Strudzony wędrowiec nieoczekiwanie dotarł do górskiego ustronia. Nagle odsłoniło się przed nim, gdy szedł dobrze sobie znaną, bo osobiście przez siebie wydeptaną ścieżką. Teraz zdumiony spostrzegł bacówkę. Skręcił ku niej. Otworzył drzwi. W środku nie było nikogo. Jeno palenisko i drewno do ogrzania. Pod ścianą podłoga była posłana słomą. Wędrowiec rzucił się na nią i zasnął, śniąc o zdobywaniu szczytów.
Autor: Danuta Majorkiewicz