Gałęzie lekko uginały się – 11

Gałęzie lekko uginały się pod wpływem wiatru. Liście szeleściły i razem z gałęziami unosiły się w górę lub opadały w dół, muskając głowy przechodniów. Wiatr kołysał lekko drzewami, wprawiając je w taneczny ruch, który otwiera bramy serca i umysłu, by móc odnaleźć drogę do własnego domu, jak ziarno niesione wiatrem odnajduje swe miejsce na ziemi wśród mnogości drzew.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Rusałki tańczyły – 33

Rusałki tańczyły na łące, bo cieszyły się wiosną i budzącym się wraz z nią życiem. Puszcza ożywała. Jej mieszkańcy wychodzili z nor, jaskiń i dziupli. Jednak nie tylko ich widziały tańczące rusałki. Jedna z nich dostrzegła spacerującego leśną ścieżką mężczyznę. Postanowiła go bliżej poznać i skorzystała z nadarzającej się okazji. Zbliżało się Święto Róż. Zaprosiła go więc do swego różanego ogrodu, by mamić go swym tańcem i zapachem kwiatów, przy filiżance różanej herbaty.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Młoda kobieta – 383

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła na salę, gdzie odbywały się zajęcia z rytmiki. Dziewczęta poruszały się z gracją. Chodziły w kółku. Podbródki uniesione ku górze, uśmiech na twarzy, proste plecy, palce stóp wyciągnięte do przodu. Starsza pani, tancerka prowadząca zajęcia, zaprosiła młodą kobietę do ćwiczeń. Jedna ze ścian sali była jednym wielkim lustrem. Kobieta, będąc ciekawa jak się porusza, z początku niepewnie spoglądała w lustro. Po jakimś czasie spostrzegła, że dopasowała się do uczestniczek i porusza się tak jak one. Wnet usłyszała: „dziękuje i zapraszam księżniczki na kolejne spotkanie”. Młoda kobieta wyszła spokojnym krokiem, bez pośpiechu, z wyprostowanymi plecami. Pewna siebie, świadoma swoich walorów, poczuła się jak księżniczka. Stała się stałą bywalczynią klubu.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Gałęzie lekko uginały się – 9

Gałęzie lekko uginały się pod wpływem wiatru. Liście szeleściły i razem z gałęziami unosiły się w górę lub opadały w dół, muskając głowy przechodniów. Wiatr ochładzał gorący obszar, gdzie przebywało wiele osób. Każda z nich gdzieś się spieszyła. „Po co to potrzebne?” – zastanawiał się starszy pan. – „Wszystko trzeba robić wolno. Nawet śpieszyć się trzeba wolno”. W tym momencie człowiek sam do siebie się uśmiechnął.

dla Janusza napisał Adam

Gałęzie lekko uginały się – 8

Gałęzie lekko uginały się pod wpływem wiatru. Liście szeleściły i razem z gałęziami unosiły się w górę lub opadały w dół, muskając głowy przechodniów. Wiatr zadomowił się w srebrzystych włosach starszej pani. Siedziała na ławeczce obok rozkołysanego drzewa i dziergała na drutach wełniany kolorowy szalik. Prezent pod choinkę dla męża, w jego ulubionych barwach jesieni. Był koniec lata. Miała jeszcze sporo czasu, więc odłożyła druty, zamknęła oczy, by poobcować z ciepłym promieniem słońca, który rozświetlił jej twarz, dojrzałą i piękną, wsłuchaną w cichy taniec gałęzi i szelest liści.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Rusałki tańczyły – 32

Rusałki tańczyły na łące, bo cieszyły się wiosną i budzącym się wraz z nią życiem. Puszcza ożywała. Jej mieszkańcy wychodzili z nor, jaskiń i dziupli. Jednak nie tylko ich widziały tańczące rusałki. Jedna z nich dostrzegła spacerującego leśną ścieżką mężczyznę. Postanowiła go bliżej poznać i zaczęła go ukradkiem śledzić. Mężczyzna szedł szybko i pewnie, pogwizdując sobie. Po chwili doszedł na polanę, gdzie rozłożył koc i położył się na nim twarzą ku niebu. Położył obok plecak, z którego wystawało sporo papieru. Rusałka podeszła bliżej i z ciekawością zaczęła czytać to, co było napisane na kartkach. Z zapisków dowiedziała się, że mężczyzna pisze pracę naukową o tytule: „Życie lasu”. Rusałka już określiła więc swój nowy cel – przeczytać tekst mężczyzny, kiedy ten go już skończy.

dla Andrzeja napisał Sokolik

Młoda kobieta – 382

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła na klubowe spotkanie, któremu towarzyszyła atmosfera spokoju. Młoda kobieta była złośnicą. Reagowała bardzo impulsywnie na różne sytuacje. Trwało to od wielu lat i już była zmęczona ciągłym irytowaniem się. A tu w klubie odpoczęła. Po jej ciele rozlewało się ciepło i upragniony spokój. Budował się w niej szacunek i wdzięczność. Zaczęła systematycznie uczestniczyć w klubowym spotkaniach. Dzięki nim i życzliwości ludzi w nich uczestniczących, zmieniła się. Jej zachowanie, reakcje, opinie i osądy ludzi stały się miękkie, łagodne. Dawna złośnica odeszła w dal.

Autor: Danuta Majorkiewicz