Młoda kobieta – 338

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do środka. Wyszła po chwili i oparła się o ścianę budynku, żeby złapać oddech. W sali było pełno dziwnego dymu, ale poza nią nit nie wyszedł. Ludzie mieli rozanielone twarze. Przypomniała sobie dziwny zapach, nie czuła go nigdy wcześniej.

Na swoim ramieniu poczuła dotknięcie czyjejś dłoni. Właścicielka pobliskiego sklepu patrzyła na nią ze współczuciem i zaprowadziła do swojego lokalu. Posadziła na krzesełku, dała szklankę wody. Zapytała czy wezwać karetkę. Kobieta w wdzięcznością piła wodę, a za karetkę podziękowała. Po chwili jej oddech się wyrównał.

– Mam astmę – wyjaśniła. – Nie spodziewałam się tam dymu i to tak dziwnego.

– Tam palą trawkę i inne świństwa.

– To chyba nielegalne?

– Od dzisiaj nie. Weszło nowe prawo i dziś można się narkotyzować legalnie.

– Ale…., to trzeba…. – kobiecie brakło słów.

– Księżniczko, chyba pani nie doczytała całego ogłoszenia.

– Przeczytałam, że to Klub Anonimowych Księżniczek.

– Na tablicy niżej dopisano: „oraz zielonych trójgłowych smoków, tęczowych jednorożców i innych widziadeł, jakich poznanie gwarantuje marihuana, klej, kokaina… Słowem jest to klub krainy szczęśliwości”.

– To może dobrze, że mam astmę. Dzięki temu nie byłam tam długo. Czuję się okropnie.

– Oni też, przynajmniej w większości.

– Więc dlaczego biorą te świństwa?

– Podobno przychodzi do nich szczęście. Trwa chwile, a oni uważają, że jest prawdziwe.

Młoda kobieta zaczęła normalnie, swobodnie oddychać, ale gdy próbowała wstać, nogi się pod nią ugięły.

– Zabierzemy panią do szpitala – zaordynował lekarz, który wziął się nie wiadomo skąd.

– A pan skąd się tu wziął?

– Powiadomili mnie policjanci pilnujący Klubu Anonimowych Księżniczek. Weszli już tam i zamknęli klub. Jego właściciele nie doczytali prawa. Myśleli, że od dziś są dozwolone wszystkie narkotyki.

– A nie są?

– Nie, tylko marihuana.

– Nie zamierzam brać tego świństwa – wyszeptała młoda kobieta.

– No myślę, powiedział ze współczuciem lekarz i dodał – pani astma uratowała wiele osób, bo nas zaalarmowała. Gdy policja weszła, część klubowiczów już mdlała, niektórzy są w ciężkim stanie.

Młoda kobieta dała się zaprowadzić do kartki i myślała z niedowierzaniem o tym, że jej choroba, która tak ja męczyła, mogła kogokolwiek uratować. Nie była świadoma, że mówi to głośno i zdziwiła się, gdy jeden z policjantów towarzyszących lekarzowi zażartował, że mogliby ją zatrudnić, jako system wczesnego ostrzegania.

Zganiony przez doktora dodał, że nie zrobią tego, bo byłoby to dla niej zbyt niebezpieczne. Nie wyglądał na przejętego uwagą lekarza. Śmiały mu się oczy i z sympatią patrzył na młodą kobietę.

Autor: Ewa Damentka