Młoda kobieta – 323

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do sklepu obok.

– Co to za lokal? – spytała kumpelki, która stała za ladą.

– Całkiem spoko. Ciekawi ludzie przychodzą i można dostać dobrą kawę, chyba najlepszą na mieście. Zajrzę tam, jak zamknę sklep.

– OK, to będę tam na ciebie czekać. Teraz muszę już iść.

– No to nara.

– Nara.

Starsza pani robiąca zakupy popatrzyła na nie a sympatią i pomyślała w duchu, że współczesne księżniczki mają całkiem nowoczesne słownictwo. Oczywiście ona też wybierała się do „Klubu Anonimowych Księżniczek”, bo słyszała, że poza pyszną kawą mają również wspaniały sernik.

Autor: Ewa Damentka

Stare Miasto kusiło – 31

Stare Miasto kusiło turystów rozmaitymi atrakcjami. Nawet dla swoich mieszkańców bywało zaskakujące, o czym przekonał się pewien mężczyzna, który pewnego wieczora postanowił pospacerować dobrze sobie znanymi uliczkami. Od niechcenia przeszedł przez jedną ze staromiejskich bram i trafił do nieznanego sobie zakątka – wszystko tu wyglądało inaczej niż powinno. Gdy obejrzał się za siebie, bramy nie było. Stał na środku bajkowego wesołego miasteczka z licznymi atrakcjami dla dzieci i młodzieży, a nawet dorosłych. Przypomniało mu się dzieciństwo i mizerne „wesołe miasteczko”, które czasem przyjeżdżało w jego rodzinne strony.

To, w którym teraz się znajdował, było jak ze snu. Liczne, mieniące się kolorowymi światłami karuzele, lśniące samochodziki na wspaniałym torze, ogromny zamek strachów wyglądający jak całkiem prawdziwy i wiele innych ciekawych obiektów.

Bez namysłu mężczyzna pobiegł jak chłopiec do największej karuzeli i bawił się na niej jak dziecko. Przez cały wieczór biegał od jednej atrakcji do drugiej i czuł się wspaniale. W kabinie luster śmiał się z siebie do rozpuku. Kupił sobie nawet watę cukrową, chociaż nie przepadał za słodyczami.

W strzelnicy ustrzelił dużego pluszowego misia, a na koniec wpałaszował pieczone jabłko w karmelu. Pełen wrażeń wrócił do miasteczka i zamknął za sobą bramę. Trudno mu było uwierzyć w to, co przeżył, ale pluszowy miś codziennie przypominał mu, że to wszystko wydarzyło się naprawdę.

Autor: Gwiazdeczka

Ciemność zgęstniała – 82

Ciemność zgęstniała… Pochłonęła wszystkie kolory i całe światło. Na szczęście nie trwało to długo… W najczarniejszych czasach, w najmniej oczekiwanym miejscu, pojawiło się światło. Początkowo było malutkie. Rosło jednak z każdą chwilą, przynosząc nadzieję i z czasem okazało się przepiękną gigantyczną tęczą, która swoimi nasyconymi barwami przeniknęła ciemność i nigdy nie zniknęła.

Autor: Gwiazdeczka

Sosnowy las – 44

Sosnowy las porastał całe wzgórze. Na jego szczycie wyrosło szczególnie okazałe drzewo, które znacznie przewyższało pozostałe. Widok był niezwykły.

Nadszedł jednak dzień, kiedy zaplanowano wyciąć sosny, a na wzgórzu wybudować nowoczesne osiedle. Byli ludzie, którzy się temu mocno sprzeciwiali. Ktoś zaproponował, żeby w takim razie zostawić tylko to okazałe drzewo. Ktoś inny twierdził, że zostawione samo uschnie. Ostatecznie znalazł się architekt, który pomysłowo zaprojektował osiedle, zachowując drzewa. Początkowo budowa sprawiała trudności. Zachowanie drzew podnosiło jej koszty.

Efekt był jednak oszałamiający. Cena mieszkań wzrosła znacznie, ponieważ zainteresowanie kupnem było ogromne. Któż by nie chciał mieszkać na pięknym wzgórzu pokrytym drzewami. Otwierać okna i czuć zapach sosen…

Architekt osiedla otrzymał nagrodę za swój projekt i od tego czasu tworzył wspaniałe aranżacje łączące przyrodę z możliwością zamieszkanie wśród niej. Powstawały nietuzinkowe realizacje mieszkań lub domów pośród gór, jezior, lasów, nad morzem, z zachowaniem wszystkich atutów krajobrazowych tych miejsc.

Autor: Gwiazdeczka

Wielobarwne wstążki – 5

Wielobarwne wstążki powiewały na wietrze. Kolorowe były również ubrania tańczących. Feeria barw oraz rytm muzyki wciągały. Uczestnicy tego wydarzenia płynnie przesuwali się wzdłuż brzegu wielkiego jeziora. W jego lustrze kolorowe sylwetki tańczących wyglądały zjawiskowo. Piękną scenę zakłócił nagły, potężny hałas. Po drugiej stronie jeziora zgromadzeni ujrzeli ogromny pojazd latający, który właśnie wylądował.

Muzyka ustała, a roztańczeni biesiadnicy zamarli w bezruchu. Maszyna wyglądała jak UFO. Po chwili uchyliły się stalowe drzwi, a w nich ukazała się przedziwna postać. Nie przypominała człowieka. Zatrwożeni ludzie wpadli w popłoch, kiedy istota podniosła coś, co przypominało rękę i zdawała się ich uspokajać. Z ciekawości opanowali jednak swoje przerażenie i wpatrywali w „kosmitę”.

Ten przeszedł po jeziorze, a kiedy dotarł do tłumu, zdawał się być całkiem sympatycznym stworem. Zapytał, czy może ze swoimi kompanami dołączyć do imprezy. Ludzie, zdziwieni niezwykłym spotkaniem, zgodzili się. Ze statku kosmicznego zaczęły jedna po drugiej wychodzić dziwne istoty.

Wszyscy wspólnie wrócili do zabawy, a przybysze z każdą godziną zjednywali sobie sympatię gospodarzy widowiska.

Autor: Gwiazdeczka