Strudzony wędrowiec – 34

Strudzony wędrowiec nieoczekiwanie dotarł do górskiego ustronia. Nagle odsłoniło się przed nim, gdy szedł dobrze sobie znaną, bo osobiście przez siebie wydeptaną ścieżką. Teraz zdumiony zobaczył wejście do górskiej jaskini, które właśnie się przed nim odsłoniło. Bez namysłu wszedł do wnętrza góry, a ta zamknęła się za nim, by nikt więcej nie mógł skorzystać z jej zaproszenia. Mężczyzna w górze znalazł wszystko, czego potrzebował. Miała świeżą wodę, dobrą wentylację i była dobrze zaopatrzona. Półki w jej wnękach aż uginały się pod ciężarem rzeczy, które dla niego przygotowała. Miała tam również dobrze wyposażoną kuchnię, cudowną łazienkę z ogromną wanną, wygodne łóżko, komputer stacjonarny, laptop i bezprzewodowy internet. Czegóż więcej potrzebuje do szczęścia samotnik? Spędził w górze wiele lat. Kiedy w jego kraju i na Ziemi znowu stało się bezpiecznie, góra wypuściła wędrowca. Mógł wrócić do domu, do rodziny, z którą miał stały kontakt internetowy. Jednak, kiedy tylko chciał, mógł wracać do jaskini, by znowu pomieszkać w górze. Korzystał z tego może częściej niż powinien.

Autor: Ewa Damentka

Strudzony wędrowiec – 33

Strudzony wędrowiec nieoczekiwanie dotarł do górskiego ustronia. Nagle odsłoniło się przed nim, gdy szedł dobrze sobie znaną, bo osobiście przez siebie wydeptaną ścieżką. Teraz zdumiony zamarł w bezruchu. Dotarło do niego, że wciąż i wciąż idzie przez życie starą wydeptaną ścieżką. Ochłonął. Odnalazł w sobie zaciszne ustronie. Odpoczął i poszedł dalej nowym szlakiem.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Strudzony wędrowiec – 32

Strudzony wędrowiec nieoczekiwanie dotarł do górskiego ustronia. Nagle odsłoniło się przed nim, gdy szedł dobrze sobie znaną, bo osobiście przez siebie wydeptaną ścieżką. Teraz zdumiony ujrzał przed sobą grupę ludzi.

Wydawali się być zgraną ekipą, która radośnie przygotowywała się do wspólnego posiłku. Wędrowiec był typem samotnika, teraz jednak poczuł, że chciałby się do nich dołączyć i dzielić z nimi swoje wrażenia z wędrówek.

Został bardzo ciepło przyjęty przez nieznajomych i odtąd wędrowali razem. I byli bardzo szczęśliwi.

Autor: Gwiazdeczka

Strudzony wędrowiec – 31

Strudzony wędrowiec nieoczekiwanie dotarł do górskiego ustronia. Nagle odsłoniło się przed nim, gdy szedł dobrze sobie znaną, bo osobiście przez siebie wydeptaną ścieżką. Teraz zdumiony przyglądał się malutkiej oazie kojącej zieleni, strumykowi i wygodnej niszy utworzonej przez skalny nawis. Aż chciało się wejść do niej, usiąść na zielonej trawie i kontemplować piękno gór, szmer strumyka, delikatny powiem wiatru i aksamitną, absolutną ciszę. Zrobił to, skorzystał z zaproszenia, jakie wysłała mu natura.

Przesiedział tak kilka godzin, zupełnie niewidoczny dla osób, które przechodziły obok górską ścieżką. Był zdziwiony, że choć sam ją wydeptał, to wiele osób ją odkryło i też nią szło. „A co z ustroniem? Nie chcę się nim dzielić. Czy oni go też zobaczą, jak moją ścieżkę?” – rozmyślał przestraszony. Uspokoiła go dopiero myśl, że to miejsce samo wybiera swoich gości. Dziś zaprosiło jego i to należy celebrować, tym się cieszyć i mieć nadzieję, że jutro zaprosi znowu. Mężczyzna odetchnął głęboko, uspokoił się, zrelaksował i zasnął… Obudził się nad ranem, w swoim własnym łóżku.

Był zdezorientowany, czyżby cała przygoda tylko mu się przyśniła? „Życie jest snem kochany” – usłyszał w głowie czyjś życzliwy głos. „Snem?”. „Tak, życie jest snem Boga”. Mężczyzn położył się wygodnie, zamknął oczy i zaczął rozmyślać nad usłyszanymi słowami: „życie jest snem…”.

Autor: Ewa Damentka

Strudzony wędrowiec – 30

Strudzony wędrowiec nieoczekiwanie dotarł do górskiego ustronia. Nagle odsłoniło się przed nim, gdy szedł dobrze sobie znaną, bo osobiście przez siebie wydeptaną ścieżką. Teraz zdumiony postanowił rozbić tu swój namiot, wyspać się i zobaczyć, co przyniesie jutro. Następnego dnia odkrył, że wydeptana ścieżka zniknęła i znalazł się w zupełnie nieznanym sobie otoczeniu. Rad nierad musiał poradzić sobie w nowej sytuacji, ale z każdą chwilą nabierał ciekawości i zaczął odkrywać świat na nowo.

Autor: Gwiazdeczka

Strudzony wędrowiec – 29

Strudzony wędrowiec nieoczekiwanie dotarł do górskiego ustronia. Nagle odsłoniło się przed nim, gdy szedł dobrze sobie znaną, bo osobiście przez siebie wydeptaną ścieżką. Teraz zdumiony spostrzegł bacówkę. Skręcił ku niej. Otworzył drzwi. W środku nie było nikogo. Jeno palenisko i drewno do ogrzania. Pod ścianą podłoga była posłana słomą. Wędrowiec rzucił się na nią i zasnął, śniąc o zdobywaniu szczytów.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Strudzony wędrowiec – 28

Strudzony wędrowiec nieoczekiwanie dotarł do górskiego ustronia. Nagle odsłoniło się przed nim, gdy szedł dobrze sobie znaną, bo osobiście przez siebie wydeptaną ścieżką. Teraz zdumiony zobaczył, że w ustroniu czeka na niego żona. Co więcej, że właśnie stawia na stole wazę z jego ulubioną zupą. Uśmiechnęła się i gestem dłoni zaprosiła do stołu. Po zupie był ulubiony schabowy z zasmażaną kapustą i ziemniakami. Potem deser. „Odpocznij chwilę, a ja pojadę po dzieci” – powiedziała kobieta, a mężczyzna zdziwiony rozglądał się po własnym domu. „Wróciłem, ale jak?” – w głowie kołatała się natrętna myśl. Obszedł cały dom, wszystko było zwyczajne i nigdzie nie było widać górskiej ścieżki, która go do niego zaprowadziła.

Autor: Ewa Damentka

Strudzony wędrowiec – 27

Strudzony wędrowiec nieoczekiwanie dotarł do górskiego ustronia. Nagle odsłoniło się przed nim, gdy szedł dobrze sobie znaną, bo osobiście przez siebie wydeptaną ścieżką. Teraz zdumiony w zacisznym ustroniu spostrzegł oczekujących na niego żonę i syna. To mu wystarczało. Nie czuł już najmniejszego zmęczenia. Cała przyroda śpiewała im radosną, zakręconą melodię.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Strudzony wędrowiec – 26

Strudzony wędrowiec nieoczekiwanie dotarł do górskiego ustronia. Nagle odsłoniło się przed nim, gdy szedł dobrze sobie znaną, bo osobiście przez siebie wydeptaną ścieżką. Teraz zdumiony tym, co zobaczył, zrobił szybki w tył zwrot i pospiesznie udał się znaną ścieżką z powrotem. Im szybciej jednak szedł, tym bardziej zdawał sobie sprawę z tego, że droga jest inna i za każdym razem prowadzi go do tego ustronnego miejsca. Jakby chodził w kółko. Im bardziej chciał się oddalić, tym bardziej przybliżał się to tego samego zakątka. Wreszcie wyczerpany usiadł i zaczął zastanawiać się, o co tu chodzi.

Autor: Gwiazdeczka

Strudzony wędrowiec – 25

Strudzony wędrowiec nieoczekiwanie dotarł do górskiego ustronia. Nagle odsłoniło się przed nim, gdy szedł dobrze sobie znaną, bo osobiście przez siebie wydeptaną ścieżką. Teraz zdumiony tuż przed sobą zobaczył to, czego szukał całe życie. Chciał tam wejść, ale rozum zaczął wymyślać różne argumenty, żeby tego nie robić. Na szczęście zwyciężyło serce. Głowa co prawda protestowała, ale nogi same zaprowadziły mężczyznę do ustronia. Usiadł przy źródełku. Potem położył się na sprężystej trawie i zasnął. Obudził się wypoczęty, szczęśliwy. Siedział tam długo. Widział ludzi, którzy szli górską ścieżką i mijali go bez słowa. Chyba go nie widzieli. A on dziwił się, jak mogli go nie zauważyć. W ogóle, jak mogli nie widzieć ustronia, jego piękna i czaru? Powoli oswajał się z myślą, że ten cudowny zakątek należy wyłącznie do niego, że ustronie ma tylko dla siebie.

Autor: Ewa Damentka