Gałęzie lekko uginały się – 23

Gałęzie lekko uginały się pod wpływem wiatru. Liście szeleściły i razem z gałęziami unosiły się w górę lub opadały w dół, muskając głowy przechodniów. Wiatr pomimo tego, że niewidzialny, był w stanie poruszać przedmioty, a nawet wpływać na nastrój ludzi. Czasem można było go usłyszeć, gdy wiał mocno. Chociaż trudno powiedzieć, czy był to jego głos. Tak czy inaczej miał wielką moc, a nikt nigdy go nie widział i trudno byłoby opisać, jaki jest naprawdę.

Autor: Gwiazdeczka

Gałęzie lekko uginały się – 22

Gałęzie lekko uginały się pod wpływem wiatru. Liście szeleściły i razem z gałęziami unosiły się w górę lub opadały w dół, muskając głowy przechodniów. Wiatr jak to wiatr, nigdzie nie zagrzeje długo miejsca, więc poleciał dalej, żeby huśtać innymi gałęziami i szeleścić innymi liśćmi. Zupełnie jakby był kompozytem, który układa kolejne melodie i rozsiewa je po świecie.

Autor: Ewa Damentka

Skupiony Merlin – 61

Skupiony Merlin uważnie obserwował Złotą Rybkę, która od razu wpadła mu w oko. Była nieduża, ale błyszczała tak pięknie i podobno umiała spełniać życzenia. Merlin sam był imponujący z wyglądu i zachodził w głowę, jak takie maleństwo potrafi błyszczeć i w dodatku posiada tak niezwykły dar.

Autor: Gwiazdeczka

Młoda kobieta – 389

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła, a tam afisze najprzeróżniejszych wycieczek krajowych i zagranicznych. Ucieszyła się bardzo, bo trafiła do biura turystycznego dla singielek. Poprosiła o folder. Usiadła w wygodnym, miękkim fotelu i spokojnie przeglądała wycieczkowe propozycje. Podczas wybierania kierunku, w jaki chce się udać, zawarła znajomość z inną singielką. Szybko złapały porozumienie i zdecydowały o wspólnym wyjeździe. Obydwie były szczęśliwe, że razem wyjadą na turystyczne wojaże.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Gałęzie lekko uginały się – 21

Gałęzie lekko uginały się pod wpływem wiatru. Liście szeleściły i razem z gałęziami unosiły się w górę lub opadały w dół, muskając głowy przechodniów. Wiatr pędziwiatr lubił psocić. Podwiewał paniom sukienki. Zrywał z głów kapelusze. Przeganiał chmury. Hulał po całej okolicy. Wnet głośno ziewnął i poszedł spać. Lecz wcześniej obudził śpiące w krzakach wróble. Dookoła słychać było wesołe ćwir, ćwir, ćwir. Dzieci bawiły się w osiedlowych ogródkach i na placach zabaw. Mamy odpoczywały na ławeczkach pod drzewami. Gałęzie lekko kołysały się, a wśród nich skakały rozbawione wróble.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Gałęzie lekko uginały się – 20

Gałęzie lekko uginały się pod wpływem wiatru. Liście szeleściły i razem z gałęziami unosiły się w górę lub opadały w dół, muskając głowy przechodniów. Wiatr znał cały świat. Nie miał początku, ani końca. Występował w niezliczonych odmianach, które mimo tego, że bardzo się od siebie różniły, wciąż były nim – wiatrem. Ciepły, zimny, mocny, delikatny, mroźny, porywisty, kojący… Niezwykłe było to, że potrafił występować w tych wszystkich odmianach jednocześnie, w różnych zakątkach świata.

Autor: Gwiazdeczka

Rusałki tańczyły – 38

Rusałki tańczyły na łące, bo cieszyły się wiosną i budzącym się wraz z nią życiem. Puszcza ożywała. Jej mieszkańcy wychodzili z nor, jaskiń i dziupli. Jednak nie tylko ich widziały tańczące rusałki. Jedna z nich dostrzegła spacerującego leśną ścieżką mężczyznę. Postanowiła go bliżej poznać i przybrała postać delikatnego wiatru. Podpłynęła do mężczyzny i dokładnie mu się przyjrzała. Na pożegnanie zmierzwiła mu włosy. Potem wróciła do swoich. Tańczyła leciutko i z wdziękiem, zupełnie jakby sama była wiosną, która właśnie pojawiła się na świecie.

Autor: Ewa Damentka

Młoda kobieta – 388

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do sali, rozświetlonej promieniami słońca wpadającymi przez oszkloną ścianę. Za nią był ogród jak z bajki. Prowadziły do niego szerokie drzwi otwarte na oścież. Zapraszały do ogrodu, w którym odbywały się zajęcia jogi. Osoba prowadząca zaprosiła kobietę do wzięcia udziału w ćwiczeniach. Przyjęła to zaproszenie i dość szybko weszła w rytm. Z każdą chwilą coraz dokładniej wykonywała każdą sekwencję ruchów. Odtąd systematycznie przychodziła na jogę. Była dla niej oderwaniem się od codzienności. Czuła się po niej spokojna i zrelaksowana.

Autor: Danuta Majorkiewicz