Stare Miasto kusiło turystów rozmaitymi atrakcjami. Nawet dla swoich mieszkańców bywało zaskakujące, o czym przekonał się pewien mężczyzna, który pewnego wieczora postanowił pospacerować dobrze sobie znanymi uliczkami. Od niechcenia przeszedł przez jedną ze staromiejskich bram i trafił do nieznanego sobie zakątka – wszystko tu wyglądało inaczej niż powinno. Gdy obejrzał się za siebie, bramy nie było. Stał na środku jakiejś trawiastej przestrzeni. „To chyba step” – pomyślał. Poczuł wiatr przeczesujący mu włosy i nieznany zapach. Przed nim stało dziwne zwierzę, które z wyglądu przypominało konia. Zwierzę stało spokojnie i jakby oczekiwało, że mężczyzna na nie wsiądzie. Zrobił to. Dosiadł rumaka, a ten pogalopował w dal i wzwyż, bo w czasie galopu rozwinął swoje potężne skrzydła. Oszacował mężczyznę i niósł go ku jego przeznaczeniu, do świata, który od dawna go oczekiwał.
dla Daniela napisała Ewa Damentka