Ciemność zgęstniała… Pochłonęła wszystkie kolory i całe światło. Na szczęście nie trwało to długo… W najczarniejszych czasach, w najmniej oczekiwanym miejscu, pojawiło się światło. Początkowo było malutkie. Rosło jednak z każdą chwilą, przynosząc nadzieję i pozwalając, aby każdy mógł się z nim stopniowo oswoić. Wiedziało, że musi być delikatne, aby nie oślepić oczu przyzwyczajonych do ciemności. Pragnęło zadomowić się tu na dobre. Działało więc z wielką precyzją i wyczuciem. Miało uleczyć sczerniałe dusze i nauczyć je życia w światłości. Było pewne, że mu się uda, ponieważ bardzo długo i starannie przygotowywało się do tego zadania. Wybrało idealny moment i miejsce. Cieszyło się, że wkrótce wszystkie dusze nabiorą dzięki niemu pięknych i zdrowych barw.
Autor: Gwiazdeczka