Stary pojazd cicho turkotał, podskakując na kocich łbach. Przewoził turystów zwiedzających Stare Miasto. Był dorożką, którą ciągnął kary koń ze lśniącą sierścią, delikatnie stąpający po kocich łbach starych zabytkowych uliczek.
Stary pojazd był dumny jak paw, bo turyści wygodnie siedzieli w skórzanych fotelach, nie odczuwając wstrząsów. Właściciel wymienił mu resory i na nadwoziu położył nowy lakier, który cudownie błyszczał w słońcu.
Wieczorami, po skończonej pracy, właściciel odkurzał dorożkę, smarował osie i nacierał skórzane fotele nawilżającym specyfikiem. Każdego dnia czyścił zgrzebłem konia i poklepywał go delikatnie. O poranku zaprzęgał konie do dorożki i ruszał w kierunku Starego Miasta, kołysząc się na koźle w rytm podskoków kół na kocich łbach.
Autor: Danuta Majorkiewicz