Stare Miasto kusiło – 31

Stare Miasto kusiło turystów rozmaitymi atrakcjami. Nawet dla swoich mieszkańców bywało zaskakujące, o czym przekonał się pewien mężczyzna, który pewnego wieczora postanowił pospacerować dobrze sobie znanymi uliczkami. Od niechcenia przeszedł przez jedną ze staromiejskich bram i trafił do nieznanego sobie zakątka – wszystko tu wyglądało inaczej niż powinno. Gdy obejrzał się za siebie, bramy nie było. Stał na środku bajkowego wesołego miasteczka z licznymi atrakcjami dla dzieci i młodzieży, a nawet dorosłych. Przypomniało mu się dzieciństwo i mizerne „wesołe miasteczko”, które czasem przyjeżdżało w jego rodzinne strony.

To, w którym teraz się znajdował, było jak ze snu. Liczne, mieniące się kolorowymi światłami karuzele, lśniące samochodziki na wspaniałym torze, ogromny zamek strachów wyglądający jak całkiem prawdziwy i wiele innych ciekawych obiektów.

Bez namysłu mężczyzna pobiegł jak chłopiec do największej karuzeli i bawił się na niej jak dziecko. Przez cały wieczór biegał od jednej atrakcji do drugiej i czuł się wspaniale. W kabinie luster śmiał się z siebie do rozpuku. Kupił sobie nawet watę cukrową, chociaż nie przepadał za słodyczami.

W strzelnicy ustrzelił dużego pluszowego misia, a na koniec wpałaszował pieczone jabłko w karmelu. Pełen wrażeń wrócił do miasteczka i zamknął za sobą bramę. Trudno mu było uwierzyć w to, co przeżył, ale pluszowy miś codziennie przypominał mu, że to wszystko wydarzyło się naprawdę.

Autor: Gwiazdeczka

Stare Miasto kusiło – 30

Stare Miasto kusiło turystów rozmaitymi atrakcjami. Nawet dla swoich mieszkańców bywało zaskakujące, o czym przekonał się pewien mężczyzna, który pewnego wieczora postanowił pospacerować dobrze sobie znanymi uliczkami. Od niechcenia przeszedł przez jedną ze staromiejskich bram i trafił do nieznanego sobie zakątka – wszystko tu wyglądało inaczej niż powinno. Gdy obejrzał się za siebie, bramy nie było. Stał na środku kosmicznej pustki. Trudno powiedzieć stał, bo nie czuł nic pod nogami. A jednak nie spadał. Otaczała go ciemność. Z dala widział migoczące światełka. „To chyba gwiazdy” – pomyślał. Zobaczył, że jego ciało promienieje delikatną poświatą. „Chyba sam jestem gwiazdą” – uznał i zaczął uważnie przyglądać się otoczeniu.

Po pewnym czasie zauważył, że niektóre z gwiazd wyrzucają z siebie delikatne nici, a może sznury i po nich ześlizgują się w dół. W miarę obniżania się ciemnieją, ich światło przygasa, więc nie mógł zobaczyć, co się z nimi dzieje na dole. Zdecydował, że mimo wątpliwości zrobi tak samo, bo nie chciał spędzić tu wieczności. Uznał, że życie gwiazdy jest zbyt samotne, że on woli jednak wrócić do ludzi, przed którymi uciekał całe życie. Ich obecność wydawała mu się teraz dużo lepsza niż kosmiczna pustka.

Jak pomyślał, tak zrobił, spuścił się po złocistej linie w dół i ku swojemu zdziwieniu wylądował we własnej sypialni, we własnym łóżku, już ogolony, umyty i przebrany w ulubioną pidżamę. Zasnął od razu, a rano z niespotykaną dotąd radością poszedł do pracy.

Autor: Ewa Damentka

Stare Miasto kusiło – 29

Stare Miasto kusiło turystów rozmaitymi atrakcjami. Nawet dla swoich mieszkańców bywało zaskakujące, o czym przekonał się pewien mężczyzna, który pewnego wieczora postanowił pospacerować dobrze sobie znanymi uliczkami. Od niechcenia przeszedł przez jedną ze staromiejskich bram i trafił do nieznanego sobie zakątka – wszystko tu wyglądało inaczej niż powinno. Gdy obejrzał się za siebie, bramy nie było. Stał na środku małej uliczki i zobaczył zjawiskową postać kobiety. Serce zabiło mocniej. Odważył się i podszedł parę kroków. Zjawiskowa kobieta wciąż tam stała. Podszedł bliżej i zaczął z nią rozmawiać. Odtąd zakątek Starego Miasta nabrał dla niego innego znaczenia, a brama, którą przekroczył, rzeczywiście przestała istnieć.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Stare Miasto kusiło – 28

Stare Miasto kusiło turystów rozmaitymi atrakcjami. Nawet dla swoich mieszkańców bywało zaskakujące, o czym przekonał się pewien mężczyzna, który pewnego wieczora postanowił pospacerować dobrze sobie znanymi uliczkami. Od niechcenia przeszedł przez jedną ze staromiejskich bram i trafił do nieznanego sobie zakątka – wszystko tu wyglądało inaczej niż powinno. Gdy obejrzał się za siebie, bramy nie było. Stał na środku ogromnego wzgórza pokrytego gęstą, soczystą trawą, na której wypasało się wielkie stado owiec. Owce były spokojne i zajęte jedzeniem trawy. Zupełnie nie zwracały uwagi na mężczyznę. Gdzieś w dali biegał pies pilnujący stada, radośnie poszczekujący i wyraźnie zadowolony ze swej odpowiedzialnej funkcji. Niebo było bezchmurne, a powietrze drgało delikatnie w promieniach słońca. Było bardzo cicho. Chwilami można było usłyszeć brzęczenie pszczół. Co jakiś czas owce mruczały dość śmiesznie.

Mężczyzna przechadzał się między stadem. W pewnym momencie podbiegł do niego pies-stróż. Zaniepokojony nieznanymi mu zamiarami mężczyzny, zaczął go uważnie obwąchiwać. Wyczuł, że stadu nic nie grozi z jego strony, więc zaszczekał i odbiegł.

Mężczyzna w zamyśleniu zszedł ze wzgórza i zobaczył bramę do Starego Miasta. Przez chwilę zastanawiał się, czy przez nią przejść i wrócić do siebie.

Autor: Gwiazdeczka

Stare Miasto kusiło – 27

Stare Miasto kusiło turystów rozmaitymi atrakcjami. Nawet dla swoich mieszkańców bywało zaskakujące, o czym przekonał się pewien mężczyzna, który pewnego wieczora postanowił pospacerować dobrze sobie znanymi uliczkami. Od niechcenia przeszedł przez jedną ze staromiejskich bram i trafił do nieznanego sobie zakątka – wszystko tu wyglądało inaczej niż powinno. Gdy obejrzał się za siebie, bramy nie było. Stał na środku piekła. Trudno było inaczej określić to miejsce. Tortury były straszne, a gdy już żegnał się z życiem, poczuł, że coś go z tego piekła wyciąga. Nagle znalazł się w jakimś biurze, gdzie wyraźnie podekscytowany człowiek zapytał:

– I co wykupuje pan u nas usługę premium? Życie w niebie murowane…

– Jakie niebo? Tam było potwornie!

– Niemożliwe, moja firma spełnia marzenia naszych klientów.

– Nawet mnie nie zapytaliście o marzenia

– Nie musimy. Wiemy, że ludzie myślą o tym, czego pragną, więc nasze urządzenie materializowało pana myśli. Musiało to być dla pana miłe.

– Zwijałem się z bólu!

– Przyjemność bywa względna. Dbamy o to, by każdy dostał to, o czym marzy.

Mężczyzna milczał, próbując powstrzymać swój gniew.

– Więc jakie jest pana życzenie? – zapytał handlowiec.

– Żeby wasze urządzenie zostało zniszczone.

Handlowiec patrzył zaskoczony. Zanim zdążył zareagować, obaj usłyszeli niespodziewane słowa:

– On ma rację.

Powiedział to zielony kosmita, który wszedł niespodziewanie zmaterializował się w pomieszczeniu, w którym przebywali. Podszedł do handlowca i wcisnął jakiś guziczek w jego marynarce. Ubranie i skóra handlowca zamigotały, a on sam przemienił się w drugiego kosmitę.

– Rekwiruję wszystkie urządzenia – powiedział pierwszy kosmita.

– Ale dlaczego? Tak dobrze szło… – żalił się drugi.

– Nie powiedziałeś, że chcesz sprawdzać ten sprzęt na Ziemi.

– A co to zmienia?

– Ludzie jeszcze nie są przygotowani na materializowanie swoich myśli.

– Dlaczego?

– Bo rzadko myślą o tym, czego chcą, Dużo częściej wyobrażają sobie to czego chcą uniknąć, albo pamiętają o tragediach, bo nie potrafią puścić tych wspomnień.

– Tak, to prawda – odezwał się mężczyzna i zapytał – To co, zabieracie to ustrojstwo?

– Oczywiście – usłyszał w odpowiedzi.

Potem poczuł dziwne szarpnięcie i znowu stał w dobrze sobie znanym miejscu na Starym Mieście. Wszystko wyglądało tak jak powinno. Zamrugał oczami i nie bardzo wiedział, co myśleć o swojej przygodzie. Był zamyślony i przestał zwracać uwagę na atrakcje, jakimi dotąd kusiło go Stare Miasto.

Przed oczami mignęła mi smuga zielonego światła i usłyszał ciszy szept – „Za chwilę będzie jak dawniej. Zapomnisz o tym wydarzeniu. Wrócimy, kiedy wy, ludzie, nauczycie się kontrolować własne myśli”. Mężczyzna pomyślał, że może warto jednak byłoby pamiętać, co przeżył, nie nie trwało to długo. Po chwili rzeczywiście zapomniał o swojej przygodzie i nadal kontynuował wędrówkę po Starym Mieście, tak jakby nic się nie wydarzyło.

Autor: Ewa Damentka

Stare Miasto kusiło – 26

Stare Miasto kusiło turystów rozmaitymi atrakcjami. Nawet dla swoich mieszkańców bywało zaskakujące, o czym przekonał się pewien mężczyzna, który pewnego wieczora postanowił pospacerować dobrze sobie znanymi uliczkami. Od niechcenia przeszedł przez jedną ze staromiejskich bram i trafił do nieznanego sobie zakątka – wszystko tu wyglądało inaczej niż powinno. Gdy obejrzał się za siebie, bramy nie było. Stał na środku wydawałoby się jakiegoś nowego, nieznanego miejsca. Po krótkiej obserwacji odniósł wrażenie, że owo miejsce było przebudowane. Gdy mężczyzna policzył, ile lat go tu mnie było, dotarło do niego, że przez pół wieku niektóre miejsca mogą bardzo się zmienić.

Autor: Adam

Stare Miasto kusiło – 25

Stare Miasto kusiło turystów rozmaitymi atrakcjami. Nawet dla swoich mieszkańców bywało zaskakujące, o czym przekonał się pewien mężczyzna, który pewnego wieczora postanowił pospacerować dobrze sobie znanymi uliczkami. Od niechcenia przeszedł przez jedną ze staromiejskich bram i trafił do nieznanego sobie zakątka – wszystko tu wyglądało inaczej niż powinno. Gdy obejrzał się za siebie, bramy nie było. Stał na środku tego zakątka i myślał, że jeżeli coś nam się wydaje, że powinno, to reprezentujemy sztywność poglądów. Ważne byśmy otworzyli swój umysł i z tej sztywności zrezygnowali, a wtedy świat będzie się nam jawił o wiele barwniej. Również różne zakątki widziane po wielokroć, zaczną wyglądać inaczej.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Stare Miasto kusiło – 24

Stare Miasto kusiło turystów rozmaitymi atrakcjami. Nawet dla swoich mieszkańców bywało zaskakujące, o czym przekonał się pewien mężczyzna, który pewnego wieczora postanowił pospacerować dobrze sobie znanymi uliczkami. Od niechcenia przeszedł przez jedną ze staromiejskich bram i trafił do nieznanego sobie zakątka – wszystko tu wyglądało inaczej niż powinno. Gdy obejrzał się za siebie, bramy nie było. Stał na środku okazałej skoczni narciarskiej. Na nogach miał narty, ubrany był w profesjonalny strój skoczka. Nie rozumiał, co się dzieje, ale intuicja podpowiadała mu, że wszystko jest w porządku. Czuł, że powinien zjechać. Pierwszy raz z życiu stał na skoczni, a jednak początkowy strach zamienił się w ekscytację. Odepchnął się rękoma od barierek i ruszył. Jechał bardzo szybko w dół, a w miarę nabierania prędkości, całe życie zaczęło przelatywać mu w głowie. Wszystkie wzloty i upadki, radości i smutki.

Wtedy wzbił się w powietrze jak ptak i oczami wyobraźni zobaczył kilka obrazów dotyczących jego przyszłego życia. Był piękne. Kiedy wylądował, czuł się naprawdę szczęśliwy. Postanowił zatrzymać w pamięci te wizje i przypominać je sobie za każdym razem, kiedy będzie tego potrzebował.

Autor: Gwiazdeczka

Stare Miasto kusiło – 23

Stare Miasto kusiło turystów rozmaitymi atrakcjami. Nawet dla swoich mieszkańców bywało zaskakujące, o czym przekonał się pewien mężczyzna, który pewnego wieczora postanowił pospacerować dobrze sobie znanymi uliczkami. Od niechcenia przeszedł przez jedną ze staromiejskich bram i trafił do nieznanego sobie zakątka – wszystko tu wyglądało inaczej niż powinno. Gdy obejrzał się za siebie, bramy nie było. Stał na środku nie wiadomo czego. Czuł nie wiadomo co. Świat był dziwny i on też zachowywał się dziwnie. Poczuł szarpnięcie za ramię. Ktoś go podtrzymał i pociągnął do najbliższego stolika.

– Człowieku, nie wiem co piłeś lub paliłeś, ale chyba powinieneś z tym skończyć – usłyszał pełen współczucia głos.

– Gdzie ja jestem?

– Na Starym Mieście, a gdzie miałbyś być?

Mężczyzna rozejrzał się ostrożnie, nie wiedząc, co się dzieje. Starówka wyglądała inaczej, niż pamiętał. Ludzie byli inaczej ubrani. Przyjął napój o ostrym smaku, który podał mu nieznajomy i po chwili wzrok się wyostrzył, pozostałe zwidy też ustąpiły.

– Nie biorę żadnych świństw. Co to było?

– Nie wiem. Mijałeś grupę tych ćpunów pod murami, może sztachnąłeś się, nie wiedząc o tym? – Nieznajomy wskazał grupkę młodych ludzi, rozmawiających w oparach gęstniejącego dymu.

– Trzeba uprzedzić innych – krzyknął przerażony mężczyzna.

– Spokojnie, już się tym zajmujemy, a ty pij dalej swoją odtrutkę – odpowiedział nieznajomy, który okazał się być policjantem w cywilu.

I w ten właśnie sposób mężczyzna stał się świadkiem rozbicia przestępczej grupy, która zamierzała narkotyzować cale miasto, żeby zapewnić sobie grono stałych klientów. Akcja na Starym Mieście miała być próbą generalną. On ją przypadkowo zakłócił, gdy mijał grupę, zanim ta zdążyła wytworzyć tyle narkotycznego dymu, by rozszedł się po całej Starówce. Jego reakcja na narkotyk zaalarmowała służby i dała sygnał, że już czas aresztować prowodyrów i resztę grupy.

Autor: Ewa Damentka

Stare Miasto kusiło – 22

Stare Miasto kusiło turystów rozmaitymi atrakcjami. Nawet dla swoich mieszkańców bywało zaskakujące, o czym przekonał się pewien mężczyzna, który pewnego wieczora postanowił pospacerować dobrze sobie znanymi uliczkami. Od niechcenia przeszedł przez jedną ze staromiejskich bram i trafił do nieznanego sobie zakątka – wszystko tu wyglądało inaczej niż powinno. Gdy obejrzał się za siebie, bramy nie było. Stał na środku wielkiego boiska. Przynajmniej tak mu się wydawało. Po chwili zobaczył, że jednak to nie boisko było wielkie, tylko on był malutki, dużo niższy niż zwykle. Koło siebie zobaczył duży but. Złapał się sznurowadła i wdrapał na górę. Stąd oglądał mecz piłki nożnej prowadzony przez olbrzymów. Po skończonym meczu ruszył przed siebie, żeby poznać nowy świat. Przeszedł przez jedną z olbrzymich bram i nagle znowu się znalazł w dobrze sobie znanym miejscu – na Starym Mieście, po którym tak bardzo lubił spacerować.

dla Daniela napisała Brzozowa Bajdulka