Sosnowy las – 38

Sosnowy las porastał całe wzgórze. Na jego szczycie wyrosło szczególnie okazałe drzewo, które znacznie przewyższało pozostałe. Nie zawsze jednak tak było. To okazałe dziś drzewo, kiedyś było słabe i chorowite. Jego koleżanki sosny szybko rosły, zostawiając je daleko w cieniu. Było małe i po jakimś czasie brakowało mu dostępu do promieni słonecznych, które zasłaniały inne drzewa. Co dzień rano próbowało złapać choćby najmniejszy promień, żeby przetrwać. Kiedy padał deszcz, drzewko również chwytało krople wody, aby nie uschnąć z pragnienia. Sosny dawno zapomniały o drzewku, ponieważ ich głowy rozmawiały już chmurami.

Drzewko nie poddawało się. Skręcało swój niepozorny pień w kierunku słońca i deszczu. Powoli pięło się w górę, pokonując otaczające je przeszkody. Nadszedł dzień, kiedy drzewo z zachwytem odkryło, że przebiło się przez największe ciemności i zobaczyło niebo i słońce.

Już nie musiało walczyć o życie, tylko spokojnie czerpało ze skarbów, które miała dla niego matka natura.

Zaczęło bardzo szybko mężnieć i piąć się w górę. Któregoś razu spojrzało w dół i nie mogło uwierzyć, że widzi czubki sosen, które kiedyś stanowiły dla niego zagrożenie życia i prawdziwe wyzwanie do walki.

Z tej perspektywy wyglądały zupełnie inaczej, niegroźnie. Drzewo było z siebie dumne, że nie opuściła go wola życia i teraz odbiera wspaniałą nagrodę i z każdym kolejnym dniem może się cieszyć się naturalnym dostępem do słońca, powietrza i wody.

Autor: Gwiazdeczka