W samo południe – 66

W samo południe, na rozgrzanym piasku pustyni leżała kostka lodu. W promieniach palącego słońca wyglądała jak iskrzący się, wyjątkowy diament. Śmiało można powiedzieć, że nim była. W wysokiej temperaturze, o tej porze dnia, miała niewielkie szanse, żeby sobie poleżeć. Robiła to jednak dość długo i nie zmieniła kształtu ani swych rozmiarów.

Autor: Gwiazdeczka

Młoda kobieta – 332

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do środka. Jak się okazało trafiła do biura pośrednictwa pracy, które każdemu chętnemu znajdowało interesujące go zajęcie. Zapytała, skąd wzięła się nazwa Klub Anonimowych Księżniczek. Usłyszała od pracowników biura, że dzięki temu, że wymyślili tę nazwę, mają teraz dużo więcej klientów. Też dzięki tej nazwie wiele klientek odzyskuje wiarę w siebie i awansują w pracy lub zmieniają pracę, przechodząc na coraz lepsze posady.

Autor: Ewa Damentka

Księżniczka ze zdziwieniem – 2

Księżniczka ze zdziwieniem i namysłem przyglądała się zielonej żabce, która przycupnęła na balustradzie balkonu… Skąd się tu wzięła? Jak weszła tak wysoko? Wieża górowała nad urwiskiem i księżniczka, nawet mocno wychylając się z niej, widziała tylko niebo i bezkresne morze. Jeszcze nigdy nie odważyła się wychylić tak daleko, żeby zobaczyć krawędź urwiska. Patrzyła więc na żabkę z rosnącym zdziwieniem, a ta tymczasem podskakiwała, jakby chciała coś dziewczynie powiedzieć.

Księżniczka ostrożnie podniosła ją i zaniosła do swojej komnatki. Otworzyła drzwi wejściowe – był to umówiony sygnał, że dzieje się coś niezwykłego – i postawiła żabkę na stołeczku, który przysunęła do Lustra Prawdy. W odbiciu zobaczyła skrępowaną postać, której nie znała. Zachowała powściągliwość. Mimo, że bardzo chciała pomóc tej postaci, nie wykonała żadnego ruchu i oczyściła umysł, by żadna myśl nie zmąciła obrazu. Czekała… Nauczył ją tego jej mistrz – staruszek Merlin.

Wolno oddychała i patrzyła w lustro, pozornie nie poświęcając żabce żadnej uwagi. Obraz się zmienił i ukazał przystojnego księcia. Potem zobaczyła, jak został on zamieniony w małą żabkę, właśnie tę, która siedziała przed lustrem. Księżniczka dalej nieporuszona patrzyła w odbicie w lustrze. Po dłuższej chwili obraz zafalował i oczom księżniczki ukazała się straszna bestia, której odbicie rzuciło się w jej kierunku z wielkim rykiem. Prawdziwej bestii to się nie udało, bo stołek, na którym siedziała, zamienił się w żelazną klatkę, unieruchamiając ją na zawsze w postaci małej zielonej żabki.

Księżniczka usiadła w fotelu i zamyśliła się. „Czy to się kiedyś skończy?” – nawet nie zauważyła, że wypowiedziała te słowa głośno. „Nie wiadomo” – odpowiedział Merlin, który razem z jej rodzicami wszedł właśnie do pokoju. „Cieszę się, że zachowujesz ostrożność” – skomentował i wziął klatkę z małą żabką, żeby zanieść ją lochu, w którym były więzione inne bestie, również pragnące podbić to niewielkie księstwo, gdzieś na końcu świata.

dla Danusi napisał Archiwista SC

Młoda kobieta – 331

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do salonu zabaw dla dziewczynek. W sąsiedniej sali, z osobnym wejściem, mieścił się „Klub Dzielnych Rycerzy i Podróżników”. Właściciele dużego sklepu z zabawkami zmienili starą nazwę „Centrum Dziecięcej Rozrywki” na dwie nowe – osobno dla chłopców i dziewczynek. Trafili w dziesiątkę. Dzieci chętnie tam przychodziły. Rodzice zostawiali je pod opieką doświadczonych przedszkolanek i animatorów zabawy, a sami spokojni o swoje pociechy szli do pracy, robili zakupy lub regenerowali się z przyjaciółmi. Jedyną trudnością było zabranie dzieci z tego centrum rozrywki.

Kobieta, wiedząc o tym, z pewnym wahaniem podeszła do córeczki i zdziwiona zobaczyła, że mała już jest ubrana i niecierpliwie na nią czeka. Przedszkolanka, pani Ania, uśmiechnęła się do młodej mamy i porozumiewawczo puściła oko.

– Mamo, mamo, chodźmy do domu. Tam czekają na mnie zadania księżniczki. Mam ci pomóc w przygotowaniu kolacji i posprzątaniu mojego pokoju, a potem w umyciu mnie i położenia do łóżeczka.

– Naprawdę chcesz to zrobić? – z niedowierzanie zapytała mama.

– Tak, chcę być księżniczką jak dorosnę i muszę już teraz się do tego przygotowywać – paplała malutka dziewczynka i złapała mamę za rękę.

Mama popatrzyła ze zdziwieniem na panią Anię i uśmiechnęła się z wdzięcznością.

Autor: Ewa Damentka

Księżniczka ze zdziwieniem – 1

Księżniczka ze zdziwieniem i namysłem przyglądała się zielonej żabce, która przycupnęła na balustradzie balkonu. „Ciekawe z jakiej jesteś bajki?” – pomyślała księżniczka i wyciągnęła dłonie w jej stronę. Żabka początkowo zastygła w bezruchu, a potem zgrabnie wskoczyła w ręce księżniczki. Stara kobieta długo przyglądała się zielonej piękności w swoich dłoniach i mruknęła: „Szkoda, że nie zjawiłaś się pięćdziesiąt lat temu, kiedy byłam jeszcze młódką”. Delikatnie postawiła żabkę na balustradzie i pokuśtykała do sali tronowej, gdzie jej brat, sędziwy król, miał wygłosić swoje przemówienie.

Autor: Ewa Damentka

Czerwcowa noc – 89

Czerwcowa noc pachniała liliami. Rozjaśniały ją pływające światełka, doczepione do wianków spuszczanych na wodę przez roześmianych ludzi. Sobótka, najkrótsza noc roku. Wiele osób wybrało się na sobótkową zabawę. Chcieli się na nią wybrać również uczniowie Szkoły Czarowania Babci Jagi. Poprosili o zgodę Merlina, który najpierw zmarszczył brwi, potem powiedział, że im tego zakazuje, a następnie wyszedł z klasy, żeby niby przypadkiem otworzyć portal, którym można było dostać się do świata ludzi.

Oczywiście uczniowie odkryli ten otwarty portal i poszli na zabawę, rozglądając się na boki i kuląc się ze strachu, gdy zobaczyli postawną męską postać, jakby się bali, że Merlin złapie ich na gorącym uczynku. Mniej więcej po godzinie się rozluźnili i bawili na całego. Nauczyciele, wmieszani w tłum, dyskretnie obserwowali swoich podopiecznych, gotowi interweniować, gdyby zaczęło być niebezpiecznie. Obserwował ich również Głos. Mniej więcej po trzech godzinach strapiony powiedział, że lepiej już będzie zamknąć portal, gdyż zbliża się wielkie niebezpieczeństwo.

Wtedy Merlin z wielkim przytupem przeszedł przez portal do bawiących się ludzi i ostentacyjnie zaczął rozglądać się dookoła, staranie omijając wzrokiem swoich uczniów. Ci szybciutko przekradli się do portalu i wrócili na teren szkoły. Tuż za nimi przeszli nauczyciele, a na końcu Merlin i starannie zamknął portal. Gdy tylko to zrobił, w świecie ludzi, w miejsce, w którym otwierał się portal, uderzyła potężna błyskawica, która wzięła się nie wiadomo skąd. Bawiący się ludzie nawet tego nie zauważyli. Myśleli, że ktoś odpalił racę.

Zdumieni nauczyciele popatrzyli po sobie, a Złota Rybka szepnęła z westchnieniem: „to była dobra synchronizacja”. Głos powiedział, że ten portal jest już bezużyteczny i zostanie na zawsze zamknięty, a zanim otworzą kolejny, musi minąć wiele czasu. Najpierw trzeba będzie dyskretnie dowiedzieć się, co takiego dzieje się w świecie ludzi.

Babcia Jaga była spokojna i pogodna. Uśmiechnęła się i powiedziała: „Wiem, że to niebezpiecznie, ale ryzyko trzeba było podjąć. Nasi uczniowie muszą mieć czasami wrażenie, że robią coś po swojemu. Jest to konieczne dla ich rozwoju, dla ich siły i zaufania do siebie samych”. Mówiąc to, przytuliła Złotą Rybkę i Jęczyduszę. Obie pokiwały głowami, a Jęczydusza wyszeptała: „Wiem o tym, ale jeszcze się boję”. Potem popatrzyła na Jenczy i zastanowieniem dokończyła: „a przecież już dawno powinnam pamiętać, że ten strach kiedyś minie. Babciu Jago, to jakie niebezpieczne zadanie planujesz w najbliższym czasie? Zgłaszam się na ochotnika”. Wszyscy się roześmieli i wrócili do swoich zajęć, wiedząc, że ich uczniowie na pewno nie zasną, bo całą noc będą cieszyć się ze swojej „zakazanej przygody”.

Autor: Archiwista SC

Czerwcowa noc – 88

Czerwcowa noc pachniała liliami. Rozjaśniały ją pływające światełka, doczepione do wianków spuszczanych na wodę przez roześmianych ludzi. Sobótka, najkrótsza noc roku. Wiele osób wybrało się do lasu, by poszukać kwiatu paproci. Zwykle też go szukałam, jednak w tym roku olśniło mnie – przecież kwiat nie musi kwitnąć tylko w lesie! Posiedzę sobie w domu, we własnym pokoju, i będę uważnie obserwować moją paprotkę. Może to, czego szukałam poza domem, mam u siebie? Może to właśnie moja paproć zakwitnie?

Autor: Ewa Damentka

Młoda kobieta – 330

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do pięknego ogrodu, jakim okazał się być Klub Anonimowych Księżniczek. Miękka trawa, oczka wodne, kwitnące kwiaty, śpiew ptaków i nawet sufit wyglądał jak prawdziwe niebo. Podobało się jej to miejsce i została w nim dłużej niż planowała. Uznała, że przyda się jej godzina prawdziwego wytchnienia.

Autor: Ewa Damentka