Stary pojazd – 56

Stary pojazd cicho turkotał, podskakując na kocich łbach. Przewoził nasz urobek – diamenty i nefryty, które wydobywaliśmy z wnętrza Tajemnej Góry. Wieźliśmy je do naszego banku. Złożyliśmy w depozycie, a potem sprzedaliśmy kupcom.

W naszej Górze mamy wystarczająco dużo diamentów i nefrytu. Starczą nam na wiele stuleci. Wymieniamy je na złoto, bo je lubimy i też jest dobrą walutą.

Wiedzą o tym rozbójnicy, którzy od wielu lat próbują nas okraść – najpierw z przewożonych diamentów, a potem ze złota.

Jednak jak dotąd nigdy to im się nie udało. Nie mieli szans. Zawsze byliśmy dobrze przygotowani. Wybaczcie, że szczegóły zostawimy dla siebie, ale ręczę wam, że w przyszłości też nie musicie się o nas martwić.

A my wracamy do kopania diamentów i nefrytów, bo zwyczajnie lubimy to robić.

Autor: Krasnoludek

Stary pojazd – 55

Stary pojazd cicho turkotał, podskakując na kocich łbach. Przewoził marzenia. Specjalizował się w dostarczaniu marzeń tam, gdzie były potrzebne. Kiedy przejeżdżał obok miejsc lub ludzi, marzenia wylatywały z powozu i zespalały się z człowiekiem lub miejscem, któremu były przypisane. Były wysyłane przez dobre duszki, które opiekowały się Ziemią. Uznały, że ludzie stali się zbyt przyziemni, więc posyłały marzenia wszędzie tam, gdzie było możliwe. Dzięki temu kiedyś nadszedł czas, że Ziemia znowu stała się Rajem.

Autor: MI

Stary pojazd – 53

Stary pojazd cicho turkotał, podskakując na kocich łbach. Przewoził młodych uchodźców. Gnał do bezpiecznego miejsca, w którym będą mogli normalnie żyć.

Wszystko było przygotowane. Czekał na nich nowy dom i możliwość pracy.

Samochód wypełniała nadzieja na lepsze życie.

Ten niepozorny pojazd miał umożliwić im spełnienie marzenia. Marzenia o zdrowym, dobrym życiu.

Autor: Gwiazdeczka

Stary pojazd – 52

Stary pojazd cicho turkotał, podskakując na kocich łbach. Przewoził turystów zwiedzających Stare Miasto. Był dorożką, którą ciągnął kary koń ze lśniącą sierścią, delikatnie stąpający po kocich łbach starych zabytkowych uliczek.

Stary pojazd był dumny jak paw, bo turyści wygodnie siedzieli w skórzanych fotelach, nie odczuwając wstrząsów. Właściciel wymienił mu resory i na nadwoziu położył nowy lakier, który cudownie błyszczał w słońcu.

Wieczorami, po skończonej pracy, właściciel odkurzał dorożkę, smarował osie i nacierał skórzane fotele nawilżającym specyfikiem. Każdego dnia czyścił zgrzebłem konia i poklepywał go delikatnie. O poranku zaprzęgał konie do dorożki i ruszał w kierunku Starego Miasta, kołysząc się na koźle w rytm podskoków kół na kocich łbach.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Stary pojazd – 51

Stary pojazd cicho turkotał, podskakując na kocich łbach. Przewoził długie metalowe przedmioty. Były to elementy konstrukcji stropów, do nowo budowanych domów. Mówi się, że fundament jest podstawą budynku, natomiast sufit też może być fundamentem – podłogą dla pomieszczeń na wyższym piętrze.

Autor: Adam

Stary pojazd – 50

Stary pojazd cicho turkotał, podskakując na kocich łbach. Przewoził duży załadunek świeżego pieczywa. Chleb, bułki, rogale miały trafić do grupy dzieci zamieszkujących odciętą od świata wioskę.

Dzieci od dawna nie czuły zapachu świeżego pieczywa.

Nie mogły doczekać się, aż przyjedzie cudowny pojazd. Szykowały się na pyszną ucztę. Tańczyły i śpiewały. Były wdzięczne i szczęśliwe.

Autor: Gwiazdeczka

Stary pojazd – 48

Stary pojazd cicho turkotał, podskakując na kocich łbach. Przewoził nadal, mimo swoich lat, towary i ludzi. Był szczęśliwy, że jeszcze jest użyteczny. Cieszył się, że kierowca od czasu do czasu robił mu przeglądy, bo dzięki temu zachowywał dobrą formę. Służył godnie swojemu właścicielowi, cichutko turkocąc do jego ucha.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Stary pojazd – 47

Stary pojazd cicho turkotał, podskakując na kocich łbach. Przewoził turystów ze środkowej części Polski. W czasie jazdy padał niewielki deszczyk. Co jakiś czas przez gęste chmury widać było promienie słońca, które oświetlały widoczny krajobraz. Kiedy minęli las, zobaczyli wielki pałac z kilkoma wieżami oraz zwodzony most, przez który wjechali na plac zamku. Podróżni wysiedli i podziwiali niezwykłą historyczną budowlę. Młodzi ludzie zmęczeni podróżą weszli do środka pałacu i spędzili tam całą noc. Następnego dnia wszyscy wstali o świcie, ubrali się, wyszli z zamku i wyruszyli w dalszą drogę.

dla Magdy napisał Sokolik