Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do lokalu. Wypatrzyła stolik w kącie, schowany za dużą palmą. Podeszła do niego i usiadła przy nim. Kelner zjawił się prawie natychmiast. Dygocząc, podała mu małą karteczkę. Rozwinął ją i przeczytał: „Proszę zadzwonić na policję. Jestem w niebezpieczeństwie”. Mężczyzna początkowo myślał że to żart, ale zobaczył, że kobieta trzęsie się ze strachu, więc głośno, profesjonalnym tonem powiedział: „Rozumiem, teraz woda, a za chwilę wybierze pani coś z menu”.
Wrócił na zaplecze i opowiedział kierownikowi, co się stało. Porozmawiali chwilę. Potem kelner zaniósł kobiecie wodę mineralną i menu, a jego szef wziął karteczkę i dopisał na niej notatkę: „stolik za palmą”. Potem z niefrasobliwą miną wyszedł na salę i przekazał ją dzielnicowemu, który właśnie wpadł na chwilę z rutynową kontrolą. Dzielnicowy zerknął na tekst i głośno powiedział: „Dziś zostanę dłużej. Proszę frytki dla mnie i chłopaków”. Następnie usiadł przy wolnym stoliku, wezwał radiowóz i uważnie przyglądał się sali.
Wkrótce otworzyły się drzwi wejściowe i stanął w nich mało sympatyczny typ. Rozejrzał się po sali i bez wahania ruszył w stronę młodej kobiety. Usiadł przy niej. Popatrzył na nią kpiąco i powiedział:
– Księżniczko, myślałaś, że uda ci się uciec? Wracamy do domu, mam już łańcuch, którym będziesz przywiązana do łóżka.
Wyciągnął z torby długi, gruby łańcuch z kłódką i kontynuował:
– Wymierzyłem długość. Jest w sam raz, żebyś mogła wejść pod prysznic i do kuchni. Do drzwi wejściowych nie dasz rady się dostać. Telefon już odcięty. Z okna też nie wyskoczysz, bo zablokowane.
– Nie boi się pan mówić tego głośno? – zagadał dzielnicowy, który znienacka zjawił się przy ich stoliku.
– Dzień dobry panie władzo. To taki żart. Ja tylko witałem się z żoną.
Dzielnicowy skrzywił się i dał znak kierownikowi. Z głośników na całą salę popłynęły słowa: „Księżniczko, myślałaś…” i cały wywód mężczyzny, łącznie z niego rozmową z dzielnicowym.
Mężczyzna zerwał się i chciał wybiec z sali, lecz drogę zagrodzili mu policjanci, którzy zdążyli właśnie dojechać. Zaczął się z nimi szamotać, ale przegrał. Wykręcili mu ręce do tyłu i założyli mu kajdanki.
– Pan pozwoli z nami – powiedział dzielnicowy.
Mężczyzna patrzył wściekły na kobietę i wysyczał:
– Zabiję cię suko. Nigdzie się przede mną nie ukryjesz.
Policjanci wyprowadzili go z lokalu, a dzielnicowy przysiadł się do stolika młodej kobiety.
– Skąd nagranie? – zapytała.
– Kelner podłożył urządzenie z podsłuchem, gdy przyniósł pani wodę.
– Dzięęę…uujee – Młoda kobieta zająknęła się. Próbowała wstać, ale nogi odmówiły posłuszeństwa.
– Wszystko jest w porządku. Zaraz podejdzie do pani nasza koleżanka. Ustalimy, w czym jeszcze możemy pani pomóc. Podsłuch zabieramy – uśmiechnął się i z doniczki palmy wyjął niewielkie urządzenie.
Młoda kobieta siedziała, dygocząc, i próbowała pozbierać myśli. Nie mogła uwierzyć, że jej koszmar może się zakończyć, że może wrócić do normalnego życia.
Autor: Ewa Damentka