: Gwiazdeczka

Stare Miasto kusiło – 7

Stare Miasto kusiło turystów rozmaitymi atrakcjami. Nawet dla swoich mieszkańców bywało zaskakujące, o czym przekonał się pewien mężczyzna, który pewnego wieczora postanowił pospacerować dobrze sobie znanymi uliczkami. Od niechcenia przeszedł przez jedną ze staromiejskich bram i trafił do nieznanego sobie zakątka – wszystko tu wyglądało inaczej niż powinno. Gdy obejrzał się za siebie, bramy nie było. Stał na środku cyrkowej areny.

Dookoła niego chodziły słonie. Klaun robił fikołki, a akrobaci żonglowali. Na grzbiecie jednego ze słoni siedział skrzat i władczym gestem wskazał na mężczyznę, Kilku rosłych atletów podeszło do niego. Postawili go na metalowej platformie, która po chwili zaczęła się unosić. Wkrótce zatrzymała się tuż pod kopułą cyrku, wiele metrów nad ziemią.

Atleci utworzyli krąg. Trzymali w dłoniach wielki koc i krzyczeli: „Skacz”. Mężczyzna nie zamierzał tego robić. Przerażony rozglądał się dookoła i zobaczył, że klaun wystrzelił w kopułę płonącą strzałę, Suchy materiał zajął się ogniem, który szybko zmierzał w stronę mężczyzny. Zaczęły na niego spadać płonące fragmenty materiału i elementy konstrukcji namiotu. Zamknął oczy i skoczył. Koc okazał się trampoliną. Kilka razy podrzucała mężczyzną, zanim się uspokoiła. Usłyszał zewsząd gromkie brawa, więc rozejrzał się dookoła. Zobaczył, że wszyscy siedzieli na swoich miejscach. Pożar zniknął, kopuła namiotu była cała, namiot też. A brawa bili mu również cyrkowcy. „Nieźle jak na pierwszy raz” – powiedział jeden z nich i pomógł mu zejść z trampoliny. Oszołomiony mężczyzna usiadł na najbliższym krzesełku. Po dłuższej chwili wstał i wyszedł z cyrkowego namiotu.

Zrobił chwiejnie kilka kroków i zobaczył, że znowu znajduje się w dobrze znanym sobie miejscu na Starym Mieście. Gdy obejrzał się za siebie, zobaczył, że cyrkowy namiot zniknął.

Nie rozumiejąc, co się dzieje, podszedł do kawiarnianego ogródka i usiadł przy stoliku. Kelner przyniósł mu pieczonego kurczaka i szklankę piwa.

– To na wzmocnienie. Chyba miał pan niezłą jazdę” – powiedział ze współczuciem.

– Skąd pan wie?

– To widać. Zresztą nie jest pan pierwszy. Od wczoraj zjawiło się tu kilku ludzi, którzy wyglądali podobnie jak pan teraz. Jeden z nich mówił o niezłym cyrku.

Autor: Ewa Damentka

Stary archiwista – 68

Stary archiwista kończył pracę i uważnie rozejrzał się po całym pomieszczeniu. Jego uwagę przyciągnęło migotanie czerwonego światełka na jednej ze ścian. Podszedł bliżej i zobaczył przycisk, którego wcześniej tam nie było. Zaciekawiony wcisnął go. Ściana rozsunęła się. Za nią były nieznane mu, lekko uchylone drzwi. Otworzył je szerzej i zobaczył przeciskającą się tęczę, której bardzo chciało się pić. Wiedział, że potrzebuje ona wody, aby zachować swoje kolory. Napoił ją i tęcza rozbłysła, a on był z siebie zadowolony.

Autor: Gwiazdeczka

Młoda kobieta – 309

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła nie wiadomo jakim cudem na występ jednego z bardzo znanych kabaretów. W tym momencie publiczność gromko śmiała się. I choć w chwili wejścia księżniczka nie wiedziała z czego, na ich śmiech zareagowała równie gromkim śmiechem. Zaczęła szukać na sali wolnego miejsca i znalazła go w pierwszym rzędzie. Spędziła bardzo wesoły wieczór, a jej żywiołowy śmiech rozbawiał kabareciarzy, którzy sami ledwo powstrzymywali się od śmiechu.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Stare Miasto kusiło – 6

Stare Miasto kusiło turystów rozmaitymi atrakcjami. Nawet dla swoich mieszkańców bywało zaskakujące, o czym przekonał się pewien mężczyzna, który pewnego wieczora postanowił pospacerować dobrze sobie znanymi uliczkami. Od niechcenia przeszedł przez jedną ze staromiejskich bram i trafił do nieznanego sobie zakątka – wszystko tu wyglądało inaczej niż powinno. Gdy obejrzał się za siebie, bramy nie było. Stał na środku czegoś niezwykłego. Czuł się jak Alicja w Krainie Czarów. Zapadł zmierzch i nagle zobaczył przed sobą ścianę bluszczu. Podszedł bliżej, wśród liści znalazł klamkę i furtkę. Okazały się one jego przepustką do przygody życia.

Autor: Stokrotka

Sosnowy las – 31

Sosnowy las porastał całe wzgórze. Na jego szczycie wyrosło szczególnie okazałe drzewo, które znacznie przewyższało pozostałe. Na jego wierzchołku często przysiadały wędrowne ptaki. Odpoczywały przed dalszą podróżą i jednocześnie obserwowały teren i ustalały trasę dalszego lotu.

Autor: Ewa Damentka