Ciemność zgęstniała – 84

Ciemność zgęstniała… Pochłonęła wszystkie kolory i całe światło. Na szczęście nie trwało to długo… W najczarniejszych czasach, w najmniej oczekiwanym miejscu, pojawiło się światło. Początkowo było malutkie. Rosło jednak z każdą chwilą, przynosząc nadzieję i ciemność musiała się z tym pogodzić, bo jej czas dobiegł końca. Tak właśnie miało się stać, że światło zwyciężyło i od tej pory było wszechobecne i mocniejsze niż kiedykolwiek.

Autor: Gwiazdeczka

Ciemność zgęstniała – 83

Ciemność zgęstniała… Pochłonęła wszystkie kolory i całe światło. Na szczęście nie trwało to długo… W najczarniejszych czasach, w najmniej oczekiwanym miejscu, pojawiło się światło. Początkowo było malutkie. Rosło jednak z każdą chwilą, przynosząc nadzieję i powoli wydobywając kształty, okraszało je stopniowo kolorami. Wszystko zaczynało istnieć na nowo – jasne, przejrzyste, czyste i barwne. Okazało się, że może być cudownie. Nastała wieczna jasność.

Autor: Gwiazdeczka

Ciemność zgęstniała – 82

Ciemność zgęstniała… Pochłonęła wszystkie kolory i całe światło. Na szczęście nie trwało to długo… W najczarniejszych czasach, w najmniej oczekiwanym miejscu, pojawiło się światło. Początkowo było malutkie. Rosło jednak z każdą chwilą, przynosząc nadzieję i z czasem okazało się przepiękną gigantyczną tęczą, która swoimi nasyconymi barwami przeniknęła ciemność i nigdy nie zniknęła.

Autor: Gwiazdeczka

Ciemność zgęstniała – 81

Ciemność zgęstniała… Pochłonęła wszystkie kolory i całe światło. Na szczęście nie trwało to długo… W najczarniejszych czasach, w najmniej oczekiwanym miejscu, pojawiło się światło. Początkowo było malutkie. Rosło jednak z każdą chwilą, przynosząc nadzieję i obietnicę dobrego bytu. Było ciepłe i szlachetne. Nienachalnie przenikało mrok. Przekonywało do siebie wszystko, co spotkało na swej drodze. Było z niewidzialnego, niewyczerpalnego źródła. Leczyło rany i niosło ze sobą ukojenie i spokój.

Autor: Gwiazdeczka

Ciemność zgęstniała – 80

Ciemność zgęstniała… Pochłonęła wszystkie kolory i całe światło. Na szczęście nie trwało to długo… W najczarniejszych czasach, w najmniej oczekiwanym miejscu, pojawiło się światło. Początkowo było malutkie. Rosło jednak z każdą chwilą, przynosząc nadzieję i wskrzeszając najpiękniejsze marzenia. Strumień światła malował je niczym malarz obraz na płótnie. Były coraz większe, piękniejsze i bardziej kolorowe. Wszystko, co powstawało, było tu od zawsze, przykryte osłoną ciemności. Nareszcie odsłaniało swe niezwykłe oblicze. Stawało się realne i pewne. Prawdziwe.

Autor: Gwiazdeczka

Ciemność zgęstniała – 79

Ciemność zgęstniała… Pochłonęła wszystkie kolory i całe światło. Na szczęście nie trwało to długo… W najczarniejszych czasach, w najmniej oczekiwanym miejscu, pojawiło się światło. Początkowo było malutkie. Rosło jednak z każdą chwilą, przynosząc nadzieję i kolorując wszystko od nowa. Światło nie było widziane od bardzo dawna. Na szczęście wracało powolutku. Jego jeden mały promyk wystarczył, aby wróciła wiara w to, że jest mocniejsze od największej ciemności.

Autor: Gwiazdeczka

Ciemność zgęstniała – 78

Ciemność zgęstniała… Pochłonęła wszystkie kolory i całe światło. Na szczęście nie trwało to długo… W najczarniejszych czasach, w najmniej oczekiwanym miejscu, pojawiło się światło. Początkowo było malutkie. Rosło jednak z każdą chwilą, przynosząc nadzieję i stopniowo rozrzedzając ciemność, której gęste pomruki stawały się coraz słabsze. Ciemność powoli ustępowała miejsca smugom światła i odchodziła w zapomnienie. Panowała dość długo i najwyższy czas, aby na stałe zastąpiła ją jasność.

Autor: Gwiazdeczka

Ciemność zgęstniała – 77

Ciemność zgęstniała… Pochłonęła wszystkie kolory i całe światło. Na szczęście nie trwało to długo… W najczarniejszych czasach, w najmniej oczekiwanym miejscu, pojawiło się światło. Początkowo było malutkie. Rosło jednak z każdą chwilą, przynosząc nadzieję i pozwalając, aby każdy mógł się z nim stopniowo oswoić. Wiedziało, że musi być delikatne, aby nie oślepić oczu przyzwyczajonych do ciemności. Pragnęło zadomowić się tu na dobre. Działało więc z wielką precyzją i wyczuciem. Miało uleczyć sczerniałe dusze i nauczyć je życia w światłości. Było pewne, że mu się uda, ponieważ bardzo długo i starannie przygotowywało się do tego zadania. Wybrało idealny moment i miejsce. Cieszyło się, że wkrótce wszystkie dusze nabiorą dzięki niemu pięknych i zdrowych barw.

Autor: Gwiazdeczka

Ciemność zgęstniała – 76

Ciemność zgęstniała… Pochłonęła wszystkie kolory i całe światło. Na szczęście nie trwało to długo… W najczarniejszych czasach, w najmniej oczekiwanym miejscu, pojawiło się światło. Początkowo było malutkie. Rosło jednak z każdą chwilą, przynosząc nadzieję i z każdym dniem stawało się coraz mocniejsze i bardziej świetliste. Wypełniało każdą komórkę, którą oświetlało. Było pełne dobra i harmonii. Wkrótce świeciło pełną mocą, całkowicie rozpuszczając mrok. Wreszcie objęło swym blaskiem cały wszechświat, przywracając mu jego niezwykłe kolory. Było potężne i zostało już na zawsze.

Autor: Gwiazdeczka

Ciemność zgęstniała – 75

Ciemność zgęstniała… Pochłonęła wszystkie kolory i całe światło. Na szczęście nie trwało to długo… W najczarniejszych czasach, w najmniej oczekiwanym miejscu, pojawiło się światło. Początkowo było malutkie. Rosło jednak z każdą chwilą, przynosząc nadzieję i pomału przywracając kolory każdej kolejnej rzeczy na którą padło. Rozświetlało delikatnie mrok, budując wiarę, że świat staje się piękny, jasny, przyjazny.

Autor: Gwiazdeczka