Gałęzie lekko uginały się – 29

Gałęzie lekko uginały się pod wpływem wiatru. Liście szeleściły i razem z gałęziami unosiły się w górę lub opadały w dół, muskając głowy przechodniów. Wiatr marszczył powierzchnię jeziora, na którym ćwiczyli kajakarze, którzy z wielkim zapałem przygotowywali się do mistrzostw. Podczas treningu nie ustępowali zmęczeniu i wiatrowi. Ćwiczyli dalej. Wnet wiatr zmalał, jakby dając znak, że wygrali z nim. Zrozumieli przesłanie wiatru. Wyszli na brzeg i usiedli pod lekko uginającymi się gałęziami drzew, by odpocząć.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Młoda kobieta – 393

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła. Trafiła na wykład pt. „Jak odnaleźć ciszę w sobie”. Spotkanie bardzo się jej spodobało, więc zaczęła systematycznie przychodzić na kolejne wykłady. Zdobywana na nich wiedza okazała się dla niej wybawieniem, bo wcześniej cisza była dla niej niewygodna i starała się ją zagłuszać. A teraz nauczyła się, że dzięki niej może pracować nad sobą i się rozwijać. Muzyka relaksacyjna, pilates i samotne spacery po lesie stawały się chwilami, kiedy w ciszy sięgała do głębi swej duszy. Kształtowała swoją osobowość i stawała się kreatywna. Odkrywała siebie na nowo. Odnalazła dystans pomiędzy ciszą i mową, aż odzyskała równowagę w sobie.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Sympatyczny starszy pan – 1

Sympatyczny starszy pan w garniturze i meloniku, z białym szalem fantazyjnie przewieszonym przez ramię, trzymał w dłoni laseczkę i czekał na swoją kolej. Zaraz miał wystąpić na scenie. Przeżywał wielką tremę i bał się, że pomylą mu się kroki, a głos odmówi posłuszeństwa. W pewnej chwili trema przestała rosnąć, a w swojej głowie usłyszał własny głos mówiący: „zapomnij, że to występ przed dużą publicznością. Pamiętaj, że występujesz dla przyjaciół, którzy bardzo cię lubią. Ty jesteś dla nich ważny, a nie poprawne wykonanie tańca i piosenki”. Trema odpłynęła, a skupiony i jednocześnie rozluźniony mężczyzna wyszedł na scenę.

dla Wojtka napisała Ewa Damentka

Gałęzie lekko uginały się – 28

Gałęzie lekko uginały się pod wpływem wiatru. Liście szeleściły i razem z gałęziami unosiły się w górę lub opadały w dół, muskając głowy przechodniów. Wiatr dmuchał także w piękny biały żagiel łódki, płynącej po błękitnym morzu. Był dla niej naturalnym paliwem i pchał do przodu, jakby to było jego najważniejsze zadanie. Kiedy wiatr nieco przycichał, żagiel spłaszczał się i nieruchomiał. Zdawali się być połączeni ze sobą. Niczym przyjaciele prowadzący rozmowę, raz wspólnie pokonywali mile morskie, by innym razem zatrzymać się i w milczeniu pobyć ze sobą.

Autor: Gwiazdeczka

To kiedyś musiało – 48

To kiedyś musiało się stać… Tańczyła o zawsze, odkąd pamięta. Matka mówiła jej, że nawet w kołysce nóżkami wybijała rytm muzyki, a rączki układała, jakby trzymała w nich wachlarz. Zanim nauczyła się dobrze chodzić, przytupywała dziadkowi, gdy w domu ćwiczył swoje solówki. Potem, akompaniowała swojej matce i starszej siostrze. Miała dwanaście lat, gdy pierwszy raz wystąpiła przed publicznością. Odtąd razem z rodziną jeździła po całym świecie, tańcząc flamenco i ucząc każdego Gadżio, który tego chciał i sypnął groszem.

Muzyka nadawała rytm jej życiu i życiu jej rodziny. Marika cały czas tańczyła swoją opowieść, pieśń swego życia…, a jednak czuła niedosyt, czegoś jej brakowało. Choć wkładała całe serce i duszę, czuła pustkę. Wreszcie, po wielu latach, na jej prośbę, rodzina wróciła do domu. „Dość tułania się po obcych krajach” – oznajmiła. – „Wracamy tam, gdzie żyli nasi dziadkowie i pradziadkowie”.

I teraz, gdy po latach znowu znalazła się w słonecznej Hiszpanii, powróciło do niej to, co zgubiła, a może to, czego jako dziecko nie umiała rozpoznać. Tradycja, ciągłość, moment tworzenia, gdy serce i dusza koczowniczego ludu Romów zespoliły się z sercem i duszą regionu, z gorącą, tętniącą życiem Andaluzją i z jej rytmem, smakami i zapachami. To był wyzwalacz, który umożliwił eksplozję muzyki, rytmów, zwyczajów podpatrzonych w ciągu tysiącletnich wędrówek. Wędrowni Romowie i ich nowa duchowa ojczyzna, Andaluzja, stworzyli coś, czego wcześniej nie było na świecie. Tak właśnie narodziło się flamenco – muzyka, śpiew, taniec, gesty, strój, sposób bycia, tożsamość i przynależność wędrownego ludu.

Właśnie to poczuła dzisiaj. Wreszcie jej taniec był kompletny. Tak jak chciała, opowiedziała wielowątkową, wielopoziomową historię życia swojego i swojego ludu. Pozostali tancerze podążali za nią. Muzycy grali jak natchnieni…

I kiedy taniec się skończył, wszyscy patrzyli po sobie z niedowierzaniem i łzami wzruszenia. Dotknęli życia, miłości… Dotknęli sacrum… I wiedzieli, że jutro znowu to zrobią. Marika szczęśliwa i dumna patrzyła na własne dzieci, wnuki i prawnuki. Wiedziała, że wreszcie dała im to, co pragnęła dać: miłość, przynależność, dziedzictwo i sens… Właśnie po to się urodziła. I wreszcie odnalazła zagubioną cząstkę własnej duszy, która cierpliwie czekała na nią w krainie jej młodości, w zaczarowanej Andaluzji.

Autor: Ewa Damentka

Młoda kobieta – 392

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła na spotkanie z dietetyczką. Z ochotą dołączyła do uczestniczek wykładu na temat odchudzania. Nie wiedziała, jak pozbyć się kilku kilogramów po świątecznym obżarstwie. Zaraz po wejściu usłyszała: „Weźcie się panie do roboty, a pod koniec czerwca będziecie jak nowe”. A w dalszej części wykładu zalecenie: „przestańcie się odchudzać”. Zdziwiła się i słuchała z coraz większym zainteresowaniem: „Przestańcie myśleć, że wystarczy pobyć na diecie dwa miesiące, a potem powrócić do starych przyzwyczajeń. Dieta to nie reżim a styl życia”. Jedno spotkanie wystarczyło i młoda kobieta zrozumiała, że chodzi o właściwe odżywianie, by mieć piękną sylwetkę. Przychodziła do Klubu Anonimowych Księżniczek na wykłady i poznawała tajniki właściwego odżywiania. Konsekwentnie wprowadzała je w życie. Zaczęła być zadowolona ze swojej sylwetki, co dodało jej pewności siebie.

Autor: Danuta Majorkiewicz