Młoda kobieta – 324

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła, a następnie jeszcze szybciej wyszła. Była bardzo zdziwiona. Jeszcze raz przyjrzała się szyldowi „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Tym razem zauważyła dopisany mniejszym drukiem tekst: „Warsztaty prac domowych dla wszystkich, którzy mają dwie lewe ręce, są w czepku urodzeni i są przeznaczeni do wyższych celów. Uczymy spawania, wbijania gwoździ, heblowania, wymieniania uszczelek, przykręcania żarówek – wszystko czego potrzebujesz. Robimy to bezboleśnie, korona ci z głowy nie spadnie. Satysfakcja murowana”. Kobieta pokręciła głowa ze zdumienia. Pomyślała, że to najdziwaczniejsze ogłoszenie, jakie widziała. Więc skąd taki tłum w środku? Chciała się dowiedzieć, o co chodzi, więc jeszcze raz ostrożnie otworzyła drzwi do klubu i weszła, żeby się rozejrzeć.

Autor: Ewa Damentka

Stare Miasto kusiło – 35

Stare Miasto kusiło turystów rozmaitymi atrakcjami. Nawet dla swoich mieszkańców bywało zaskakujące, o czym przekonał się pewien mężczyzna, który pewnego wieczora postanowił pospacerować dobrze sobie znanymi uliczkami. Od niechcenia przeszedł przez jedną ze staromiejskich bram i trafił do nieznanego sobie zakątka – wszystko tu wyglądało inaczej niż powinno. Gdy obejrzał się za siebie, bramy nie było. Stał na środku dziwnej płaszczyzny, która szybko przemieniła się w ulotną falującą przestrzeń. Zaskoczony odkrył, że była to piosenka. Jej nuty pieściły go i przenikały jego ciało. Poddał się rytmowi muzyki i sam stał się melodią. W ten sposób spełniło się jego marzenie o nieśmiertelności, bo był śpiewany przez wiele osób, przez wiele lat. Był piosenką piękną, nośną, szybko wpadającą w ucho. Wkrótce śpiewano go w całym mieście, potem w kraju. Wreszcie zawojował świat. Ułożył sobie życie między melodiami. Ożenił się i z żoną spłodzili gromadkę nowych piosenek. Tymczasem Stare Miasto nadal skrywało wiele niespodzianek. Mężczyzna-melodia sam przygotowywał niektóre z nich. Lubił dawać ludziom nadzieję i miłe wspomnienia, więc aranżował sytuacje, które to umożliwiały. Wtedy rozbrzmiewał w najmniej oczekiwanym miejscu i momencie. Stare Miasto też lubiło ludzi, więc współpracowało z nim, jak tylko mogło…

Autor: Ewa Damentka

Wielobarwne wstążki – 14

Wielobarwne wstążki powiewały na wietrze. Kolorowe były również ubrania tańczących. Feeria barw oraz rytm muzyki zachwycały turystów. Festiwal cieszył się wielką sławą i coraz więcej ludzi przyjeżdżało, by go oglądać i zanurzyć się w atmosferze beztroskiej radości. Był między nimi pewien smutas, którego dotąd nic nie cieszyło. Po uczestnictwie w tej szalonej kolorowej zabawie zaczął mieć chwilowe kłopoty z tożsamością. Przestał się smucić i zakładać szaro-czarno-bure stroje. Ludzie nadal nazywali go smutasem, on też się tak przedstawiał, ale robił to z lekkością i radością w oczach. Zupełnie jakby cząsteczka festiwalowej zabawy została w nim i ciągle manifestowała się w jego życiu.

Autor: Ewa Damentka

Czerwcowa noc – 80

Czerwcowa noc pachniała liliami. Rozjaśniały ją pływające światełka, doczepione do wianków spuszczanych na wodę przez roześmianych ludzi. Sobótka, najkrótsza noc roku. Wiele osób wybrało się, aby zobaczyć coś niezwykłego. Jak każdego roku o tej porze, młodzi ludzie skakali przez wysokie ogniska, aby uczcić pamięć Kupały, letniego Boga Słońca.

Autor: Gwiazdeczka

Sosnowy las – 46

Sosnowy las porastał całe wzgórze. Na jego szczycie wyrosło szczególnie okazałe drzewo, które znacznie przewyższało pozostałe. Jego korona sięgała samego nieba. Korzystali z jego gałęzi ludzie, którzy chcieli to niebo pozwiedzać. Korzystały też niebiańskie istoty, które chciały poznać Ziemię. Gwiazdy z jego niektórych konarów zrobiły sobie zjeżdżalnię, a do innych przyczepiły liany i huśtały się wesoło, bawiąc się z młodymi małpkami. Drzewu to nie przeszkadzało, opiekowało się swoimi gośćmi i rosło dalej, bo było bardzo ciekawe świata i chciało zobaczyć tyle nieba, ile się da.

Autor: Brzozowa Bajdulka

Stare Miasto kusiło – 34

Stare Miasto kusiło turystów rozmaitymi atrakcjami. Nawet dla swoich mieszkańców bywało zaskakujące, o czym przekonał się pewien mężczyzna, który pewnego wieczora postanowił pospacerować dobrze sobie znanymi uliczkami. Od niechcenia przeszedł przez jedną ze staromiejskich bram i trafił do nieznanego sobie zakątka – wszystko tu wyglądało inaczej niż powinno. Gdy obejrzał się za siebie, bramy nie było. Stał na środku płytkiego basenu, w miejscu, gdzie woda sięgała mu do kolan. Miał na sobie klapki i kąpielówki. Wkoło niego brodziło w wodzie jeszcze kilka osób, a z pobliskiego baru dochodziły miłe dźwięki muzyki. Mężczyzna odkrył, że trzyma w dłoni egzotyczny drink z parasolką. Panowała prawdziwie wakacyjna atmosfera, a słońce brązowiło ciała turystów. Mężczyzna wyszedł z wody i podszedł do baru basenowego. Znalazł miejsce przy przytulnym stoliku i usiadł, stawiając napój na stole.

Zrobiło mu się bardzo przyjemnie. Rozejrzał się dookoła i uznał, że nie zna tego miejsca. Cieszył się, że jednak się tu znalazł. Dawno nie był na wakacjach, a tu poczuł się wyjątkowo. Po chwili zdrzemnął się błogo, a kiedy się obudził, stał przy znanej mu staromiejskiej bramie.

Autor: Gwiazdeczka

Czerwcowa noc -79

Czerwcowa noc pachniała liliami. Rozjaśniały ją pływające światełka, doczepione do wianków spuszczanych na wodę przez roześmianych ludzi. Sobótka, najkrótsza noc roku. Wiele osób wybrało się na zabawę, mając wiele nadziei, a noc świętojańska była na nie wszystkie gotowa. Tak miało być i tak właśnie było.

Autor: Gwiazdeczka