Wielobarwne wstążki powiewały na wietrze. Kolorowe były również ubrania tańczących. Feeria barw oraz rytm muzyki zaintrygowały spacerującą Myszkę Miki. Przystanęła i uśmiechnęła się pod nosem.
Autor: Gwiazdeczka
ćwiczenia literackie
Wielobarwne wstążki powiewały na wietrze. Kolorowe były również ubrania tańczących. Feeria barw oraz rytm muzyki zaintrygowały spacerującą Myszkę Miki. Przystanęła i uśmiechnęła się pod nosem.
Autor: Gwiazdeczka
Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do środka. Przycupnęła w kąciku, żeby nie przeszkadzać ludziom wysłuchującym prelekcji jej przyjaciela. Opowiadał o swoich podróżach. Dzisiejsze spotkanie poświęcił zwierzętom Australii. Ciekawe opowieści, ładne zdjęcia i intrygujące filmiki wciągnęły zebranych.
Kobieta dyskretnie rozejrzała się dookoła, próbując zrozumieć, czemu lokal nosi nazwę „Klub Anonimowych Księżniczek”. Nie zauważyła nic szczególnego i pomyślała, że to tylko chwyt marketingowy.
Bardzo się zdziwiła, gdy właściciele lokalu poinformowali na koniec spotkania, że od członków klubu zebrali pokaźną kwotę, którą wpłacą na rzecz wskazanej przez prelegenta organizacji pomagającej australijskim zwierzętom. „Może są tu jednak prawdziwe księżniczki” – pomyślała młoda kobieta.
Autor: Ewa Damentka
Księżniczka ze zdziwieniem i namysłem przyglądała się zielonej żabce, która przycupnęła na balustradzie balkonu i patrzyła na nią swymi dużymi oczami.
Choć księżniczka nie wiedziała, że żaba też jest księżniczką – żabią księżniczką z Królestwa Zielonych Łąk, to nie oceniała jej po wyglądzie i zaczęła z nią rozmawiać, bo chciała ją bliżej poznać.
Autor: Danuta Majorkiewicz
W samo południe, na rozgrzanym piasku pustyni leżała kostka lodu. W promieniach palącego słońca wyglądała jak iskrzący się, wyjątkowy diament, który niknął w oczach. Pewnie był prawdziwy.
Autor: Gwiazdeczka
Księżniczka ze zdziwieniem i namysłem przyglądała się zielonej żabce, która przycupnęła na balustradzie balkonu. Żabka rechotała głośno i wtem księżniczka usłyszała odgłosy wielu rechocących żab z oddali. Miała okazję wysłuchać wspaniałego żabiego koncertu, a żabka siedząca na balustradzie balkonu zdawała się być dyrygentem całej tej orkiestry.
Autor: Gwiazdeczka
Wielobarwne wstążki powiewały na wietrze. Kolorowe były również ubrania tańczących. Feeria barw oraz rytm muzyki przywołały miłe wspomnienia. Czas jakby się cofnął. Poczuliśmy się jak dzieci, które widzą to wszystko pierwszy raz. Piękne wspomnienia. Cały czas możemy tworzyć równie wspaniałe, do których wrócimy za kolejne kilka lat.
dla Pawła napisała Małgorzata
Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do środka. Wyszła po chwili i oparła się o ścianę budynku, żeby złapać oddech. W sali było pełno dziwnego dymu, ale poza nią nit nie wyszedł. Ludzie mieli rozanielone twarze. Przypomniała sobie dziwny zapach, nie czuła go nigdy wcześniej.
Na swoim ramieniu poczuła dotknięcie czyjejś dłoni. Właścicielka pobliskiego sklepu patrzyła na nią ze współczuciem i zaprowadziła do swojego lokalu. Posadziła na krzesełku, dała szklankę wody. Zapytała czy wezwać karetkę. Kobieta w wdzięcznością piła wodę, a za karetkę podziękowała. Po chwili jej oddech się wyrównał.
– Mam astmę – wyjaśniła. – Nie spodziewałam się tam dymu i to tak dziwnego.
– Tam palą trawkę i inne świństwa.
– To chyba nielegalne?
– Od dzisiaj nie. Weszło nowe prawo i dziś można się narkotyzować legalnie.
– Ale…., to trzeba…. – kobiecie brakło słów.
– Księżniczko, chyba pani nie doczytała całego ogłoszenia.
– Przeczytałam, że to Klub Anonimowych Księżniczek.
– Na tablicy niżej dopisano: „oraz zielonych trójgłowych smoków, tęczowych jednorożców i innych widziadeł, jakich poznanie gwarantuje marihuana, klej, kokaina… Słowem jest to klub krainy szczęśliwości”.
– To może dobrze, że mam astmę. Dzięki temu nie byłam tam długo. Czuję się okropnie.
– Oni też, przynajmniej w większości.
– Więc dlaczego biorą te świństwa?
– Podobno przychodzi do nich szczęście. Trwa chwile, a oni uważają, że jest prawdziwe.
Młoda kobieta zaczęła normalnie, swobodnie oddychać, ale gdy próbowała wstać, nogi się pod nią ugięły.
– Zabierzemy panią do szpitala – zaordynował lekarz, który wziął się nie wiadomo skąd.
– A pan skąd się tu wziął?
– Powiadomili mnie policjanci pilnujący Klubu Anonimowych Księżniczek. Weszli już tam i zamknęli klub. Jego właściciele nie doczytali prawa. Myśleli, że od dziś są dozwolone wszystkie narkotyki.
– A nie są?
– Nie, tylko marihuana.
– Nie zamierzam brać tego świństwa – wyszeptała młoda kobieta.
– No myślę, powiedział ze współczuciem lekarz i dodał – pani astma uratowała wiele osób, bo nas zaalarmowała. Gdy policja weszła, część klubowiczów już mdlała, niektórzy są w ciężkim stanie.
Młoda kobieta dała się zaprowadzić do kartki i myślała z niedowierzaniem o tym, że jej choroba, która tak ja męczyła, mogła kogokolwiek uratować. Nie była świadoma, że mówi to głośno i zdziwiła się, gdy jeden z policjantów towarzyszących lekarzowi zażartował, że mogliby ją zatrudnić, jako system wczesnego ostrzegania.
Zganiony przez doktora dodał, że nie zrobią tego, bo byłoby to dla niej zbyt niebezpieczne. Nie wyglądał na przejętego uwagą lekarza. Śmiały mu się oczy i z sympatią patrzył na młodą kobietę.
Autor: Ewa Damentka
Księżniczka ze zdziwieniem i namysłem przyglądała się zielonej żabce, która przycupnęła na balustradzie balkonu.
– Co ty mówisz? Zamierzają najechać nas i podbić, bez wcześniejszego wypowiedzenia nam wojny?
– Tak – zakumkała żabka – przed chwilą to usłyszałam.
– Dziękuję za informacje – odparła księżniczka i skinęła dłonią na dowódcę wojsk.
– Rozumiesz żabi język? Usłyszałeś, co powiedziała?
– Tak księżniczko, wróble i sikorki też przyniosły takie wiadomości.
– Co proponujesz?
– Na razie plan B. Skorzystajmy z tego, że oni jeszcze nie wiedzą, że my już wiemy.
Księżniczka zgodziła się. I wkrótce na wszystkie drogi księstwa wysłani zostali heroldowie, którzy ogłosili, że na zamku wyprawiony będzie całotygodniowy bal, a z tej okazji z zamkowych piwnic już są wynoszone beczki wyśmienitego piwa, którym będą częstowani wszyscy chętni.
Mieszkańcy księstwa zrozumieli zaszyfrowaną wiadomość i na potęgę zaczęli wypiekać bułki, bułeczki i ciasta oraz piec wieprzowinę. Wszystko przyprawiali silnymi środkami nasennymi.
Nie minął tydzień, i każdy obcy, który przywędrował w okolice zamku, wylądował w więzieniu i osobiście mógł się przekonać, że lochy w tym księstwie tworzyły prawdziwe miasto z labiryntem uliczek i tajemnych przejść. W najwygodniejszej celi znalazł się generał wrogiej armii, który chciał skorzystać z festiwalowej okazji i swoim żołnierzom kazał przywdziać cywilne ubrania, żeby wtopić się w tłum, a gdy wszyscy zasną, to pozabijać mężczyzn – dorosłych oraz chłopców i staruszków. Nikt miał nie przeżyć. Na swoje nieszczęście on sam i żołnierze tak bardzo podochocili się darmowym napiwkiem i poczęstunkiem, że nie zauważyli, że miejscowi nie jedli i nie pili, tylko częstowali obcych.
„No to teraz będziemy negocjować” – pomyślała księżniczka i zaprosiła do zamku przedstawicielki żon i matek aresztowanych żołnierzy. „Pora, żeby się obudziły i wzięły władzę w swoje ręce” – uznała, po czym wybrała się do lochów, by sprawdzić, jak się miewają strażnicy i czy potrzebują pomocy w pilnowaniu więźniów. Aż przystanęła ze zdumienia na widok jednego z jeńców. We wspólnej celi siedział i starał nie rzucać się w oczy władca sąsiedniego kraju. Gdy ich wzrok się spotkał, mężczyzna drgnął, a potem udawał, że nie rozpoznaje księżniczki. ”Jak sobie chcesz” – pomyślała i uśmiechnęła się, gdyż uznała, że rewolucja w sąsiednim państwie jest dużo łatwiejsza do przeprowadzenia, niż wcześniej sądziła.
Wróciła do swojej komnaty, a następnie poszła do sali audiencyjnej i wyszła na przylegający do niej taras. Czekało tam już na nią wielu jej ministrów i żołnierzy. Niektórzy rozmawiali cichutko z myszami, żuczkami i zaskrońcami.
„Dobra robota” – księżniczka pochwaliła zebranych i rozkazała, by całe jedzenie i picie, nasączone środkami uspokajającymi i nasennymi, zebrać w jednym miejscu, tak żeby nikt przypadkiem się nim nie poczęstował. Miało być przecież przeznaczone wyłącznie dla więźniów. Szczególnie dobrze mieli być karmieni i pojeni – dowódca oraz wszyscy jeńcy w celi, w której przebywał król. Każdy miał udawać, że go nie rozpoznaje.
Żabka przycupnęła w kąciku i się zastawiała, czy księżniczka kiedykolwiek zorientuje się, że nie jest prawdziwą żabką. „Wiem o tym kochana” – usłyszała głos księżniczki – „Na razie jednak musimy poczekać, aż twój brat przestanie ci zagrażać”. Żabka spojrzała na księżniczkę i mocno wtuliła się w jej dłonie.
Księżniczka przytuliła ją do serca i spokojnie powiedziała: „Już niedługo zajmiesz należne ci miejsce. Zostaniesz koronowana, a twój brat będzie ukarany i prawdopodobnie uwięziony przez kobiety z waszego królestwa”.
Autor: Jagódka
W samo południe, na rozgrzanym piasku pustyni leżała kostka lodu. W promieniach palącego słońca wyglądała jak iskrzący się, wyjątkowy diament. Taka już była ta kostka. I miała prawo być sobą.
Autor: Gwiazdeczka
Księżniczka ze zdziwieniem i namysłem przyglądała się zielonej żabce, która przycupnęła na balustradzie balkonu z gracją jak prawdziwa dama. Prezentowała się wyjątkowo. Z kolei księżniczce daleko było do wytwornej damy. Ciągle pragnęła mieć nowy samochód, by móc się nim szybko przemieszczać i podróżować po świecie. Lecz zapomniała, że jej serce jest bezludnym królestwem.
Mijały lata. Księżniczka dorastała i miała w pamięci zieloną żabkę, damę.
Jakież pewnego razu było zdziwienie jej rodziców, gdy poprosiła ich o pomoc w budowaniu mostów, by wszystkie księstwa w ich królestwie zostały połączone i zaczęła wykazywać się niezwykłą wrażliwością na to, by każde z nich czuło się wolne.
Autor: Danuta Majorkiewicz