Sosnowy las porastał całe wzgórze. Na jego szczycie wyrosło szczególnie okazałe drzewo, które znacznie przewyższało pozostałe. Na tym właśnie drzewie wylądował spadochroniarz, którego spadochron zaciął się i nie otworzył. Drzewo troskliwie amortyzowało upadek człowieka, a następnie delikatnie, z gałęzi na gałąź przenosiło go coraz niżej, by delikatnie położyć go na sprężystym mchu. Otuliło go nadzieją i otuchą. Człowiek poczuł, jakby drzewo było czującą istotą, która ma własną wolę i misję do spełnienia. Pokłonił mu się nisko, podziękował i zszedł ze wzgórza, a następnie wrócił do domu. Spotkanie odmieniło go. Już nigdy nie ściął żadnego drzewa na swojej działce, która po wielu latach zamieniła się w piękny las. Mężczyzna pielęgnował go z wdzięcznością, bo czuł, że każde drzewo jest ważne i, podobnie jak człowiek, ma swoje ważne zadanie do spełnienia.
Autor: Ewa Damentka