Sosnowy las – 46

Sosnowy las porastał całe wzgórze. Na jego szczycie wyrosło szczególnie okazałe drzewo, które znacznie przewyższało pozostałe. Jego korona sięgała samego nieba. Korzystali z jego gałęzi ludzie, którzy chcieli to niebo pozwiedzać. Korzystały też niebiańskie istoty, które chciały poznać Ziemię. Gwiazdy z jego niektórych konarów zrobiły sobie zjeżdżalnię, a do innych przyczepiły liany i huśtały się wesoło, bawiąc się z młodymi małpkami. Drzewu to nie przeszkadzało, opiekowało się swoimi gośćmi i rosło dalej, bo było bardzo ciekawe świata i chciało zobaczyć tyle nieba, ile się da.

Autor: Brzozowa Bajdulka

Sosnowy las – 45

Sosnowy las porastał całe wzgórze. Na jego szczycie wyrosło szczególnie okazałe drzewo, które znacznie przewyższało pozostałe. Każdego dnia przychodziła tu dziewczynka i obejmowała drzewo swoimi rączkami. Zaczęła to robić już dawno, kiedy drzewo było jeszcze małe. Po prostu wybrała jedną z wielu rosnących tu sosen i przychodziła, by ją objąć i czuć się jak sosna.

Kiedy obejmowała pień drzewa, czuła się połączona z całym światem. Odnosiła wrażenie, że drzewo również w jakiś sposób czuje jej energię i oboje dostają od siebie coś niezwykłego.

Po paru latach pień był już tak gruby, że dziewczynka nie mogła go objąć, ale tylko się niego przytulić. Była szczęśliwa, że sosna tak wspaniale urosła. Pomyślała, co by było, gdyby wszystkie drzewa ktoś tak przytulał przez te lata. Oczyma wyobraźni zobaczyła, że wszystkie wyglądają jak jej wybrana sosna, a ludzie je przytulający, są szczęśliwi jak ona.

Autor: Gwiazdeczka

Sosnowy las – 44

Sosnowy las porastał całe wzgórze. Na jego szczycie wyrosło szczególnie okazałe drzewo, które znacznie przewyższało pozostałe. Widok był niezwykły.

Nadszedł jednak dzień, kiedy zaplanowano wyciąć sosny, a na wzgórzu wybudować nowoczesne osiedle. Byli ludzie, którzy się temu mocno sprzeciwiali. Ktoś zaproponował, żeby w takim razie zostawić tylko to okazałe drzewo. Ktoś inny twierdził, że zostawione samo uschnie. Ostatecznie znalazł się architekt, który pomysłowo zaprojektował osiedle, zachowując drzewa. Początkowo budowa sprawiała trudności. Zachowanie drzew podnosiło jej koszty.

Efekt był jednak oszałamiający. Cena mieszkań wzrosła znacznie, ponieważ zainteresowanie kupnem było ogromne. Któż by nie chciał mieszkać na pięknym wzgórzu pokrytym drzewami. Otwierać okna i czuć zapach sosen…

Architekt osiedla otrzymał nagrodę za swój projekt i od tego czasu tworzył wspaniałe aranżacje łączące przyrodę z możliwością zamieszkanie wśród niej. Powstawały nietuzinkowe realizacje mieszkań lub domów pośród gór, jezior, lasów, nad morzem, z zachowaniem wszystkich atutów krajobrazowych tych miejsc.

Autor: Gwiazdeczka

Sosnowy las – 43

Sosnowy las porastał całe wzgórze. Na jego szczycie wyrosło szczególnie okazałe drzewo, które znacznie przewyższało pozostałe. Rosło na szczycie wielkiego kurhanu, który usypano na wzgórzu. Z biegiem lat wzgórze porósł las, a kurhan trwał, daj świadectwo historii tego terenu, historii zamieszkujących go niegdyś ludzi. Las powoli zagospodarowywał kurhan i zwieńczeniem jego starań było owo drzewo, które wyrosło na samym szczycie. Zasilane mocą sił przyrody, oraz pozostałościami spopielonych, dawno zmarłych ludzi, które złożone w urnach leżały na dnie kurhanu, drzewo rosło, rosło i rosło, jakby chciało pokazać, że kurhan i jego podopieczni nadal górują nad okolicą i są z dala widoczni. Zupełnie jakby jeszcze miał znaleźć się ktoś, kto ten symbol odczyta i przybędzie do dawno zapomnianego kurhanu, żeby oddać cześć pochowanym w nim ludziom.

Autor: Ewa Damentka

Sosnowy las – 42

Sosnowy las porastał całe wzgórze. Na jego szczycie wyrosło szczególnie okazałe drzewo, które znacznie przewyższało pozostałe. Rosło sobie tak beztrosko, zupełnie nieświadome swoich rozmiarów. Kochało życie pełne słońca i czasem deszczu. Z życzliwością patrzyło w dół na inne drzewa, ciesząc się ich widokiem. Oddychało pełną piersią i było wdzięczne za każdy dzień na Ziemi. Niestraszne mu były nawet burze z piorunami. Wierzyło, że wszystko jest tak, jak być powinno i zawsze znajdzie się dobre rozwiązanie, nawet w największych kłopotach.

Inne drzewa były dumne, że otulają taki skarb. Uczyły się od niego bycia szczęśliwymi. Wzruszało je to, że ono nie zdaje sobie sprawy, jak jest piękne i silne. Uwielbiały patrzeć w górę i podziwiać jego urodę i moc. Niektóre z nich marzyły, by stać się takie same. Naśladowały ruchy drzewa i jego podejście do życia. Inne doceniały to, że mogą żyć w jego pobliżu i akceptowały siebie. Było im razem dobrze.

Wieczorem, kiedy las zasypiał, dało się słyszeć ciche pomruki zadowolonego wzgórza, które dźwigało całe towarzystwo i jest równie szczęśliwe, jak ono.

Autor: Gwiazdeczka

Sosnowy las – 41

Sosnowy las porastał całe wzgórze. Na jego szczycie wyrosło szczególnie okazałe drzewo, które znacznie przewyższało pozostałe. Na tym właśnie drzewie wylądował spadochroniarz, którego spadochron zaciął się i nie otworzył. Drzewo troskliwie amortyzowało upadek człowieka, a następnie delikatnie, z gałęzi na gałąź przenosiło go coraz niżej, by delikatnie położyć go na sprężystym mchu. Otuliło go nadzieją i otuchą. Człowiek poczuł, jakby drzewo było czującą istotą, która ma własną wolę i misję do spełnienia. Pokłonił mu się nisko, podziękował i zszedł ze wzgórza, a następnie wrócił do domu. Spotkanie odmieniło go. Już nigdy nie ściął żadnego drzewa na swojej działce, która po wielu latach zamieniła się w piękny las. Mężczyzna pielęgnował go z wdzięcznością, bo czuł, że każde drzewo jest ważne i, podobnie jak człowiek, ma swoje ważne zadanie do spełnienia.

Autor: Ewa Damentka

Sosnowy las – 40

Sosnowy las porastał całe wzgórze. Na jego szczycie wyrosło szczególnie okazałe drzewo, które znacznie przewyższało pozostałe. Nad drzewem przelatywał kruk. Kiedy dostrzegł pokaźne drzewo, zniżył lot i postanowił przyjrzeć mu się z bliska.

Usiadł na najwyższej gałęzi i przyglądał się uważnie pięknej sośnie. Następnie sfrunął na sam dół i wpatrywał się w gruby pień i dorodne korzenie, mocno ugruntowane w ziemi.

Żył już troszkę na tym świecie, ale czegoś takiego jeszcze nie widział. Podziwiał drzewo i postanowił podzielić się swoim odkryciem z innymi krukami. Wrócił do domu i opowiadał krukom o tym niezwykłym miejscu.

Następnego dnia cała gromada ptaków poleciała na własne oczy zobaczyć drzewo. Prowadził ich kruk, dumny ze swojego odkrycia. Kiedy dotarli na miejsce, nie żałowali, że zaufali przyjacielowi. Kruki obsiadły drzewo i z wysoka podziwiały okolicę, bardzo komfortowo czując się w jego mocnych gałęziach. Postanowili przylatywać tu codziennie, żeby spędzać miłe chwile w blasku sosny.

Czerpali z niej siłę, regenerowali się, a kiedy wracali do domu, wypełniała ich radość i spokój. Z pokolenia na pokolenie przekazywali informację o nim, a kolejne młode kruki odwiedzały to niezwykłe miejsce. W końcu powstała legenda o niezwykłym kruczym drzewie, które było tak duże i silne dzięki krukom, które od lat tu przylatywały i miały pewnie jakieś niezwykłe zdolności, skoro drzewo tak bardzo wyróżniało się spośród innych drzew.

Autor: Gwiazdeczka

Sosnowy las – 39

Sosnowy las porastał całe wzgórze. Na jego szczycie wyrosło szczególnie okazałe drzewo, które znacznie przewyższało pozostałe. Lubił się na nie wspinać chłopiec, który mieszkał w małej wiosce leżącej u stóp wzgórza. Malec uwielbiał przyglądać się rozległej dolinie i dalekiemu morzu, które widać było w pogodne, bezchmurne dni. Marzył o tym, że kiedyś będzie podróżował, że zwiedzi cały świat. Drzewo szeptało, że wszystko jest możliwe i dalej rosło, jakby chciało otworzyć przed chłopcem coraz więcej możliwości.

Autor: Ewa Damentka

Sosnowy las – 38

Sosnowy las porastał całe wzgórze. Na jego szczycie wyrosło szczególnie okazałe drzewo, które znacznie przewyższało pozostałe. Nie zawsze jednak tak było. To okazałe dziś drzewo, kiedyś było słabe i chorowite. Jego koleżanki sosny szybko rosły, zostawiając je daleko w cieniu. Było małe i po jakimś czasie brakowało mu dostępu do promieni słonecznych, które zasłaniały inne drzewa. Co dzień rano próbowało złapać choćby najmniejszy promień, żeby przetrwać. Kiedy padał deszcz, drzewko również chwytało krople wody, aby nie uschnąć z pragnienia. Sosny dawno zapomniały o drzewku, ponieważ ich głowy rozmawiały już chmurami.

Drzewko nie poddawało się. Skręcało swój niepozorny pień w kierunku słońca i deszczu. Powoli pięło się w górę, pokonując otaczające je przeszkody. Nadszedł dzień, kiedy drzewo z zachwytem odkryło, że przebiło się przez największe ciemności i zobaczyło niebo i słońce.

Już nie musiało walczyć o życie, tylko spokojnie czerpało ze skarbów, które miała dla niego matka natura.

Zaczęło bardzo szybko mężnieć i piąć się w górę. Któregoś razu spojrzało w dół i nie mogło uwierzyć, że widzi czubki sosen, które kiedyś stanowiły dla niego zagrożenie życia i prawdziwe wyzwanie do walki.

Z tej perspektywy wyglądały zupełnie inaczej, niegroźnie. Drzewo było z siebie dumne, że nie opuściła go wola życia i teraz odbiera wspaniałą nagrodę i z każdym kolejnym dniem może się cieszyć się naturalnym dostępem do słońca, powietrza i wody.

Autor: Gwiazdeczka

Sosnowy las – 37

Sosnowy las porastał całe wzgórze. Na jego szczycie wyrosło szczególnie okazałe drzewo, które znacznie przewyższało pozostałe. Widać go było z daleka. Wyglądało tak, jakby patrolowało całą okolicę. Może rzeczywiście tak było, kto wie…

Autor: Ewa Damentka