Stare Miasto kusiło – 10

Stare Miasto kusiło turystów rozmaitymi atrakcjami. Nawet dla swoich mieszkańców bywało zaskakujące, o czym przekonał się pewien mężczyzna, który pewnego wieczora postanowił pospacerować dobrze sobie znanymi uliczkami. Od niechcenia przeszedł przez jedną ze staromiejskich bram i trafił do nieznanego sobie zakątka – wszystko tu wyglądało inaczej niż powinno. Gdy obejrzał się za siebie, bramy nie było. Stał na środku małej wysepki leżącej na środku oceanu. Wysepka była piaszczysta. Wyglądała, jakby była wzięta z dziecięcych rysunków – rosła na niej jedna palma, która jednak dawała bardzo mało cienia. Skwar był okrutny i mężczyzna szybko zaczął marzyć o chłodnej kąpieli. Jednak nie wszedł do wody, gdyż w pobliżu zobaczył kilka trójkątnych płetw. Myślał, że to rekiny i bał się, że go pożrą.

Zdziwił się, gdy właściciele tych płetw zaczęli robił salta w powietrzu. Uśmiechnął się z ulgą, bo rozpoznał delfiny. Wszedł do morza i popłynął w ich kierunku. Delfiny otoczyły go i trącały nosami. Jeden podpłynął blisko niego, jakby chciał się przytulić. Mężczyzna objął go i poczuł, że delfin ustawił się pod nim, tak jakby chciał, żeby na nim usiąść. Gdy mężczyzna skorzystał z zaproszenia delfiny wyruszyły w podróż. Dowiozły mężczyznę na wielką wyspę pełną owoców, cienia i… wielu zdezorientowanych ludzi.
Okazało się, że wszyscy zostali niespodziewanie przeniesieni na malutkie wysepki i delfiny uratowały ich. Teraz, nie wiedząc, jak wrócić do swoich domów, ludzie zaczęli zagospodarowywać wyspę. Pobudowali domy, zbudowali łodzie. Założyli rodziny… Wszyscy w wolnych chwilach pływali i tańczyli razem z delfinami..

Autor: Ewa Damentka