Ciemność zgęstniała – 84

Ciemność zgęstniała… Pochłonęła wszystkie kolory i całe światło. Na szczęście nie trwało to długo… W najczarniejszych czasach, w najmniej oczekiwanym miejscu, pojawiło się światło. Początkowo było malutkie. Rosło jednak z każdą chwilą, przynosząc nadzieję i ciemność musiała się z tym pogodzić, bo jej czas dobiegł końca. Tak właśnie miało się stać, że światło zwyciężyło i od tej pory było wszechobecne i mocniejsze niż kiedykolwiek.

Autor: Gwiazdeczka

Stare Miasto kusiło – 33

Stare Miasto kusiło turystów rozmaitymi atrakcjami. Nawet dla swoich mieszkańców bywało zaskakujące, o czym przekonał się pewien mężczyzna, który pewnego wieczora postanowił pospacerować dobrze sobie znanymi uliczkami. Od niechcenia przeszedł przez jedną ze staromiejskich bram i trafił do nieznanego sobie zakątka – wszystko tu wyglądało inaczej niż powinno. Gdy obejrzał się za siebie, bramy nie było. Stał na środku i dotarło do niego, że uległ pewnemu stereotypowi. Wracając po wielokroć do tego zakątka, widział go wciąż tak samo. A zmiana jego myślenia spowodowała inne spojrzenie na zakątek.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Wielobarwne wstążki – 10

Wielobarwne wstążki powiewały na wietrze. Kolorowe były również ubrania tańczących. Feeria barw oraz rytm muzyki wciągały. Stopy same przytupywały, a ludzie tańczyli. Nikt nie został obojętny – wszyscy tańczyli lub przynajmniej kołysali się w rytm melodii. Przez cudowną chwilę ludzie zapomnieli o codziennych kłopotach. Liczyła się tylko muzyka oraz rytm, wspólny taniec i czar chwili.

dla Pawła napisała Ewa Damentka

Czerwcowa noc -78

Czerwcowa noc pachniała liliami. Rozjaśniały ją pływające światełka, doczepione do wianków spuszczanych na wodę przez roześmianych ludzi. Sobótka, najkrótsza noc roku. Wiele osób wybrało się nad pobliską rzekę, aby wziąć udział w tym urokliwym rytuale i świętować nadejście lata.

Autor: Gwiazdeczka

Sosnowy las – 45

Sosnowy las porastał całe wzgórze. Na jego szczycie wyrosło szczególnie okazałe drzewo, które znacznie przewyższało pozostałe. Każdego dnia przychodziła tu dziewczynka i obejmowała drzewo swoimi rączkami. Zaczęła to robić już dawno, kiedy drzewo było jeszcze małe. Po prostu wybrała jedną z wielu rosnących tu sosen i przychodziła, by ją objąć i czuć się jak sosna.

Kiedy obejmowała pień drzewa, czuła się połączona z całym światem. Odnosiła wrażenie, że drzewo również w jakiś sposób czuje jej energię i oboje dostają od siebie coś niezwykłego.

Po paru latach pień był już tak gruby, że dziewczynka nie mogła go objąć, ale tylko się niego przytulić. Była szczęśliwa, że sosna tak wspaniale urosła. Pomyślała, co by było, gdyby wszystkie drzewa ktoś tak przytulał przez te lata. Oczyma wyobraźni zobaczyła, że wszystkie wyglądają jak jej wybrana sosna, a ludzie je przytulający, są szczęśliwi jak ona.

Autor: Gwiazdeczka

Wielobarwne wstążki – 9

Wielobarwne wstążki powiewały na wietrze. Kolorowe były również ubrania tańczących. Feeria barw oraz rytm muzyki zaciekawiły mieszkające w pobliskim lesie zwierzęta. Podchodziły one coraz bliżej, wpatrując się w tancerzy i barwną scenerię.

Jeleń z pięknym porożem ruszał głową na znak zadowolenia. Małe zajączki skakały radośnie i kręciły się w kółko jak szalone. Stara sowa pohukiwała w takt płynącej muzyki. Dwa bobry kołysały swymi ciałami, niczym prawdziwi tancerze. W dali można było dostrzec nawet wilka, który wyraźnie zadowolony zdawał się zapomnieć, że jest drapieżnikiem i z życzliwością patrzył na wspaniałą zabawę mieszkańców lasu. Przyleciał też jastrząb i przysiadł ma najwyższym drzewie, ciekawy przedstawienia.

Autor: Gwiazdeczka

Stare Miasto kusiło – 32

Stare Miasto kusiło turystów rozmaitymi atrakcjami. Nawet dla swoich mieszkańców bywało zaskakujące, o czym przekonał się pewien mężczyzna, który pewnego wieczora postanowił pospacerować dobrze sobie znanymi uliczkami. Od niechcenia przeszedł przez jedną ze staromiejskich bram i trafił do nieznanego sobie zakątka – wszystko tu wyglądało inaczej niż powinno. Gdy obejrzał się za siebie, bramy nie było. Stał na środku wielkiego dziedzińca. Wokół nie było nikogo, ale tylko z pozoru. Jego znajomi i przyjaciele urządzili dla niego przyjęcie-niespodziankę i wyskoczyli zza filarów z tortem i balonami. Skąd wiedzieli, że to dziś i że tu akurat przyjdzie, nie miał pojęcia, ale o jednym mógł być przekonany – miał wokół siebie ludzi, którym na nim zależy.

dla Daniela napisała Małgorzata

Ciemność zgęstniała – 83

Ciemność zgęstniała… Pochłonęła wszystkie kolory i całe światło. Na szczęście nie trwało to długo… W najczarniejszych czasach, w najmniej oczekiwanym miejscu, pojawiło się światło. Początkowo było malutkie. Rosło jednak z każdą chwilą, przynosząc nadzieję i powoli wydobywając kształty, okraszało je stopniowo kolorami. Wszystko zaczynało istnieć na nowo – jasne, przejrzyste, czyste i barwne. Okazało się, że może być cudownie. Nastała wieczna jasność.

Autor: Gwiazdeczka