Stare Miasto kusiło – 15

Stare Miasto kusiło turystów rozmaitymi atrakcjami. Nawet dla swoich mieszkańców bywało zaskakujące, o czym przekonał się pewien mężczyzna, który pewnego wieczora postanowił pospacerować dobrze sobie znanymi uliczkami. Od niechcenia przeszedł przez jedną ze staromiejskich bram i trafił do nieznanego sobie zakątka – wszystko tu wyglądało inaczej niż powinno. Gdy obejrzał się za siebie, bramy nie było. Stał na środku wielkiego tortu. Obok stała figurka kobiety w białej sukni. On z kolei miał na sobie elegancki garnitur. Rozejrzał się dookoła. Tort był przyozdabiany przez kilku cukierników. Po chwili wniesiono go uroczyście na wielką salę i postawiono na stole. Wokół uwijało się wiele osób. Nakrywali do stołów, zawieszali ozdoby. Wszyscy się spieszyli, żeby zdążyć na czas. Chyba im się udało, bo w pewnej chwili odetchnęli z ulgą, a kilka osób nawet usiadło, żeby chwilę odpocząć.
Do sali weszła młoda para i ich goście. Jedli, tańczyli, bawili się. W pewnej chwili przyszła pora na tort. Mężczyzna z przerażeniem patrzył na olbrzymi nóż, którym młodzi mieli przekroić tort, na którym stał. Zamknął oczy i modlił się. Usłyszał świst i poczuł powiew lekkiego wiatru. Obok niego zrobiła się przepaść, a odkrojony kawałek tortu powędrował na talerz. Jeszcze wiele razy przeżywał podobny horror. Za którymś kolejnym cięciem sam znalazł się na talerzu wraz z kawałkiem tortu. „Czy mnie zjedzą teraz” – zastanawiał się gorączkowo. Jednak nie było tak źle. Gość weselny wyciągnął go z ciasta i odrzucił na bok. Mężczyzna trafił na wolne krzesło w pobliżu. Gdy jego figurka dotknęła siedziska krzesła, on sam znowu przemienił się w mężczyznę. Ktoś nalał mu kieliszek wina, ktoś inny podsunął kawałek tortu. Jeszcze potem został wciągnięty w taneczny wir. Był zaskoczony, zmęczony, zmieszany. Nie wiedział, co myśleć o tej sytuacji.

Na koniec skorzystał z podwózki, jaką zaproponowali weselni gości, i wylądował przed swoim własnym domem. Długo stał na dworze, zanim zdecydował się wejść. Obejrzał dokładnie całe mieszkanie i uspokojony poszedł spać. Spał, długo, bardzo długo, a po przebudzeniu się nie był pewien, czy ta przygoda rzeczywiście się mu przydarzyła, czy też była tylko snem.

Autor: Ewa Damentka