Skupiony Merlin uważnie obserwował Złotą Rybkę, która pływała sobie to w lewo, to w prawo, zupełnie nie zwracając uwagi na ogromnego Merlina ze spiczastą górną szczęką, która groźnie przebijała podwodną toń morską.
Autor: Gwiazdeczka
ćwiczenia literackie
Skupiony Merlin uważnie obserwował Złotą Rybkę, która pływała sobie to w lewo, to w prawo, zupełnie nie zwracając uwagi na ogromnego Merlina ze spiczastą górną szczęką, która groźnie przebijała podwodną toń morską.
Autor: Gwiazdeczka
Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła z zaciekawieniem. „Cóż to za klub? Może coś dla mnie” – pomyślała. Nie pomyliła się. Trafiła do kina, gdzie wyświetlali komedie romantyczne, filmy z serii Bollywood i bajki. Bardzo lubiła tego rodzaju ekranizacje. Dotąd wstydziła się przyznać, że lubi takie gatunki filmowe. Po wejściu do sali kinowej zobaczyła mnóstwo kobiet w różnym wieku. W czasie seansów dobrze się bawiły. Wracały do lat dzieciństwa i młodości. Z kina wychodziły radosne, szczęśliwe i zrelaksowane. Młoda kobieta polubiła to kino i co jakiś czas odwiedzała go.
Autor: Danuta Majorkiewicz
Gałęzie lekko uginały się pod wpływem wiatru. Liście szeleściły i razem z gałęziami unosiły się w górę lub opadały w dół, muskając głowy przechodniów. Wiatr pomimo tego, że niewidzialny, był w stanie poruszać przedmioty, a nawet wpływać na nastrój ludzi. Czasem można było go usłyszeć, gdy wiał mocno. Chociaż trudno powiedzieć, czy był to jego głos. Tak czy inaczej miał wielką moc, a nikt nigdy go nie widział i trudno byłoby opisać, jaki jest naprawdę.
Autor: Gwiazdeczka
Lekkie krople deszczu stukały o parapet. Niektóre spływały po szybie. Przez lekko zamglone okno widać było to, czego nikt wcześniej nie widział. Coś, co miało nieokreślony kształt i zapach. Czym było to coś, każdy chciałby wiedzieć, choć przecież każdy mógł to zobaczyć,
Autor: Gwiazdeczka
Gałęzie lekko uginały się pod wpływem wiatru. Liście szeleściły i razem z gałęziami unosiły się w górę lub opadały w dół, muskając głowy przechodniów. Wiatr jak to wiatr, nigdzie nie zagrzeje długo miejsca, więc poleciał dalej, żeby huśtać innymi gałęziami i szeleścić innymi liśćmi. Zupełnie jakby był kompozytem, który układa kolejne melodie i rozsiewa je po świecie.
Autor: Ewa Damentka
Skupiony Merlin uważnie obserwował Złotą Rybkę, która od razu wpadła mu w oko. Była nieduża, ale błyszczała tak pięknie i podobno umiała spełniać życzenia. Merlin sam był imponujący z wyglądu i zachodził w głowę, jak takie maleństwo potrafi błyszczeć i w dodatku posiada tak niezwykły dar.
Autor: Gwiazdeczka
Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła, a tam afisze najprzeróżniejszych wycieczek krajowych i zagranicznych. Ucieszyła się bardzo, bo trafiła do biura turystycznego dla singielek. Poprosiła o folder. Usiadła w wygodnym, miękkim fotelu i spokojnie przeglądała wycieczkowe propozycje. Podczas wybierania kierunku, w jaki chce się udać, zawarła znajomość z inną singielką. Szybko złapały porozumienie i zdecydowały o wspólnym wyjeździe. Obydwie były szczęśliwe, że razem wyjadą na turystyczne wojaże.
Autor: Danuta Majorkiewicz
Gałęzie lekko uginały się pod wpływem wiatru. Liście szeleściły i razem z gałęziami unosiły się w górę lub opadały w dół, muskając głowy przechodniów. Wiatr pędziwiatr lubił psocić. Podwiewał paniom sukienki. Zrywał z głów kapelusze. Przeganiał chmury. Hulał po całej okolicy. Wnet głośno ziewnął i poszedł spać. Lecz wcześniej obudził śpiące w krzakach wróble. Dookoła słychać było wesołe ćwir, ćwir, ćwir. Dzieci bawiły się w osiedlowych ogródkach i na placach zabaw. Mamy odpoczywały na ławeczkach pod drzewami. Gałęzie lekko kołysały się, a wśród nich skakały rozbawione wróble.
Autor: Danuta Majorkiewicz
Lekkie krople deszczu stukały o parapet. Niektóre spływały po szybie. Przez lekko zamglone okno widać było tort czekoladowy. Taki tort, że palce lizać. Nawet jeśli nie byłbyś człowiekiem słodkości, z pewnością skusiłbyś się na oblany czekoladą przepyszny tort czekoladowy.
Autor: Gwiazdeczka
Gałęzie lekko uginały się pod wpływem wiatru. Liście szeleściły i razem z gałęziami unosiły się w górę lub opadały w dół, muskając głowy przechodniów. Wiatr znał cały świat. Nie miał początku, ani końca. Występował w niezliczonych odmianach, które mimo tego, że bardzo się od siebie różniły, wciąż były nim – wiatrem. Ciepły, zimny, mocny, delikatny, mroźny, porywisty, kojący… Niezwykłe było to, że potrafił występować w tych wszystkich odmianach jednocześnie, w różnych zakątkach świata.
Autor: Gwiazdeczka