Stare Miasto kusiło – 21

Stare Miasto kusiło turystów rozmaitymi atrakcjami. Nawet dla swoich mieszkańców bywało zaskakujące, o czym przekonał się pewien mężczyzna, który pewnego wieczora postanowił pospacerować dobrze sobie znanymi uliczkami. Od niechcenia przeszedł przez jedną ze staromiejskich bram i trafił do nieznanego sobie zakątka – wszystko tu wyglądało inaczej niż powinno. Gdy obejrzał się za siebie, bramy nie było. Stał na środku jakieś nieznanej przestrzeni, a na przeciw niego nocny stróż z latarnią. Zakątek jawił się zupełnie inaczej niż w świetle dziennym. Podobnie jak my jawimy się inaczej w dzień i w nocy. Inaczej kiedy jesteśmy z ludźmi i kiedy jesteśmy sami.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Stare Miasto kusiło – 20

Stare Miasto kusiło turystów rozmaitymi atrakcjami. Nawet dla swoich mieszkańców bywało zaskakujące, o czym przekonał się pewien mężczyzna, który pewnego wieczora postanowił pospacerować dobrze sobie znanymi uliczkami. Od niechcenia przeszedł przez jedną ze staromiejskich bram i trafił do nieznanego sobie zakątka – wszystko tu wyglądało inaczej niż powinno. Gdy obejrzał się za siebie, bramy nie było. Stał na środku wielkiego pola. Dookoła niego rosło dorodne zboże. Kłosy były już napęczniałe, gotowe do zbioru. Pszenica była tak wysoka, że trudno mu było cokolwiek zobaczyć. Na szczęście w pewnej chwili wiatr pochylił zboże tak mocno, że mężczyzna mógł zobaczyć, że pole ciągnie się aż po horyzont, we wszystkie strony, Nie widział żadnego punktu, o który mógłby zaczepić uwagę. Wiatr przestał wiać i zboże znowu się wyprostowało. Mężczyzna usiadł na ziemi i zastanawiał się, co może zrobić. Zobaczył otwór z ziemi, poszerzył go trochę i wszedł do tunelu. Doprowadził go on do olbrzymiej jaskini. Zadomowił się w niej i żył spokojnie, aż do żniw. Po zbiorach, gdy zboże przestało zasłaniać mu widok, rozejrzał się i wyznaczył kierunek, w jaki chce pójść. Poszedł więc i idzie dalej, bo bardzo mu się ta wędrówka podoba. Chyba już zapomniał o Starym Mieście i o swojej wycieczce do jego pozornie znanego zakątka.

Autor: Ewa Damentka

Stare Miasto kusiło – 19

Stare Miasto kusiło turystów rozmaitymi atrakcjami. Nawet dla swoich mieszkańców bywało zaskakujące, o czym przekonał się pewien mężczyzna, który pewnego wieczora postanowił pospacerować dobrze sobie znanymi uliczkami. Od niechcenia przeszedł przez jedną ze staromiejskich bram i trafił do nieznanego sobie zakątka – wszystko tu wyglądało inaczej niż powinno. Gdy obejrzał się za siebie, bramy nie było. Stał na środku jakiegoś pogorzeliska. Widok był upiorny. Wszędzie gruz z rozwalonych domów, gdzieniegdzie ogień trawiący resztki drewnianych elementów budynków. Nad tym wszystkim unosił się dławiący dym i charakterystyczny smród spalenizny.

Mężczyzna był przerażony, kiedy w szczątkach rozpoznał znajome elementy ze Starego Miasta. Jakiś kawałek gzymsu, rzeźby, a czasem szyldu ze sklepu, w którym codziennie bywał. Poczuł żal i głęboki smutek. Zaczął biec przed siebie nieprzytomny. Wtedy się obudził.

Spocony i jeszcze wciąż przerażony oddychał głęboko. Dziękował Bogu, że to był tylko sen. Tego dnia jeszcze bardziej docenił, w jakim pięknym mieście żyje. Był wdzięczny za każdy dom czy sklep. Spacerował uliczkami, jakby to robił po raz pierwszy w życiu.

Autor: Gwiazdeczka

Stare Miasto kusiło – 18

Stare Miasto kusiło turystów rozmaitymi atrakcjami. Nawet dla swoich mieszkańców bywało zaskakujące, o czym przekonał się pewien mężczyzna, który pewnego wieczora postanowił pospacerować dobrze sobie znanymi uliczkami. Od niechcenia przeszedł przez jedną ze staromiejskich bram i trafił do nieznanego sobie zakątka – wszystko tu wyglądało inaczej niż powinno. Gdy obejrzał się za siebie, bramy nie było. Stał na środku ruchliwej ulicy w sercu jakiegoś wielkiego miasta. Ogromne szklane domy, latające samochody, inaczej ubrani ludzie. Patrzył na ogromną ilość barwnych świateł, a delikatny wiatr chłodził jego spoconą ze zdziwienia twarz.

Nagle przez jego ciało przebiegł skurcz. Jeden, potem drugi i trzeci. Znalazł się w szpitalnej izbie, a pochyleni lekarze reanimowali go.

Usłyszał tylko, jak mówili między sobą: „Ale facet dał w palnik”. Potem zemdlał.

dla Daniela napisał Andrzej

Stare Miasto kusiło – 17

Stare Miasto kusiło turystów rozmaitymi atrakcjami. Nawet dla swoich mieszkańców bywało zaskakujące, o czym przekonał się pewien mężczyzna, który pewnego wieczora postanowił pospacerować dobrze sobie znanymi uliczkami. Od niechcenia przeszedł przez jedną ze staromiejskich bram i trafił do nieznanego sobie zakątka – wszystko tu wyglądało inaczej niż powinno. Gdy obejrzał się za siebie, bramy nie było. Stał na środku dużej przestrzeni. Mały dotąd zakątek wydawał mu się dużo większy i piękniejszy. Tak dzieje się, gdy otwieramy przestrzeń w sobie.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Stare Miasto kusiło – 16

Stare Miasto kusiło turystów rozmaitymi atrakcjami. Nawet dla swoich mieszkańców bywało zaskakujące, o czym przekonał się pewien mężczyzna, który pewnego wieczora postanowił pospacerować dobrze sobie znanymi uliczkami. Od niechcenia przeszedł przez jedną ze staromiejskich bram i trafił do nieznanego sobie zakątka – wszystko tu wyglądało inaczej niż powinno. Gdy obejrzał się za siebie, bramy nie było. Stał na środku pokładu statku płynącego po morzu. Kiedy wyjrzał za burtę i rozejrzał się dookoła, w dali zobaczył znane sobie Stare Miasto. Płynął, podziwiając jego przepiękną panoramę. Kiedy statek zbliżał się trochę do brzegu, mógł dostrzec urokliwe uliczki, którymi tak lubił spacerować. Nigdy wcześniej z tej perspektywy nie oglądał miejsca swego zamieszkanie. Był zdumiony, jak inaczej ono wygląda oglądane z tej perspektywy.

Nie przypominał sobie także, żeby obok miasta było morze. Wiedziałby o tym z pewnością, jako jeden z jego najstarszych mieszkańców. Poddał się jednak urokowi chwili i w milczeniu płynął i uśmiechał się do siebie. Wiedział, że jego miasteczko bywa zaskakujące, ale takiej wycieczki się nie spodziewał.

Autor: Gwiazdeczka

Stare Miasto kusiło – 15

Stare Miasto kusiło turystów rozmaitymi atrakcjami. Nawet dla swoich mieszkańców bywało zaskakujące, o czym przekonał się pewien mężczyzna, który pewnego wieczora postanowił pospacerować dobrze sobie znanymi uliczkami. Od niechcenia przeszedł przez jedną ze staromiejskich bram i trafił do nieznanego sobie zakątka – wszystko tu wyglądało inaczej niż powinno. Gdy obejrzał się za siebie, bramy nie było. Stał na środku wielkiego tortu. Obok stała figurka kobiety w białej sukni. On z kolei miał na sobie elegancki garnitur. Rozejrzał się dookoła. Tort był przyozdabiany przez kilku cukierników. Po chwili wniesiono go uroczyście na wielką salę i postawiono na stole. Wokół uwijało się wiele osób. Nakrywali do stołów, zawieszali ozdoby. Wszyscy się spieszyli, żeby zdążyć na czas. Chyba im się udało, bo w pewnej chwili odetchnęli z ulgą, a kilka osób nawet usiadło, żeby chwilę odpocząć.
Do sali weszła młoda para i ich goście. Jedli, tańczyli, bawili się. W pewnej chwili przyszła pora na tort. Mężczyzna z przerażeniem patrzył na olbrzymi nóż, którym młodzi mieli przekroić tort, na którym stał. Zamknął oczy i modlił się. Usłyszał świst i poczuł powiew lekkiego wiatru. Obok niego zrobiła się przepaść, a odkrojony kawałek tortu powędrował na talerz. Jeszcze wiele razy przeżywał podobny horror. Za którymś kolejnym cięciem sam znalazł się na talerzu wraz z kawałkiem tortu. „Czy mnie zjedzą teraz” – zastanawiał się gorączkowo. Jednak nie było tak źle. Gość weselny wyciągnął go z ciasta i odrzucił na bok. Mężczyzna trafił na wolne krzesło w pobliżu. Gdy jego figurka dotknęła siedziska krzesła, on sam znowu przemienił się w mężczyznę. Ktoś nalał mu kieliszek wina, ktoś inny podsunął kawałek tortu. Jeszcze potem został wciągnięty w taneczny wir. Był zaskoczony, zmęczony, zmieszany. Nie wiedział, co myśleć o tej sytuacji.

Na koniec skorzystał z podwózki, jaką zaproponowali weselni gości, i wylądował przed swoim własnym domem. Długo stał na dworze, zanim zdecydował się wejść. Obejrzał dokładnie całe mieszkanie i uspokojony poszedł spać. Spał, długo, bardzo długo, a po przebudzeniu się nie był pewien, czy ta przygoda rzeczywiście się mu przydarzyła, czy też była tylko snem.

Autor: Ewa Damentka

Stare Miasto kusiło – 14

Stare Miasto kusiło turystów rozmaitymi atrakcjami. Nawet dla swoich mieszkańców bywało zaskakujące, o czym przekonał się pewien mężczyzna, który pewnego wieczora postanowił pospacerować dobrze sobie znanymi uliczkami. Od niechcenia przeszedł przez jedną ze staromiejskich bram i trafił do nieznanego sobie zakątka – wszystko tu wyglądało inaczej niż powinno. Gdy obejrzał się za siebie, bramy nie było. Stał na środku placu, który był przygotowany pod coroczną, cykliczną imprezę. Na jej potrzeby pewne elementy zdemontowano, a inne zbudowano. Dała się odczuć też atmosfera przygotowywania. Czas kolejnego pobytu owego człowieka na Starym Mieście to był właśnie czas tej imprezy. Stare Miasto charakteryzuje się piękną zabudową, a w tym dniu było dodatkowo miejscem bardzo dobrej muzyki i dobrej zabawy.

Autor: Adam

Stare Miasto kusiło – 13

Stare Miasto kusiło turystów rozmaitymi atrakcjami. Nawet dla swoich mieszkańców bywało zaskakujące, o czym przekonał się pewien mężczyzna, który pewnego wieczora postanowił pospacerować dobrze sobie znanymi uliczkami. Od niechcenia przeszedł przez jedną ze staromiejskich bram i trafił do nieznanego sobie zakątka – wszystko tu wyglądało inaczej niż powinno. Gdy obejrzał się za siebie, bramy nie było. Stał na środku zdumiony, że zmienił spojrzenie na ten zakątek. Ucieszyło go to. Bo znaczyło, że dokonał zmiany.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Stare Miasto kusiło – 12

Stare Miasto kusiło turystów rozmaitymi atrakcjami. Nawet dla swoich mieszkańców bywało zaskakujące, o czym przekonał się pewien mężczyzna, który pewnego wieczora postanowił pospacerować dobrze sobie znanymi uliczkami. Od niechcenia przeszedł przez jedną ze staromiejskich bram i trafił do nieznanego sobie zakątka – wszystko tu wyglądało inaczej niż powinno. Gdy obejrzał się za siebie, bramy nie było. Stał na środku pięknej polany, na której rosły niezliczone ilości różnokolorowych kwiatów, a słońce karmiło je swoimi promieniami. Był zachwycony. Nigdy wcześniej tu nie był. Zastanawiał się, jak to możliwe, że w sercu Starego Miasta mógł uchować się taki piękny kawałek przyrody. Zaczął spacerować po polanie, wodząc opuszkami palców po koniuszkach roślin.

Był szczęśliwy, że odkrył to miejsce. Kochał Stare Miasto i jego uliczki, ale tutaj odkrył w sobie coś, czego wcześniej nie doświadczył. Jedność i harmonię ze światem i naturą. Przestało mieć dla niego znaczenie, jak i dlaczego tu jest. Cieszył się każdym najmniejszym kwiatkiem i promieniami słońca. Pomyślał, że pokaże polanę swoim przyjaciołom i zobaczy, czy też tak wspaniale się tu poczują.

Pomyślał o tym, jaki świat jest piękny i różnokolorowy. Był wdzięczny, że może na nim żyć i spacerować uliczkami Starego Miasta oraz być gościem tak pięknej i słonecznej polany.

Autor: Gwiazdeczka