Strudzony wędrowiec nieoczekiwanie dotarł do górskiego ustronia. Nagle odsłoniło się przed nim, gdy szedł dobrze sobie znaną, bo osobiście przez siebie wydeptaną ścieżką. Teraz zdumiony zobaczył, że w ustroniu czeka na niego żona. Co więcej, że właśnie stawia na stole wazę z jego ulubioną zupą. Uśmiechnęła się i gestem dłoni zaprosiła do stołu. Po zupie był ulubiony schabowy z zasmażaną kapustą i ziemniakami. Potem deser. „Odpocznij chwilę, a ja pojadę po dzieci” – powiedziała kobieta, a mężczyzna zdziwiony rozglądał się po własnym domu. „Wróciłem, ale jak?” – w głowie kołatała się natrętna myśl. Obszedł cały dom, wszystko było zwyczajne i nigdzie nie było widać górskiej ścieżki, która go do niego zaprowadziła.
Autor: Ewa Damentka