Mały zefirek – 37

Mały zefirek delikatnie muskał rozgrzane ciała plażowiczów i lekko marszczył powierzchnię morza. Ludzie korzystali z wakacji. Odpoczywali, oddychali pełną piersią, a przyjazny powiew wiatru usypiał ich czujność. Nie zauważyli, że do brzegu dopłynął piracki statek. Wyskoczyła z niego gromada piratów i z mieczami w dłoniach napadli na wypoczywających turystów. Część z nich wzięli do niewoli i pod groźbą miecza kazali spacerować po desce wystającej ze statku. Inni piraci pilnowali, by nikt nie uciekł z plaży. W końcu każdy powinien wziąć udział w zabawie-niespodziance zorganizowanej przez właścicieli hotelu. Cała impreza skończyła się dopiero nad ranem, przy dogasających ogniskach. Goście wracali do hotelu, do swoich pokoi, wspominając pieczone kiełbaski, szanty i tańce. Byli zmęczeni, ale usatysfakcjonowani. Część szeptała, że za rok też tu przyjadą, bo dyrekcja organizuje niezapomniane imprezy, co rok coś innego. Część miała nadzieję, że napad piratów wejdzie na stałe do repertuaru rozrywek organizowanych przez kurort. Liczyli też na to „piraci”, bo dzięki temu mieliby stałą pracę przez cały rok.

Autor: Ewa Damentka