Strudzony wędrowiec nieoczekiwanie dotarł do górskiego ustronia. Nagle odsłoniło się przed nim, gdy szedł dobrze sobie znaną, bo osobiście przez siebie wydeptaną ścieżką. Teraz zdumiony zamknął oczy. Był spokojny. Jego twarz muskał powiew górskiego wiatru, a serce przepełniała radość z dotarcia do owego zacisznego, urokliwego miejsca zapewniającego spokój i odpoczynek.
Autor: Danuta Majorkiewicz