Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do środka. Czekał tam na nią ochroniarz, który zaprowadził ją na zaplecze klubu, a następnie wyprowadził na małe podwórko. Stał tam zaparkowany samochód. Mężczyzna kazał jej do niego wsiąść. Kierowca zapytał:
– Księżniczko, masz ze sobą to, czego chce Szef?
– Tak.
– Zenek sprawdź, czy nie przyciągnęła za sobą ogona.
– Nic nie widzę, Franek też daje sygnały, że jest czysto.
– To ruszamy.
Jechali dość długo. Kobieta bała się i nie potrafiła podziwiać pięknych krajobrazów za oknem.
Dojechali wreszcie do pięknego zamku. Z pałacowej kuchni wyszedł gruby kucharz. Wycierał oprószone mąką ręce w ścierkę, którą był przepasany i zmierzał w ich kierunku.
– Daj ten przepis – powiedział do przerażonej kobiety.
– Podała mu kartkę.
Rzucił na nią pobieżnie okiem i wrzasnął:
– Jaja sobie ze mnie robisz? To przepis z Ćwierciakiewiczowej!
Dygocząc ze strachu, kobieta podała mu jeszcze kopertę. Kucharz otworzył ją, wyjął list i chwilę czytał w milczeniu. Po chwili wybuchnął gromkim śmiechem. Jego gruby brzuch się trząsł, a z oczu leciały łzy. Nie mógł wydobyć słowa, choć próbował mówić.
Kobieta, kierowca i ochroniarz patrzyli w osłupieniu.
Po kilku minutach mężczyzna się uspokoił. Złapał oddech i znowu zaczął się śmiać.
– Przejrzała mnie ta stara jędza – w końcu powiedział.
Młoda kobieta milczała, więc kucharz wyjaśnił:
– Szantażowałem ciebie, żebyś wykradła przepis na popisowe racuszki mojej mamy. Nie przewidziałem, że jej o tym powiesz. Przepisała dla ciebie przepis z książki, a do mnie napisała list, w którym przypomina, że kiedy robi swoje popisowe dania, to wyprasza wszystkich z kuchni i na wszelki wypadek zamyka drzwi na klucz, gasi światło i sama zamyka oczy, żeby nie widzieć, jak to robi. Na końcu napisała, że pewnie sam robię tak samo.
Po chwili dodał:
– Rozluźnij się królewno, nic nic nie zrobię. Odpocznij, zrelaksuj się. Gospodyni przygotuje dla ciebie pokój. Wieczorem przyjedzie moja matka i przywiezie ze sobą całą skrzynkę racuchów. Rano będziesz mogła z nią wrócić do domu, jeśli zechcesz, bo również możesz zostać u mnie. Tu też jest dużo pracy, a początek znajomości mieliśmy wyjątkowo oryginalny.
Mrugnął do niej okiem i wrócił do kuchni. Starsza kobieta, która wzięła się nie wiadomo skąd, zaprowadziła dziewczynę do jej pokoju i powiedziała, że obiad jest za godzinę. Młoda kobieta oszołomiona usiadła w fotelu, żeby uspokoić myśli. Po chwili usłyszała, jak za oknem ćwierkają ptaki, zupełnie jakby zapraszały do wyjścia na spacer.
Autor: Ewa Damentka