Stare Miasto kusiło turystów rozmaitymi atrakcjami. Nawet dla swoich mieszkańców bywało zaskakujące, o czym przekonał się pewien mężczyzna, który pewnego wieczora postanowił pospacerować dobrze sobie znanymi uliczkami. Od niechcenia przeszedł przez jedną ze staromiejskich bram i trafił do nieznanego sobie zakątka – wszystko tu wyglądało inaczej niż powinno. Gdy obejrzał się za siebie, bramy nie było. Stał na środku i przyglądał się owemu zakątkowi. Przyglądał się tak, jak czasami miał odwagę, by stanąć przed lustrem i przyglądać się sobie, by siebie poznać.
Gdy odważył się zobaczyć swój prawdziwy obraz, odczuwał radość i chęć dalszego poznawania.
Przyglądał się owemu zakątkowi i dotarło do niego, że wszystko wokół jest zmienne, w zależności od jego aktualnego nastawienia i nastroju.
Autor: Danuta Majorkiewicz