Stare Miasto kusiło turystów rozmaitymi atrakcjami. Nawet dla swoich mieszkańców bywało zaskakujące, o czym przekonał się pewien mężczyzna, który pewnego wieczora postanowił pospacerować dobrze sobie znanymi uliczkami. Od niechcenia przeszedł przez jedną ze staromiejskich bram i trafił do nieznanego sobie zakątka – wszystko tu wyglądało inaczej niż powinno. Gdy obejrzał się za siebie, bramy nie było. Stał na środku bajkowego wesołego miasteczka z licznymi atrakcjami dla dzieci i młodzieży, a nawet dorosłych. Przypomniało mu się dzieciństwo i mizerne „wesołe miasteczko”, które czasem przyjeżdżało w jego rodzinne strony.
To, w którym teraz się znajdował, było jak ze snu. Liczne, mieniące się kolorowymi światłami karuzele, lśniące samochodziki na wspaniałym torze, ogromny zamek strachów wyglądający jak całkiem prawdziwy i wiele innych ciekawych obiektów.
Bez namysłu mężczyzna pobiegł jak chłopiec do największej karuzeli i bawił się na niej jak dziecko. Przez cały wieczór biegał od jednej atrakcji do drugiej i czuł się wspaniale. W kabinie luster śmiał się z siebie do rozpuku. Kupił sobie nawet watę cukrową, chociaż nie przepadał za słodyczami.
W strzelnicy ustrzelił dużego pluszowego misia, a na koniec wpałaszował pieczone jabłko w karmelu. Pełen wrażeń wrócił do miasteczka i zamknął za sobą bramę. Trudno mu było uwierzyć w to, co przeżył, ale pluszowy miś codziennie przypominał mu, że to wszystko wydarzyło się naprawdę.
Autor: Gwiazdeczka