Gałęzie lekko uginały się pod wpływem wiatru. Liście szeleściły i razem z gałęziami unosiły się w górę lub opadały w dół, muskając głowy przechodniów. Wiatr miał niezłą radochę, mieszając ludziom szyki, zwiewając kapelusze i rozwiewając starannie ułożone fryzury. Był z niego niezły psotnik.
Autor: Małgorzata