Młoda kobieta – 328

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do lokalu. Ludzie w środku wyglądali normalnie. Byli ubrani w codzienne stroje i rozmawiali potocznymi językiem. Czyżby byli ukrytymi książętami i księżniczkami? Kobieta uśmiechnęła się, rozbawiona własną naiwną nadzieją, że spotka prawdziwych książąt, i podeszła do pierwszego wolnego stolika. Nie zdawała sobie sprawy, że jej uroda przykuwała uwagę kobiet i mężczyzn, którzy pomyśleli, że wreszcie na sali pojawiła się prawdziwa księżniczka.

Autor: Ewa Damentka

Stare Miasto kusiło – 39

Stare Miasto kusiło turystów rozmaitymi atrakcjami. Nawet dla swoich mieszkańców bywało zaskakujące, o czym przekonał się pewien mężczyzna, który pewnego wieczora postanowił pospacerować dobrze sobie znanymi uliczkami. Od niechcenia przeszedł przez jedną ze staromiejskich bram i trafił do nieznanego sobie zakątka – wszystko tu wyglądało inaczej niż powinno. Gdy obejrzał się za siebie, bramy nie było. Stał na środku sali sądowej, na której odbywała się właśnie rozprawa. Szybko się zorientował, że występuje tu w roli oskarżonego.

W roli świadka pojawiały się kolejne osoby, których nigdy nie widział. Jedne za drugim padały zarzuty przeciwko mężczyźnie, a ten stał osłupiały, nie dowierzając własnym oczom i uszom. Nie widział nigdzie swojego obrońcy i pomału zaczął sobie zdawać sprawę, w jak krytycznym znalazł się położeniu. Zapowiadał się bardzo trudny surowy wyrok, a sprawa toczyła się szybko, nie pozostawiając wątpliwości, co do winy oskarżonego.

Pod koniec mężczyzna zebrał resztki sił i głośno oznajmił, że jest niewinny. Powiedział to z taką mocą, że wprawił w osłupienie sędziego i wszystkich pozostałych. Nagle wstał ktoś spośród ludzi przyglądających się całej rozprawie i krzyknął, że to prawda, bo przecież ten człowiek jest z zupełnie innej bajki.

Mężczyzna został uniewinniony.

Autor: Gwiazdeczka

Wielobarwne wstążki – 22

Wielobarwne wstążki powiewały na wietrze. Kolorowe były również ubrania tańczących. Feeria barw oraz rytm muzyki zirytowały kobietę zajętą swoimi ponurymi myślami. Wyłączyła telewizor, żeby odpocząć od hałaśliwych dźwięków i rozedrganych barw towarzyszących tańczącym ludziom. Wyjrzała przez okno. Ponury świat za im uspokoił ją. Wśród szarych budynków i przyszarzałych drzew, szarej trawie i szaro-buro-czarnych ubraniach przechodniów poczuła się sobą. Była bezpieczna. Od tej pory bardziej starannie wybierała kanały i programy telewizyjne, które chciała obejrzeć.

Autor: Ewa Damentka

Czerwcowa noc – 84

Czerwcowa noc pachniała liliami. Rozjaśniały ją pływające światełka, doczepione do wianków spuszczanych na wodę przez roześmianych ludzi. Sobótka, najkrótsza noc roku. Wiele osób wybrało się na spotkanie ze swoim przeznaczeniem. Byli przekonani, że je znajdą. Może któryś wianek do nich przemówi? Może sami je usłyszą?

Autor: Gwiazdeczka

Młoda kobieta – 327

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do zadymionego klubu.

– To niby tu mają się spotykać anonimowe księżniczki? – zapytała barmana.

– Ano, tak. A jak są zakamuflowane, to brak ogłady nie powinien im przeszkadzać – zamiast barmana odpowiedział podchmielony klient i klepnął ją w tyłek.

Młoda kobieta podskoczyła z wrażenia i ze złości poczerwieniała na twarzy.

– Kochaniutka, może ty lepiej poszukaj sobie klubu prawdziwych księżniczek – zarechotał jeden z obserwatorów tej sceny.

– Proszę, tędy – mężczyzna z naszywką „ochrona” dotknął ramienia kobiety i wyprowadził ją na zaplecze.

– Proszę odpocząć, za chwilę wyprowadzę panią na zewnątrz.

Kobieta z wrażenia nie mogła nic powiedzieć, tylko z trudem łapała oddech.

Ochroniarz przyjrzał się jej ze współczuciem i powiedział:

– Nikt nie zabroni właścicielowi lokalu używać tej nazwy dla klubu. Na szczęście on nie wie, że klub jest monitorowany i policja już szykuje się, żeby wejść z prokuratorskim nakazem. Nie ze względu na nazwę, tylko ze względu na to, że do piwa dodawane są narkotyki. To dlatego mężczyźni nie panują nad sobą.

Kobieta wzięła głęboki oddech i powiedziała:

– Wiem, to ja jestem prokuratorem, miałam tu spotkać się z policjantem. Nie wiem, jak go znaleźć.

Widząc szeroki uśmiech ochroniarza, zapytała

– To pan?

– Tak, inni też tu są. Zabezpieczają tylne i piwniczne wejścia, żeby nikt nie mógł uciec. Zaraz zaczynamy.

Nacisnął jakiś przycisk. Po chwili zapytał:

– Czy wie pani, jaki był najsłabszy element planu?

– Nie.

Mamy szczęście, że nikt mnie nie wyrzucił. Ochroniarze mają tylko pilnować, żeby nikt niepowołany nie wszedł do środka. W lokalu z założenia ma być wolna amerykanka i swobodna zabawa z paniami, które skusiła nazwa klubu.

Kobieta popatrzyła na niego zdziwiona, a potem odetchnęła głęboko i z westchnęła z ulgą, gdy usłyszała dźwięk syren nadjeżdżających radiowozów.

Autor: Ewa Damentka

Stare Miasto kusiło – 38

Stare Miasto kusiło turystów rozmaitymi atrakcjami. Nawet dla swoich mieszkańców bywało zaskakujące, o czym przekonał się pewien mężczyzna, który pewnego wieczora postanowił pospacerować dobrze sobie znanymi uliczkami. Od niechcenia przeszedł przez jedną ze staromiejskich bram i trafił do nieznanego sobie zakątka – wszystko tu wyglądało inaczej niż powinno. Gdy obejrzał się za siebie, bramy nie było. Stał na środku niedużej metalowej klatki.

Dookoła kłębił się tłum dziwnych stworzeń, które wytykały go palcami. Niektóre próbowały karmić go bananami i innymi nieznanymi mu owocami. Gdy tłum się chwilowo rozrzedzał, widział klatki ze zwierzętami. Usłyszał gromki głos – „Rozejść się. Nasze eksponaty zostaną przetransportowane do miejskiego ZOO. Zdążycie je dokładnie obejrzeć”. Mężczyzna poczuł, że jego klatka jest przenoszona na ruchomy podest. Stąd miał dobry widok.

Stare Miasto zmieniło się, wyglądało inaczej niż pamiętał, a w oknach widział głowy ciekawskich o zielonym lub fioletowym zabarwieniu skóry, niektórzy mieli żółto-szare cętki. Pokazywali sobie klatki i śmiali się. Niektórzy robili zdjęcia. Mężczyzna pomyślał, że to jakiś koszmarny sen i obiecał sobie, że jeśli wróci do domu, do swojego świata, to już nigdy nie będzie sobie żartował ze zwierząt w ogrodach zoologicznych. Raczej będzie do nich chodził ze współczuciem, żeby im pomóc przetrwać uciążliwą niewolę.

Tymczasem podest z jego klatką wjechał na teren wielkiego ogrodu. Dojechał do niedużej zagrody i zatrzymał się. Strażnicy-pracownicy ogrodu strzelali biczami, zmuszając go do wyjścia z klatki. Następnie zamknęli zagrodę. Rozejrzał się. Zobaczył kulące się dzieci i kilka kobiet. „Czy to będzie moja rodzina?” – zastanowił się przelotnie, a następnie uśmiechnął się, żeby dodać im otuchy. Przykucnął i postanowił, że poczeka, aż dzieci poczują się bezpiecznie i same przyjdą do niego.

Autor: Ewa Damentka

Czerwcowa noc – 83

Czerwcowa noc pachniała liliami. Rozjaśniały ją pływające światełka, doczepione do wianków spuszczanych na wodę przez roześmianych ludzi. Sobótka, najkrótsza noc roku. Wiele osób wybrało się na powitanie najkrótszej nocy w roku. Zanim dotarli na miejsce, ona się skończyła – przecież była najkrótsza.

Autor: Gwiazdeczka