Młoda kobieta – 337

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do środka. Usłyszała zaskoczony głos swojego chłopaka:

– Księżniczko, nie wiedziałem, że mnie śledzisz.

Siedział obok atrakcyjnej brunetki w czerwonej sukience. Obejmował ją w pasie i patrzył wyzywająco w oczy młodej kobiety, która dopiero co weszła do lokalu.

Ona stała zaskoczona i wybąkała:

– To jakieś nieporozumienie.

Rozejrzała się za jakimś wolnym stolikiem. Żadnego nie zobaczyła. Jej luby cynicznie skomentował:

– Nie ma wolnych stolików. Możesz dosiąść się do nas lub wyjść.

– Jest też trzecie rozwiązanie – rozległ się miły kobiecy głos.

Stanęła przy nich właścicielka lokalu i kontynuowała:

– Mówiłam panu, że stolik jest zarezerwowany i mogę go udostępnić tylko na godzinę. Ta godzina właśnie dobiega końca. Proszę więc uregulować rachunek i wyjść, a panią na chwilę zapraszam do mojego gabinetu.

Kelner i ochroniarz zjawili się niemal momentalnie i grzecznie odprowadzili parę do drzwi wyjściowych.

– Zaraz tu wrócą – powiedziała młoda kobieta obserwująca tę scenę.

– Nie wrócą, bo już nigdy nie zobaczą tego klubu – uśmiechnęła się starsza pani i dodała:

– Czekaliśmy na ciebie, księżniczko.

– Czemu pani tak mnie nazywa? Mój chłopak mówił tak, żeby mnie zdenerwować.

– Twój były chłopak.

Właścicielka lokalu z ciekawością spojrzała na nowo przybyłą. Po chwili zadała pytanie:

– Chcesz kontynuować waszą znajomość?

– Sama nie wiem…

– Ja wiem, że nie warto. Ale oczywiście sama podejmiesz decyzję, a ja będę cię wspierać niezależnie od tego, jaka ona jest.

– Kim jesteś? Kim pani jest?

– Możesz mówić mi po imieniu. Nazywam się Kokoryczka. To mój pseudonim ze Szkoły Czarowania Babci Jagi. Razem z jej współpracownikami utworzyliśmy tę kawiarnię, żeby pomóc zagubionym księżniczkom. Otwiera się ona tylko przez prawdziwymi księżniczkami.

– A ta kobieta w czerwonej sukience?

– No cóż, ona jest iluzją, przynętą, którą skusiliśmy twojego chłopaka. Rozwieje się za kilka dni i wtedy twój luby lub były luby będzie chciał do ciebie wrócić. Stworzyliśmy ją, żebyś mogła zobaczyć jego prawdziwe oblicze. To taki prezent na początek.

– Przykry prezent…

– Wiem, ale każda księżniczka powinna wiedzieć, jaka jest prawdziwa natura ludzi, którzy ją otaczają.

– Co mam robić z tą wiadomością, no… z tym, że uważacie, że jestem księżniczką?

– Możesz wrócić do domu i wieść normalne życie, a nas odwiedzać od czasu do czasu. Możesz też dołączyć do nas, do Szkoły Czarowania Babci Jagi i zacząć się uczyć.

– Ale moje tutejsze mieszkanie, praca, zobowiązania…

– Nic ci nie grozi. W Szkole Czarowania czas płynie inaczej niż tutaj. Niezależnie od tego ile dni, miesięcy czy lat tam spędzisz, wrócisz dokładnie w tej obecnej chwili. W twoim świecie nic się nie zmieni, a za parę dni twój były będzie cię prosił o wybaczenie.

– A dużo tam macie księżniczek?

– Już sporo. Organizujemy dla nich specjalne skrzydło w szkolnym budynku.

Młoda kobieta milczała, a Kokoryczka mówiła dalej:

– Zauważyłaś chyba, że nie zapytałam ciebie o imię. Nie zdradzaj go ani mnie, ani nikomu w magicznym świecie, również w szkole. Przedstawisz się nam pseudonimem, który sama wymyślisz, lub który ci nadamy, jeśli o to poprosisz. Na razie usiądź przy stoliku i wybierz coś z menu. Jesteś naszym gościem. Za chwilę dosiądzie się do ciebie księżniczka, też prawdziwa księżniczka. Może będziesz miała do niej parę pytań. Pamiętaj, że ona przedstawi się pseudonimem. Dopóki nie wymyślisz swojego, to sama się nie przedstawiaj.

Starsza pani zaprosiła swoją rozmówczynię z powrotem na salę i wskazała wolny stolik. Młoda kobieta podeszła do niego. Była zmieszana, nie wiedziała co myśleć. Usłyszała, jak z głośników popłynęła jej ulubiona muzyka. Rozluźniła się i przymknęła oczy. „Czy to sen” – pomyślała. Okazało się jednak, że nie, bo gdy otworzyła oczy, zobaczyła stojącą obok dziewczynę, która z miły uśmiechem zapytała, czy może się przysiąść.

– Jestem Aks – przedstawiła się.

– A ja…, jeszcze nie wiem.

– Wkrótce będziesz wiedziała – uśmiechnęła się Aks i zapytała – masz ochotę na tort? W tej kawiarni podają cudowny bezowy tort z mascarpone.

Nowo przybyłej zabłysły oczy i uśmiechając się, odpowiedziała, jeżeli księżniczki mogą jeść torty bezowe, to ona też chce być księżniczką. Obydwie się roześmiały i wkrótce pogrążyły się w rozmowie.

Tymczasem na ulicy pewien mężczyzna i uwieszona u jego boku śliczna brunetka w czerwonej sukience szukali lokalu, z którego ich przez chwilą wyproszono. Stali na tej ulicy, ale drzwi do lokalu i witryna zniknęły. Wyglądało na to, że zniknął cały „Klub Anonimowych Księżniczek”, a ulica wyglądała tak, jakby w ogóle nigdy go tu nie było.

Autor Archiwista SC