Mróz malował – 61

Mróz malował lodowe kwiaty na szybach. Zaczynał delikatnym rysunkiem. Potem ornamenty stawały się coraz bardziej ozdobne i wkrótce wypełniały całe okno. Jeśli chuchnęło się na szybę, tworzyło się okrągłe jeziorko, mała dziurka, przez którą można wyjrzeć na zewnątrz. Przez owo jeziorko na szybie kobieta widziała świat jak z bajki. Cały w bieli. Biały, puszysty śnieg pokrywał wszystko wokół. Ziemię, drzewa, krzewy, dachy domów. Biel sprawiała, że kobieta poczuła, że przyszła do niej lekkość. Lekkość śnieżnego puchu, który pod wpływem wiatru unosił się tuż nad ziemią i tańczył w jego takt. Kobieta, obserwując tańczący biały puch, zaczęła uśmiechać się i odczuwała niczym nie skrępowaną radość. Z radością odeszła od okna i podzieliła się nią z najbliższymi, którzy dzięki temu też poczuli lekkość owego białego puchu.

Autor: Danuta Majorkiewicz