Gałęzie lekko uginały się pod wpływem wiatru. Liście szeleściły i razem z gałęziami unosiły się w górę lub opadały w dół, muskając głowy przechodniów. Wiatr delikatnie wiał za oknami. Nie naprzykrzał się nikomu. Ludzie chętnie wychodzili z domów i spacerowali parkowymi alejkami. Spokojni, równomiernie oddychali. Odpoczywali po upalnych dniach, pełni wdzięczności dla wiatru subtelnie tańczącego wśród drzew.
Autor: Danuta Majorkiewicz