Gałęzie lekko uginały się pod wpływem wiatru. Liście szeleściły i razem z gałęziami unosiły się w górę lub opadały w dół, muskając głowy przechodniów. Wiatr wprawił w ruch kupkę zeschłych zeszłorocznych liści, które przezimowały niezauważone przy kamiennym murku. Liście zaczęły wirować i wyglądały osobliwie – takie brązowe i suche – na tle zielonych, młodych drzew i wiosennej trawy. Niczym wspomnienie z przeszłości uniosły się w powietrze jakby w ostatniej podróży, patrząc na piękno życia, którego kiedyś były częścią. Nie były smutne. Uważały się za szczęściarzy, bo cicho pod miękką puszystą śnieżną pokrywą doczekały wiosny, nie sprzątnięte po jesieni. Teraz w pożegnalnym tańcu zwracały uwagę na siebie.
Autor: Gwiazdeczka