Lekkie krople deszczu stukały o parapet. Niektóre spływały po szybie. Przez lekko zamglone okno widać było krokodyla. Przeciągał leniwie swe zielone ciało po południowej drzemce. Przeciwsłoneczne okulary zsunęły mu się nieco na długi krokodyli pysk. Był zaspany, ale gotowy powitać nowy dzień.
Autor: Gwiazdeczka