Sympatyczny starszy pan w garniturze i meloniku, z białym szalem fantazyjnie przewieszonym przez ramię, trzymał w dłoni laseczkę i uważnie przyglądał się przechodniom. Zobaczył, że jeden z mężczyzn złapał się za serce i upadł. Mijający go ludzie nie zauważali go lub udawali, że nie zauważają. Starszy pan zeskoczył z afisza i podbiegł do leżącego. Jego akcja została zauważona i ludzie przystanęli, żeby zobaczyć, co robi. Zauważyli też leżącego zastygłego z bólu mężczyznę. Ktoś zadzwonił po karetkę, ktoś ułożył leżącego w bezpiecznej pozycji. Karetka szybko przyjechała i zabrała go do szpitala. Mężczyzna w meloniku głęboko odetchnął i podszedł do afisza, żeby do niego wejść. Jednak był on dość wysoko, więc starszy pan poprosił zebranych o pomoc. Ci jednak nie kwapili się zbytnio. Mówili: „Po co masz tam wracać?”. „Zostań z nami”. Jakiś chłopczyk, płacząc, powiedział, że chce na ręce i potrzebuje dziadka. Jego rodzice zaprosili pana w meloniku do swojego domu. Poczuł się tam jak w rodzinie. Pomyślał, że wreszcie jest na właściwym miejscu. Życie na afiszu jednak nie było tak piękne, jak kiedyś mu się wydawało.
Autor: Ewa Damentka