Strudzony wędrowiec – 13

Strudzony wędrowiec nieoczekiwanie dotarł do górskiego ustronia. Nagle odsłoniło się przed nim, gdy szedł dobrze sobie znaną, bo osobiście przez siebie wydeptaną ścieżką. Teraz zdumiony zamiast przepaści zobaczył piękną łąkę. Jego rozum mówił, żeby zostać na ścieżce, serce jednak pociągnęło go na tę nową łąkę, a ciało podążyło za sercem. Mimo protestującej głowy, wszedł na łąkę i rozkoszował się świeżością trawy, pięknym zapachem i dymem z ogniska, które paliło się przed drewnianą pustą chatką. „To twoje refugium, twoja ostoja, jesteś tu bezpieczny” – usłyszał czyjś głos. Podobało mu się w tym ustroniu, odpoczywał i się regenerował. Korzystał z tego miejsca, kiedy tylko mógł. Jak nie miał możliwości pójścia do niego, to wyobrażał go sobie, a ono zjawiało się, żeby mógł w nim odpocząć.

Autor: Ewa Damentka