Strudzony wędrowiec – 12

Strudzony wędrowiec nieoczekiwanie dotarł do górskiego ustronia. Nagle odsłoniło się przed nim, gdy szedł dobrze sobie znaną, bo osobiście przez siebie wydeptaną ścieżką. Teraz zdumiony ujrzał przepiękną istotę. Ni to rusałkę, ni to nimfę, ni to Królewnę Śnieżkę. Istotę o nieziemskiej urodzie, głosie łagodnym jak aksamit, kojącym zbolałe serce, głosie, którego pragnęło się wciąż słuchać.

Autor: Małgorzata