Czerwcowa noc pachniała liliami. Rozjaśniały ją pływające światełka, doczepione do wianków spuszczanych na wodę przez roześmianych ludzi. Sobótka, najkrótsza noc roku. Wiele osób wybrało się na sobótkową zabawę. Chcieli się na nią wybrać również uczniowie Szkoły Czarowania Babci Jagi. Poprosili o zgodę Merlina, który najpierw zmarszczył brwi, potem powiedział, że im tego zakazuje, a następnie wyszedł z klasy, żeby niby przypadkiem otworzyć portal, którym można było dostać się do świata ludzi.
Oczywiście uczniowie odkryli ten otwarty portal i poszli na zabawę, rozglądając się na boki i kuląc się ze strachu, gdy zobaczyli postawną męską postać, jakby się bali, że Merlin złapie ich na gorącym uczynku. Mniej więcej po godzinie się rozluźnili i bawili na całego. Nauczyciele, wmieszani w tłum, dyskretnie obserwowali swoich podopiecznych, gotowi interweniować, gdyby zaczęło być niebezpiecznie. Obserwował ich również Głos. Mniej więcej po trzech godzinach strapiony powiedział, że lepiej już będzie zamknąć portal, gdyż zbliża się wielkie niebezpieczeństwo.
Wtedy Merlin z wielkim przytupem przeszedł przez portal do bawiących się ludzi i ostentacyjnie zaczął rozglądać się dookoła, staranie omijając wzrokiem swoich uczniów. Ci szybciutko przekradli się do portalu i wrócili na teren szkoły. Tuż za nimi przeszli nauczyciele, a na końcu Merlin i starannie zamknął portal. Gdy tylko to zrobił, w świecie ludzi, w miejsce, w którym otwierał się portal, uderzyła potężna błyskawica, która wzięła się nie wiadomo skąd. Bawiący się ludzie nawet tego nie zauważyli. Myśleli, że ktoś odpalił racę.
Zdumieni nauczyciele popatrzyli po sobie, a Złota Rybka szepnęła z westchnieniem: „to była dobra synchronizacja”. Głos powiedział, że ten portal jest już bezużyteczny i zostanie na zawsze zamknięty, a zanim otworzą kolejny, musi minąć wiele czasu. Najpierw trzeba będzie dyskretnie dowiedzieć się, co takiego dzieje się w świecie ludzi.
Babcia Jaga była spokojna i pogodna. Uśmiechnęła się i powiedziała: „Wiem, że to niebezpiecznie, ale ryzyko trzeba było podjąć. Nasi uczniowie muszą mieć czasami wrażenie, że robią coś po swojemu. Jest to konieczne dla ich rozwoju, dla ich siły i zaufania do siebie samych”. Mówiąc to, przytuliła Złotą Rybkę i Jęczyduszę. Obie pokiwały głowami, a Jęczydusza wyszeptała: „Wiem o tym, ale jeszcze się boję”. Potem popatrzyła na Jenczy i zastanowieniem dokończyła: „a przecież już dawno powinnam pamiętać, że ten strach kiedyś minie. Babciu Jago, to jakie niebezpieczne zadanie planujesz w najbliższym czasie? Zgłaszam się na ochotnika”. Wszyscy się roześmieli i wrócili do swoich zajęć, wiedząc, że ich uczniowie na pewno nie zasną, bo całą noc będą cieszyć się ze swojej „zakazanej przygody”.
Autor: Archiwista SC