Księżniczka ze zdziwieniem – 19

Księżniczka ze zdziwieniem i namysłem przyglądała się zielonej żabce, która przycupnęła na balustradzie balkonu.

– Pocałuj mnie – powiedziała żabka – jestem zaczarowanym księciem.

– Nie lubię zimnych płazów – odpowiedziała księżniczka.

Mówiąc to, poczuła, że maleje, albo przedmioty dookoła rosną. Zwinnie zeskoczyła z krzesła na ziemię i przycupnęła na czterech łapkach. Zadarła główkę do góry i zobaczyła księcia, w którego z powrotem zamieniła się obserwowana przez nią żabka.

Książę patrzył na nią z cynicznym uśmiechem i zimnym tonem głosu powiedział:

– Moja droga, teraz ty przejmujesz moją karę. Okazałaś się bardziej nieczuła niż ja. Wrócisz do swojej postaci, jeśli ktoś cię pocałuje, lub jeśli okaże się jeszcze większym draniem niż ty. Natomiast ten, kto cię pocałuje, już nie będzie miał odwrotu, bo ty przyjmiesz znowu swoją postać, a on zamieni się w ropuchę, nieodwracalnie.

Księżniczka-żabka słuchała z przerażeniem. Tymczasem na balkon wpadli strażnicy i zakuli księcia w kajdanki.

Zaraz po nich weszli król i zatroskany Merlin, który machnął swoją różdżką i odczarował księżniczkę.

– Niestety, musisz się jeszcze wiele nauczyć – smutno powiedział.

Księżniczka pokiwała głową i wybuchnęła płaczem. „Co za perfidna pułapka” – pomyślała. – „Muszę być bardziej uważna”.

Autor: Archiwista SC

Księżniczka ze zdziwieniem – 18

„Księżniczka ze zdziwieniem i namysłem przyglądała się zielonej żabce, która przycupnęła na balustradzie balkonu. Próbowała odgadnąć, czy żabka jest płci męskiej czy żeńskiej. Gdyby wiedziała, że to mężczyzna, wtedy mogłaby ją złapać i pocałować, a żaba zamieniłaby się w księcia i życie księżniczki nareszcie miałoby sens! Przeto życie księżniczek ma sens tylko wtedy, kiedy występuje w nich książę!” – nauczycielka skończyła czytać i powiedziała do uczniów – To była właśnie ironia, sarkazm i żart w jednym.

dla Danusi napisała Daria

Młoda kobieta – 339

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do środka. Przycupnęła w kąciku, żeby nie przeszkadzać ludziom wysłuchującym prelekcji jej przyjaciela. Opowiadał o swoich podróżach. Dzisiejsze spotkanie poświęcił zwierzętom Australii. Ciekawe opowieści, ładne zdjęcia i intrygujące filmiki wciągnęły zebranych.

Kobieta dyskretnie rozejrzała się dookoła, próbując zrozumieć, czemu lokal nosi nazwę „Klub Anonimowych Księżniczek”. Nie zauważyła nic szczególnego i pomyślała, że to tylko chwyt marketingowy.

Bardzo się zdziwiła, gdy właściciele lokalu poinformowali na koniec spotkania, że od członków klubu zebrali pokaźną kwotę, którą wpłacą na rzecz wskazanej przez prelegenta organizacji pomagającej australijskim zwierzętom. „Może są tu jednak prawdziwe księżniczki” – pomyślała młoda kobieta.

Autor: Ewa Damentka

Księżniczka ze zdziwieniem – 17

Księżniczka ze zdziwieniem i namysłem przyglądała się zielonej żabce, która przycupnęła na balustradzie balkonu i patrzyła na nią swymi dużymi oczami.

Choć księżniczka nie wiedziała, że żaba też jest księżniczką – żabią księżniczką z Królestwa Zielonych Łąk, to nie oceniała jej po wyglądzie i zaczęła z nią rozmawiać, bo chciała ją bliżej poznać.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Księżniczka ze zdziwieniem – 16

Księżniczka ze zdziwieniem i namysłem przyglądała się zielonej żabce, która przycupnęła na balustradzie balkonu. Żabka rechotała głośno i wtem księżniczka usłyszała odgłosy wielu rechocących żab z oddali. Miała okazję wysłuchać wspaniałego żabiego koncertu, a żabka siedząca na balustradzie balkonu zdawała się być dyrygentem całej tej orkiestry.

Autor: Gwiazdeczka

Wielobarwne wstążki – 36

Wielobarwne wstążki powiewały na wietrze. Kolorowe były również ubrania tańczących. Feeria barw oraz rytm muzyki przywołały miłe wspomnienia. Czas jakby się cofnął. Poczuliśmy się jak dzieci, które widzą to wszystko pierwszy raz. Piękne wspomnienia. Cały czas możemy tworzyć równie wspaniałe, do których wrócimy za kolejne kilka lat.

dla Pawła napisała Małgorzata

Młoda kobieta – 338

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do środka. Wyszła po chwili i oparła się o ścianę budynku, żeby złapać oddech. W sali było pełno dziwnego dymu, ale poza nią nit nie wyszedł. Ludzie mieli rozanielone twarze. Przypomniała sobie dziwny zapach, nie czuła go nigdy wcześniej.

Na swoim ramieniu poczuła dotknięcie czyjejś dłoni. Właścicielka pobliskiego sklepu patrzyła na nią ze współczuciem i zaprowadziła do swojego lokalu. Posadziła na krzesełku, dała szklankę wody. Zapytała czy wezwać karetkę. Kobieta w wdzięcznością piła wodę, a za karetkę podziękowała. Po chwili jej oddech się wyrównał.

– Mam astmę – wyjaśniła. – Nie spodziewałam się tam dymu i to tak dziwnego.

– Tam palą trawkę i inne świństwa.

– To chyba nielegalne?

– Od dzisiaj nie. Weszło nowe prawo i dziś można się narkotyzować legalnie.

– Ale…., to trzeba…. – kobiecie brakło słów.

– Księżniczko, chyba pani nie doczytała całego ogłoszenia.

– Przeczytałam, że to Klub Anonimowych Księżniczek.

– Na tablicy niżej dopisano: „oraz zielonych trójgłowych smoków, tęczowych jednorożców i innych widziadeł, jakich poznanie gwarantuje marihuana, klej, kokaina… Słowem jest to klub krainy szczęśliwości”.

– To może dobrze, że mam astmę. Dzięki temu nie byłam tam długo. Czuję się okropnie.

– Oni też, przynajmniej w większości.

– Więc dlaczego biorą te świństwa?

– Podobno przychodzi do nich szczęście. Trwa chwile, a oni uważają, że jest prawdziwe.

Młoda kobieta zaczęła normalnie, swobodnie oddychać, ale gdy próbowała wstać, nogi się pod nią ugięły.

– Zabierzemy panią do szpitala – zaordynował lekarz, który wziął się nie wiadomo skąd.

– A pan skąd się tu wziął?

– Powiadomili mnie policjanci pilnujący Klubu Anonimowych Księżniczek. Weszli już tam i zamknęli klub. Jego właściciele nie doczytali prawa. Myśleli, że od dziś są dozwolone wszystkie narkotyki.

– A nie są?

– Nie, tylko marihuana.

– Nie zamierzam brać tego świństwa – wyszeptała młoda kobieta.

– No myślę, powiedział ze współczuciem lekarz i dodał – pani astma uratowała wiele osób, bo nas zaalarmowała. Gdy policja weszła, część klubowiczów już mdlała, niektórzy są w ciężkim stanie.

Młoda kobieta dała się zaprowadzić do kartki i myślała z niedowierzaniem o tym, że jej choroba, która tak ja męczyła, mogła kogokolwiek uratować. Nie była świadoma, że mówi to głośno i zdziwiła się, gdy jeden z policjantów towarzyszących lekarzowi zażartował, że mogliby ją zatrudnić, jako system wczesnego ostrzegania.

Zganiony przez doktora dodał, że nie zrobią tego, bo byłoby to dla niej zbyt niebezpieczne. Nie wyglądał na przejętego uwagą lekarza. Śmiały mu się oczy i z sympatią patrzył na młodą kobietę.

Autor: Ewa Damentka