Młoda kobieta – 340

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła, żeby odwiedzić swoją bratową, która założyła ten klub. Lubiła ją i wspierała, jednak nie mogła się z tym afiszować, gdyż jej brat, pokłócony z żoną, założył w pobliżu Klub Miłośników Anarchii i często pod Klubem Anonimowych Księżniczek organizował pikiety z transparentami: „Precz z Księżniczkami, potrzebujemy normalnych kobiet”.

Przyszła tu, bo chciała odwiedzić bratową, a jednocześnie zależało jej, żeby nie narażać się bratu. Dlatego .przed wejściem do klubu rozglądała się, czy nie ma go w pobliżu. Cała sytuacja, była dla niej niewygodna i krępująca, więc mocno trzymała kciuki, żeby oni znowu się pogodzili.

Autor: Ewa Damentka

Młoda kobieta – 339

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do środka. Przycupnęła w kąciku, żeby nie przeszkadzać ludziom wysłuchującym prelekcji jej przyjaciela. Opowiadał o swoich podróżach. Dzisiejsze spotkanie poświęcił zwierzętom Australii. Ciekawe opowieści, ładne zdjęcia i intrygujące filmiki wciągnęły zebranych.

Kobieta dyskretnie rozejrzała się dookoła, próbując zrozumieć, czemu lokal nosi nazwę „Klub Anonimowych Księżniczek”. Nie zauważyła nic szczególnego i pomyślała, że to tylko chwyt marketingowy.

Bardzo się zdziwiła, gdy właściciele lokalu poinformowali na koniec spotkania, że od członków klubu zebrali pokaźną kwotę, którą wpłacą na rzecz wskazanej przez prelegenta organizacji pomagającej australijskim zwierzętom. „Może są tu jednak prawdziwe księżniczki” – pomyślała młoda kobieta.

Autor: Ewa Damentka

Młoda kobieta – 338

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do środka. Wyszła po chwili i oparła się o ścianę budynku, żeby złapać oddech. W sali było pełno dziwnego dymu, ale poza nią nit nie wyszedł. Ludzie mieli rozanielone twarze. Przypomniała sobie dziwny zapach, nie czuła go nigdy wcześniej.

Na swoim ramieniu poczuła dotknięcie czyjejś dłoni. Właścicielka pobliskiego sklepu patrzyła na nią ze współczuciem i zaprowadziła do swojego lokalu. Posadziła na krzesełku, dała szklankę wody. Zapytała czy wezwać karetkę. Kobieta w wdzięcznością piła wodę, a za karetkę podziękowała. Po chwili jej oddech się wyrównał.

– Mam astmę – wyjaśniła. – Nie spodziewałam się tam dymu i to tak dziwnego.

– Tam palą trawkę i inne świństwa.

– To chyba nielegalne?

– Od dzisiaj nie. Weszło nowe prawo i dziś można się narkotyzować legalnie.

– Ale…., to trzeba…. – kobiecie brakło słów.

– Księżniczko, chyba pani nie doczytała całego ogłoszenia.

– Przeczytałam, że to Klub Anonimowych Księżniczek.

– Na tablicy niżej dopisano: „oraz zielonych trójgłowych smoków, tęczowych jednorożców i innych widziadeł, jakich poznanie gwarantuje marihuana, klej, kokaina… Słowem jest to klub krainy szczęśliwości”.

– To może dobrze, że mam astmę. Dzięki temu nie byłam tam długo. Czuję się okropnie.

– Oni też, przynajmniej w większości.

– Więc dlaczego biorą te świństwa?

– Podobno przychodzi do nich szczęście. Trwa chwile, a oni uważają, że jest prawdziwe.

Młoda kobieta zaczęła normalnie, swobodnie oddychać, ale gdy próbowała wstać, nogi się pod nią ugięły.

– Zabierzemy panią do szpitala – zaordynował lekarz, który wziął się nie wiadomo skąd.

– A pan skąd się tu wziął?

– Powiadomili mnie policjanci pilnujący Klubu Anonimowych Księżniczek. Weszli już tam i zamknęli klub. Jego właściciele nie doczytali prawa. Myśleli, że od dziś są dozwolone wszystkie narkotyki.

– A nie są?

– Nie, tylko marihuana.

– Nie zamierzam brać tego świństwa – wyszeptała młoda kobieta.

– No myślę, powiedział ze współczuciem lekarz i dodał – pani astma uratowała wiele osób, bo nas zaalarmowała. Gdy policja weszła, część klubowiczów już mdlała, niektórzy są w ciężkim stanie.

Młoda kobieta dała się zaprowadzić do kartki i myślała z niedowierzaniem o tym, że jej choroba, która tak ja męczyła, mogła kogokolwiek uratować. Nie była świadoma, że mówi to głośno i zdziwiła się, gdy jeden z policjantów towarzyszących lekarzowi zażartował, że mogliby ją zatrudnić, jako system wczesnego ostrzegania.

Zganiony przez doktora dodał, że nie zrobią tego, bo byłoby to dla niej zbyt niebezpieczne. Nie wyglądał na przejętego uwagą lekarza. Śmiały mu się oczy i z sympatią patrzył na młodą kobietę.

Autor: Ewa Damentka

Młoda kobieta – 337

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do środka. Usłyszała zaskoczony głos swojego chłopaka:

– Księżniczko, nie wiedziałem, że mnie śledzisz.

Siedział obok atrakcyjnej brunetki w czerwonej sukience. Obejmował ją w pasie i patrzył wyzywająco w oczy młodej kobiety, która dopiero co weszła do lokalu.

Ona stała zaskoczona i wybąkała:

– To jakieś nieporozumienie.

Rozejrzała się za jakimś wolnym stolikiem. Żadnego nie zobaczyła. Jej luby cynicznie skomentował:

– Nie ma wolnych stolików. Możesz dosiąść się do nas lub wyjść.

– Jest też trzecie rozwiązanie – rozległ się miły kobiecy głos.

Stanęła przy nich właścicielka lokalu i kontynuowała:

– Mówiłam panu, że stolik jest zarezerwowany i mogę go udostępnić tylko na godzinę. Ta godzina właśnie dobiega końca. Proszę więc uregulować rachunek i wyjść, a panią na chwilę zapraszam do mojego gabinetu.

Kelner i ochroniarz zjawili się niemal momentalnie i grzecznie odprowadzili parę do drzwi wyjściowych.

– Zaraz tu wrócą – powiedziała młoda kobieta obserwująca tę scenę.

– Nie wrócą, bo już nigdy nie zobaczą tego klubu – uśmiechnęła się starsza pani i dodała:

– Czekaliśmy na ciebie, księżniczko.

– Czemu pani tak mnie nazywa? Mój chłopak mówił tak, żeby mnie zdenerwować.

– Twój były chłopak.

Właścicielka lokalu z ciekawością spojrzała na nowo przybyłą. Po chwili zadała pytanie:

– Chcesz kontynuować waszą znajomość?

– Sama nie wiem…

– Ja wiem, że nie warto. Ale oczywiście sama podejmiesz decyzję, a ja będę cię wspierać niezależnie od tego, jaka ona jest.

– Kim jesteś? Kim pani jest?

– Możesz mówić mi po imieniu. Nazywam się Kokoryczka. To mój pseudonim ze Szkoły Czarowania Babci Jagi. Razem z jej współpracownikami utworzyliśmy tę kawiarnię, żeby pomóc zagubionym księżniczkom. Otwiera się ona tylko przez prawdziwymi księżniczkami.

– A ta kobieta w czerwonej sukience?

– No cóż, ona jest iluzją, przynętą, którą skusiliśmy twojego chłopaka. Rozwieje się za kilka dni i wtedy twój luby lub były luby będzie chciał do ciebie wrócić. Stworzyliśmy ją, żebyś mogła zobaczyć jego prawdziwe oblicze. To taki prezent na początek.

– Przykry prezent…

– Wiem, ale każda księżniczka powinna wiedzieć, jaka jest prawdziwa natura ludzi, którzy ją otaczają.

– Co mam robić z tą wiadomością, no… z tym, że uważacie, że jestem księżniczką?

– Możesz wrócić do domu i wieść normalne życie, a nas odwiedzać od czasu do czasu. Możesz też dołączyć do nas, do Szkoły Czarowania Babci Jagi i zacząć się uczyć.

– Ale moje tutejsze mieszkanie, praca, zobowiązania…

– Nic ci nie grozi. W Szkole Czarowania czas płynie inaczej niż tutaj. Niezależnie od tego ile dni, miesięcy czy lat tam spędzisz, wrócisz dokładnie w tej obecnej chwili. W twoim świecie nic się nie zmieni, a za parę dni twój były będzie cię prosił o wybaczenie.

– A dużo tam macie księżniczek?

– Już sporo. Organizujemy dla nich specjalne skrzydło w szkolnym budynku.

Młoda kobieta milczała, a Kokoryczka mówiła dalej:

– Zauważyłaś chyba, że nie zapytałam ciebie o imię. Nie zdradzaj go ani mnie, ani nikomu w magicznym świecie, również w szkole. Przedstawisz się nam pseudonimem, który sama wymyślisz, lub który ci nadamy, jeśli o to poprosisz. Na razie usiądź przy stoliku i wybierz coś z menu. Jesteś naszym gościem. Za chwilę dosiądzie się do ciebie księżniczka, też prawdziwa księżniczka. Może będziesz miała do niej parę pytań. Pamiętaj, że ona przedstawi się pseudonimem. Dopóki nie wymyślisz swojego, to sama się nie przedstawiaj.

Starsza pani zaprosiła swoją rozmówczynię z powrotem na salę i wskazała wolny stolik. Młoda kobieta podeszła do niego. Była zmieszana, nie wiedziała co myśleć. Usłyszała, jak z głośników popłynęła jej ulubiona muzyka. Rozluźniła się i przymknęła oczy. „Czy to sen” – pomyślała. Okazało się jednak, że nie, bo gdy otworzyła oczy, zobaczyła stojącą obok dziewczynę, która z miły uśmiechem zapytała, czy może się przysiąść.

– Jestem Aks – przedstawiła się.

– A ja…, jeszcze nie wiem.

– Wkrótce będziesz wiedziała – uśmiechnęła się Aks i zapytała – masz ochotę na tort? W tej kawiarni podają cudowny bezowy tort z mascarpone.

Nowo przybyłej zabłysły oczy i uśmiechając się, odpowiedziała, jeżeli księżniczki mogą jeść torty bezowe, to ona też chce być księżniczką. Obydwie się roześmiały i wkrótce pogrążyły się w rozmowie.

Tymczasem na ulicy pewien mężczyzna i uwieszona u jego boku śliczna brunetka w czerwonej sukience szukali lokalu, z którego ich przez chwilą wyproszono. Stali na tej ulicy, ale drzwi do lokalu i witryna zniknęły. Wyglądało na to, że zniknął cały „Klub Anonimowych Księżniczek”, a ulica wyglądała tak, jakby w ogóle nigdy go tu nie było.

Autor Archiwista SC

Młoda kobieta – 336

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła, żeby się rozejrzeć i lepiej poznać konkurencję. Była zaskoczona. Dwa dni temu, wieczorem, wymyśliła nazwę kawiarni i ośrodka wsparcia dla kobiet, którą zamierzała otworzyć w przyszłości – „Klub Anonimowych Księżniczek”. A przed chwilą zobaczyła lokal o tej właśnie nazwie. Musi to sprawdzić i pozbierać myśli.

Może trochę ciszej myśl, księżniczko” – usłyszała w swojej głowie Głos. Zaskoczona słuchała jego telepatycznego przekazu: „Merlin powiedział mi, że przedwczoraj wieczorem twoje myśli zakłócały transmisję każdej stacji radiowej i telewizyjnej. Ludzie skorzystali z twoich pomysłów. W tym mieście jest już kilkanaście „Klubów Anonimowych Księżniczek”. Inne twoje pomysły też się realizują. Nie zdziw się, jak je zobaczysz. W tym lokalu i w innych miejscach spotkasz kobiety ubrane w stroje, które wymyśliłaś i biżuterię którą zaprojektowałaś. „Więc co mam robić?” – zapytała w myślach księżniczka. Głos odpowiedział: „Wracaj do Szkoły Czarowania Babci Jagi, żeby dokończyć naukę. Jeszcze nie jesteś gotowa do przebywania poza szkołą. Dużo musisz się nauczyć, a czasu jest mało, bardzo mało”. Księżniczka z rezygnacją pokiwała głową i wkrótce otoczyła ją chmura dymu, chroniąca przed oczyma ciekawskich portal, którym przeszła do Szkoły Czarowania.

Autor: Archiwista SC

Młoda kobieta – 335

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do drogerii sąsiadującej z Klubem Anonimowych Księżniczek. Udawała, że ogląda wystawione kremy, ale jednocześnie zerkała przez okno z wenecką szybą. Nie kryła się, bo wiedziała, że choć ona widzi ulicę, to nikt z zewnątrz nie dostrzeże jej. Serce jej zamarło, gdy zobaczyła swojego lubego, który wszedł do klubu z jakąś kobietą. Z wrażenia upuściła słoiczek z kremem. Na szczęście nie zdążył upaść na podłogę, bo w porę złapała go właścicielka sklepu. Popatrzyła na dziewczynę ze współczuciem i skomentowała:

– Zakochana, kolejna zakochana.

– Jak on może…, jest moim chłopakiem, chodzimy razem od pół roku.

– Jest zaręczony od dwóch lat. Niedługo ślub.

– Jak on może! Powiem tej lafiryndrze, że zdradza nas obie.

Sprzedawczyni wzięła dziewczynę za rękę i zaciągnęła do kąta w którym stał stolik kawowy i dwa krzesła. Podała dziewczynie szklankę wody i spokojnie zapytała:

– Kochanie, przepraszam, że pytam, ale… czy twój wybranek wie, że jest twoim chłopakiem? Czy on wie, że chodzicie ze sobą?

– Tak, przecież podniósł klucze, które przypadkowo upuściłam, a potem otworzył przede mną drzwi do lokalu, w którym czekała na niego ta lafirynda. Potem uśmiechnął się, kiedy zobaczył moje spojrzenie.

Właścicielka drogerii powiedziała łagodnie:

– Słonko, opisujesz sytuacje, kiedy on był uprzejmy dla ciebie. To za mało, żeby ze sobą chodzić. Obserwuj go, prawdopodobnie jest uprzejmy dla wszystkich kobiet.

Dziewczyna zaczęła płakać. Sprzedawczyni utuliła ją i podarowała jej flakonik perfum. Wiedziała, że ich zapach pomoże dziewczynie zapomnieć o pięknym i uprzejmym nieznajomym.

Mężczyzna, o którym była mowa, pojawił się nagle w drzwiach drogerii, ale szybko wyszedł, gdy sprzedawczyni dała mu znak, żeby się wycofał.

***

Kiedy uspokojona dziewczyna wyszła, po chwili w sklepie znowu pojawił się ów mężczyzna.

– Mamo, czy to była moja kolejna psychofanka? To już jest męczące.

– Przede wszystkim nieodpowiedzialne. To nie jest psychofanka, tylko skrzywdzona dziewczyna.

– Żartujesz…

– Wcale nie. Oddaj mi wszystkie swoje fiolki, również tę, co masz w kieszeni spodni i oddaj klucze do laboratorium. Masz dożywotni zakaz wstępu do niego.

– Jaja sobie robisz? Sama przygotowujesz napary miłosne dla kobiet, a ja nie mogę dla siebie?

– Moje napary działają tylko na jednego mężczyznę, który zaczyna zwracać uwagę na kobietę i trochę bardziej ją lubić. Nie odbierają mu logiki. Jeśli kobieta mu nie pasuje, to on odchodzi. Zawsze uprzedzam o tym klientki.

– A moje perfumy robią to samo!

– Tu się mylisz, to nie są perfumy miłosne. One łączą zapach samca alfa z wytrawnym uwodzicielem i obietnicą szczęścia i pewnością, że jest jedynym mężczyzną, jakiego kobieta pragnie w życiu. Każdej kobiecie, do której ten zapach dotrze, odbierają wolę i zdolność samodzielnego myślenia. Zabierają swobodę życia, decyzji, radość życia. Uzależniają od ciebie, a ty nie dajesz im nic dobrego w zamian. Dostają tylko tęsknotę za tobą i cierpienie. Nawet nie zauważasz wszystkich, których omotałeś.

– Niestety to prawda, synu – odezwał się głęboki męski głos.

Obydwoje spojrzeli na wysokiego postawnego mężczyznę, który mówił dalej:

– Oddaj matce przedmioty, o które prosiła. Zresztą jeśli tego nie zrobisz, to i tak nie będziesz miał z nich żadnego pożytku. Wycofujemy magię z tego świata. I nigdy tu ona nie wróci.

– Dlaczego? – zapytali jednocześnie matka i syn.

– Wprowadziliśmy ją tu na próbę, bo myśleliśmy, że ludzie nie są jeszcze na nią przygotowani. Okazało się, że nieprzygotowani jesteśmy my. Nadużywamy magii dla własnych celów, gdy spotykamy kogoś niemagicznego, kto nie umie się ochronić przed naszymi czarami i manipulacjami. Nie tylko ty synu to robiłeś, inni również. Dlatego Rada Starszych zdecydowała, że nie tylko zupełnie wycofamy magię z Ziemi i ze wszystkich ludzkich światów, zrobimy dużo więcej. Na rok zupełnie wycofamy magię również z naszego świata i możliwe, że po roku przedłużymy to wycofanie. Najpierw musimy się nauczyć bez niej żyć i współżyć ze sobą i innymi rasami. Bez żadnych sztuczek, które by to nam ułatwiały.

Matka z aprobatą pokiwała głową, a syn wyglądał na zrezygnowanego. Po chwili drogeria i Klub Anonimowych Księżniczek zniknęły. Ulica wyglądała tak, jakby nigdy ich tu nie było. W powietrzu unosił się tylko zapach z flakoników, które przynosiły ulgę i zapomnienie wszystkim kobietom omotanym przez młodego czarodzieja. Wiatr rozniósł ten zapach na całe miasto i dalej, wszędzie tam, gdzie był potrzebny.

Autor: Archiwista SC

Młoda kobieta – 334

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do lokalu, a jednocześnie w świat swojej wyobraźni. Kawiarnia, w której się znajdowała była przeciętna i w niczym nie przypominała tej, w której kobieta chciałaby przebywać. Jednak to jej nie przeszkadzało. W myślach dodawała lokalowi kolorów, zmieniała muzykę, dodała wdzięk i lekkość meblom. Czuła się tu znakomicie. Jak zawsze i wszędzie.

Autor: Ewa Damentka

Młoda kobieta – 333

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła na spotkanie grupy wsparcia dla kobiet zmęczonych domowymi obowiązkami. Kobiet, które czują, że zmarnowały życie poświęcając się rodzinie zamiast pracy lub wręcz przeciwnie, poświęcających się pracy i żałujących, że nie założyły rodziny. Każda znajdowała tu coś dla siebie, a wzajemne wsparcie działało cuda.

Autor: Ewa Damentka

Młoda kobieta – 332

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do środka. Jak się okazało trafiła do biura pośrednictwa pracy, które każdemu chętnemu znajdowało interesujące go zajęcie. Zapytała, skąd wzięła się nazwa Klub Anonimowych Księżniczek. Usłyszała od pracowników biura, że dzięki temu, że wymyślili tę nazwę, mają teraz dużo więcej klientów. Też dzięki tej nazwie wiele klientek odzyskuje wiarę w siebie i awansują w pracy lub zmieniają pracę, przechodząc na coraz lepsze posady.

Autor: Ewa Damentka

Młoda kobieta – 331

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do salonu zabaw dla dziewczynek. W sąsiedniej sali, z osobnym wejściem, mieścił się „Klub Dzielnych Rycerzy i Podróżników”. Właściciele dużego sklepu z zabawkami zmienili starą nazwę „Centrum Dziecięcej Rozrywki” na dwie nowe – osobno dla chłopców i dziewczynek. Trafili w dziesiątkę. Dzieci chętnie tam przychodziły. Rodzice zostawiali je pod opieką doświadczonych przedszkolanek i animatorów zabawy, a sami spokojni o swoje pociechy szli do pracy, robili zakupy lub regenerowali się z przyjaciółmi. Jedyną trudnością było zabranie dzieci z tego centrum rozrywki.

Kobieta, wiedząc o tym, z pewnym wahaniem podeszła do córeczki i zdziwiona zobaczyła, że mała już jest ubrana i niecierpliwie na nią czeka. Przedszkolanka, pani Ania, uśmiechnęła się do młodej mamy i porozumiewawczo puściła oko.

– Mamo, mamo, chodźmy do domu. Tam czekają na mnie zadania księżniczki. Mam ci pomóc w przygotowaniu kolacji i posprzątaniu mojego pokoju, a potem w umyciu mnie i położenia do łóżeczka.

– Naprawdę chcesz to zrobić? – z niedowierzanie zapytała mama.

– Tak, chcę być księżniczką jak dorosnę i muszę już teraz się do tego przygotowywać – paplała malutka dziewczynka i złapała mamę za rękę.

Mama popatrzyła ze zdziwieniem na panią Anię i uśmiechnęła się z wdzięcznością.

Autor: Ewa Damentka