Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do drogerii sąsiadującej z Klubem Anonimowych Księżniczek. Udawała, że ogląda wystawione kremy, ale jednocześnie zerkała przez okno z wenecką szybą. Nie kryła się, bo wiedziała, że choć ona widzi ulicę, to nikt z zewnątrz nie dostrzeże jej. Serce jej zamarło, gdy zobaczyła swojego lubego, który wszedł do klubu z jakąś kobietą. Z wrażenia upuściła słoiczek z kremem. Na szczęście nie zdążył upaść na podłogę, bo w porę złapała go właścicielka sklepu. Popatrzyła na dziewczynę ze współczuciem i skomentowała:
– Zakochana, kolejna zakochana.
– Jak on może…, jest moim chłopakiem, chodzimy razem od pół roku.
– Jest zaręczony od dwóch lat. Niedługo ślub.
– Jak on może! Powiem tej lafiryndrze, że zdradza nas obie.
Sprzedawczyni wzięła dziewczynę za rękę i zaciągnęła do kąta w którym stał stolik kawowy i dwa krzesła. Podała dziewczynie szklankę wody i spokojnie zapytała:
– Kochanie, przepraszam, że pytam, ale… czy twój wybranek wie, że jest twoim chłopakiem? Czy on wie, że chodzicie ze sobą?
– Tak, przecież podniósł klucze, które przypadkowo upuściłam, a potem otworzył przede mną drzwi do lokalu, w którym czekała na niego ta lafirynda. Potem uśmiechnął się, kiedy zobaczył moje spojrzenie.
Właścicielka drogerii powiedziała łagodnie:
– Słonko, opisujesz sytuacje, kiedy on był uprzejmy dla ciebie. To za mało, żeby ze sobą chodzić. Obserwuj go, prawdopodobnie jest uprzejmy dla wszystkich kobiet.
Dziewczyna zaczęła płakać. Sprzedawczyni utuliła ją i podarowała jej flakonik perfum. Wiedziała, że ich zapach pomoże dziewczynie zapomnieć o pięknym i uprzejmym nieznajomym.
Mężczyzna, o którym była mowa, pojawił się nagle w drzwiach drogerii, ale szybko wyszedł, gdy sprzedawczyni dała mu znak, żeby się wycofał.
***
Kiedy uspokojona dziewczyna wyszła, po chwili w sklepie znowu pojawił się ów mężczyzna.
– Mamo, czy to była moja kolejna psychofanka? To już jest męczące.
– Przede wszystkim nieodpowiedzialne. To nie jest psychofanka, tylko skrzywdzona dziewczyna.
– Żartujesz…
– Wcale nie. Oddaj mi wszystkie swoje fiolki, również tę, co masz w kieszeni spodni i oddaj klucze do laboratorium. Masz dożywotni zakaz wstępu do niego.
– Jaja sobie robisz? Sama przygotowujesz napary miłosne dla kobiet, a ja nie mogę dla siebie?
– Moje napary działają tylko na jednego mężczyznę, który zaczyna zwracać uwagę na kobietę i trochę bardziej ją lubić. Nie odbierają mu logiki. Jeśli kobieta mu nie pasuje, to on odchodzi. Zawsze uprzedzam o tym klientki.
– A moje perfumy robią to samo!
– Tu się mylisz, to nie są perfumy miłosne. One łączą zapach samca alfa z wytrawnym uwodzicielem i obietnicą szczęścia i pewnością, że jest jedynym mężczyzną, jakiego kobieta pragnie w życiu. Każdej kobiecie, do której ten zapach dotrze, odbierają wolę i zdolność samodzielnego myślenia. Zabierają swobodę życia, decyzji, radość życia. Uzależniają od ciebie, a ty nie dajesz im nic dobrego w zamian. Dostają tylko tęsknotę za tobą i cierpienie. Nawet nie zauważasz wszystkich, których omotałeś.
– Niestety to prawda, synu – odezwał się głęboki męski głos.
Obydwoje spojrzeli na wysokiego postawnego mężczyznę, który mówił dalej:
– Oddaj matce przedmioty, o które prosiła. Zresztą jeśli tego nie zrobisz, to i tak nie będziesz miał z nich żadnego pożytku. Wycofujemy magię z tego świata. I nigdy tu ona nie wróci.
– Dlaczego? – zapytali jednocześnie matka i syn.
– Wprowadziliśmy ją tu na próbę, bo myśleliśmy, że ludzie nie są jeszcze na nią przygotowani. Okazało się, że nieprzygotowani jesteśmy my. Nadużywamy magii dla własnych celów, gdy spotykamy kogoś niemagicznego, kto nie umie się ochronić przed naszymi czarami i manipulacjami. Nie tylko ty synu to robiłeś, inni również. Dlatego Rada Starszych zdecydowała, że nie tylko zupełnie wycofamy magię z Ziemi i ze wszystkich ludzkich światów, zrobimy dużo więcej. Na rok zupełnie wycofamy magię również z naszego świata i możliwe, że po roku przedłużymy to wycofanie. Najpierw musimy się nauczyć bez niej żyć i współżyć ze sobą i innymi rasami. Bez żadnych sztuczek, które by to nam ułatwiały.
Matka z aprobatą pokiwała głową, a syn wyglądał na zrezygnowanego. Po chwili drogeria i Klub Anonimowych Księżniczek zniknęły. Ulica wyglądała tak, jakby nigdy ich tu nie było. W powietrzu unosił się tylko zapach z flakoników, które przynosiły ulgę i zapomnienie wszystkim kobietom omotanym przez młodego czarodzieja. Wiatr rozniósł ten zapach na całe miasto i dalej, wszędzie tam, gdzie był potrzebny.
Autor: Archiwista SC