Księżniczka ze zdziwieniem i namysłem przyglądała się zielonej żabce, która przycupnęła na balustradzie balkonu… Skąd się tu wzięła? Jak weszła tak wysoko? Wieża górowała nad urwiskiem i księżniczka, nawet mocno wychylając się z niej, widziała tylko niebo i bezkresne morze. Jeszcze nigdy nie odważyła się wychylić tak daleko, żeby zobaczyć krawędź urwiska. Patrzyła więc na żabkę z rosnącym zdziwieniem, a ta tymczasem podskakiwała, jakby chciała coś dziewczynie powiedzieć.
Księżniczka ostrożnie podniosła ją i zaniosła do swojej komnatki. Otworzyła drzwi wejściowe – był to umówiony sygnał, że dzieje się coś niezwykłego – i postawiła żabkę na stołeczku, który przysunęła do Lustra Prawdy. W odbiciu zobaczyła skrępowaną postać, której nie znała. Zachowała powściągliwość. Mimo, że bardzo chciała pomóc tej postaci, nie wykonała żadnego ruchu i oczyściła umysł, by żadna myśl nie zmąciła obrazu. Czekała… Nauczył ją tego jej mistrz – staruszek Merlin.
Wolno oddychała i patrzyła w lustro, pozornie nie poświęcając żabce żadnej uwagi. Obraz się zmienił i ukazał przystojnego księcia. Potem zobaczyła, jak został on zamieniony w małą żabkę, właśnie tę, która siedziała przed lustrem. Księżniczka dalej nieporuszona patrzyła w odbicie w lustrze. Po dłuższej chwili obraz zafalował i oczom księżniczki ukazała się straszna bestia, której odbicie rzuciło się w jej kierunku z wielkim rykiem. Prawdziwej bestii to się nie udało, bo stołek, na którym siedziała, zamienił się w żelazną klatkę, unieruchamiając ją na zawsze w postaci małej zielonej żabki.
Księżniczka usiadła w fotelu i zamyśliła się. „Czy to się kiedyś skończy?” – nawet nie zauważyła, że wypowiedziała te słowa głośno. „Nie wiadomo” – odpowiedział Merlin, który razem z jej rodzicami wszedł właśnie do pokoju. „Cieszę się, że zachowujesz ostrożność” – skomentował i wziął klatkę z małą żabką, żeby zanieść ją lochu, w którym były więzione inne bestie, również pragnące podbić to niewielkie księstwo, gdzieś na końcu świata.
dla Danusi napisał Archiwista SC