Gałęzie lekko uginały się pod wpływem wiatru. Liście szeleściły i razem z gałęziami unosiły się w górę lub opadały w dół, muskając głowy przechodniów. Wiatr świetnie się bawił. Lubił to robić. Uwielbiał zrywać ludziom czapki z głów i patrzeć jak zabawnie wyglądają, kiedy próbują je złapać. Niektórym podcinał nogi, żeby było śmieszniej. Ludzie czasami chętnie przyłączali się do zabawy. Częściej jednak patrzyli spode łba i usiłowali jak najszybciej dotrzeć do mieszkań, biur czy jakichkolwiek innych lokali znajdujących się w budynkach. Na tych smutasów wiatr patrzył z rozrzewnieniem, jakby chciał powiedzieć: „Myślicie, że tam jesteście bezpieczni? Kochani wy jeszcze nie wiecie, na co mnie stać”.
Autor: Ewa Damentka