Strudzony wędrowiec nieoczekiwanie dotarł do górskiego ustronia. Nagle odsłoniło się przed nim, gdy szedł dobrze sobie znaną, bo osobiście przez siebie wydeptaną ścieżką. Teraz zdumiony patrzył na przepiękną dolinę i niebywały widok, na okalające ją pasma górskie. Uroda tego miejsca sprawiła, że stało się ono obowiązkowym punktem odpoczynku w jego kolejnych wędrówkach. Stąd widać było potęgę gór i złoto-pomarańczowe niebo o zachodzie słońca. A o poranku snujące się po dolinach srebrne mgły. Świeże górskie powietrze dotleniało płuca i zachęcało do dalszego spaceru.
Autor: Danuta Majorkiewicz